Mastiff pod krawatem i ratlerek gliniarz

Marta Nowicka
04-04-2005, 00:00

Właścicielka sklepu z ubraniami dla psów uważa, że jej wielkie chwile dopiero nadejdą.

Na Zachodzie żaden szanujący się dom mody nie może istnieć bez działu z odzieżą i akcesoriami dla psów. W Polsce wciąż ubieramy podopiecznych nie dla urody, tylko ze względów praktycznych — dla ochrony przed mrozem czy też po to, by długa sierść pupilka się nie ubrudziła. Coraz częściej jednak w rodzimych mediach i na ulicach widać spacerujące pieski wystrojone już nie w wełniane sweterki, ale kolorowe T-shirty i baseballowe czapeczki. Na takie zapotrzebowanie rynku odpowiedziała Joanna Kawczyńska, prezes firmy Mr. Dog.

Ubierz pupilka

Pomysł na firmę długo ewoluował. Pani Joanna początkowo zamierzała uruchomić „pralnię” dla psów, jednak koleżanka, która taką działalność prowadzi, poradziła jej — zajmij się ciuchami dla psów, ludzie zaczynają tego szukać. W czerwcu 2004 roku otworzyła w Gdyni salon strzyżenia i pielęgnacji psów oraz pracownię krawiecką.

Pierwszy punkt biznesplanu — asortyment. Przygotowała ofertę: pelerynki przeciwdeszczowe, T-shirty, majtki, piżamki, kubraki, kamizelki, w pełnej rozmiarówce — od XS do XXL, założyła stronę internetową z opcją zakupów w sieci. Zatrudniła dwie krawcowe. Teraz wystarczyło znaleźć chętnych.

Dla każdego coś miłego

— Wybrałam marketing bezpośredni. Jeździłam na wystawy, rozsiewałam wici. Reszta to zasługa poczty pantoflowej — tłumaczy Joanna Kawczyńska.

W końcu zaczęły przychodzić zlecenia — średnio kilkanaście miesięcznie. Wydawałoby się, że ludzie ubierają tylko te najmniejsze pieski — sztandarowy przykład to yorki (Yorkshire terrier — mały włochaty z nieodzowną kokardką na głowie, bez względu na płeć) i chihuahua (chucherko z uszami nietoperza i nóżkami sarenki). Okazuje się jednak, że niektóre duże psy też dobrze czują się w ciuchach.

— „Największe” zamówienie, jakie dane nam było szyć, to np. kombinezon na doga niemieckiego. Zaprojektowaliśmy również kołnierzyk z krawatem dla mastiffa — obwód 86 cm, przy czym nasz normalny rozmiar XXL dla psów ma 44 cm — mówi Joanna Kawczyńska.

To jednak nie koniec interesujących pomysłów.

— Raz nawet przyszedł do nas policjant i zamówił odblaskową kamizelkę dla swojego ratlerka — opowiada Joanna Kawczyńska.

Jeszcze bez kokosów

Z cenami za stroje bywa różnie. Za te występujące w ofercie trzeba zapłacić 72 zł. Za dopasowanie stroju do niewymiarowego pieska dodatkowo 10 proc. Zapłatę za nietypowe zamówienia ustala się indywidualnie z klientem. Na razie najdroższe ubranko — kombinezon na doga — kosztowało 120 zł, jednak Joanna Kawczyńska po cichu myśli już o projektowaniu bardziej luksusowych akcesoriów.

— Czasem na wystawach podchodzą ludzie i podrzucają pomysły — a to obroże ze świecidełkami, a to oryginalne gadżety. Na to jednak mamy jeszcze czas. Na razie wzbogacamy asortyment i przygotowujemy się do wejścia na półki sklepów zoologicznych — wyjaśnia.

Obecnie pracownia obsługuje tylko jeden specjalistyczny sklep ze Szczecina, a poza tym głównie klientów indywidualnych, najczęściej przez internet. Przychodzą zamówienia nie tylko z kraju. W ubrankach Mr. Dog chodzą już psy ze Szwecji, Norwegii, Austrii, Niemiec. Mimo to Joanna Kawczyńska nie ukrywa, że biznes wciąż tkwi w powijakach.

— O zyskach na razie nie ma mowy. Jeszcze dokładam do interesu. Ale się nie poddaję i jest nadzieja, że całe przedsięwzięcie nie pójdzie na marne. Co drugie wejście na naszą stronę kończy się zamówieniem. Właśnie trwają rozmowy z niemiecką firmą, która zamierza wstawić do swojego sklepu nasze ubranka. A to dopiero początek — wyjaśnia.

Adres inernetowy sklepu www.mrdog.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Nowicka

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Transport i logistyka / / Mastiff pod krawatem i ratlerek gliniarz