Masterlink jest zadowolony z promocji
Masterlink zakończył nietypową promocję. Przez tydzień kurierzy firmy dostarczali śniadania i niespodzianki do 200 firm.
— Stworzyliśmy bazę podmiotów, z którymi chcieliśmy nawiązać współpracę. Dostarczanie śniadania okazało się świetnym pomysłem. Nie kosztowało dużo, a otworzyło wiele drzwi — wyjaśnia Monika Okrasa, szefowa działu marketingu w Masterlinku.
Twierdzi, że wszyscy, którzy dostali nietypową przesyłkę, byli zaskoczeni i zdziwieni. Nie wiedzieli o co chodzi, ale podarunek przyjęli z zadowoleniem.
— Największe emocje wzbudziło dołączone do śniadania pudełeczko z napisem „sweets”. Po otworzeniu, nagle wypadała z niego sprężyna. Obdarowane osoby chodziły po biurach i nabierały kolejnych amatorów cukierków — tłumaczy Marek Różycki, prezes Masterlinka (na zdjęciu).
Następnego dnia do osób, które otrzymały śniadanie, dzwonił handlowiec Masterlinka. Monika Okrasa informuje, że wszyscy chętnie umawiali się z nim na spotkanie.
— Do akcji włączyliśmy również firmy, z którymi naszym handlowcom od dłuższego czasu nie udawało się nawiązać kontaktu. Dzięki tej promocji dotarliśmy również do tych przedsiębiorstw. Część osób sama zadzwoniła, by zaprosić do siebie naszego przedstawiciela — wyjaśnia Monika Okrasa.
Twierdzi, że jest jeszcze za wcześnie, by mówić o kontraktach.
— Pracujemy nad tym. Na razie trwają rozmowy — dodaje.
Przy śniadaniu obdarowane osoby mogły poczytać „Puls Biznesu”, który był dołączony do nietypowej przesyłki. MAZ