Posiadanie na koncie pieniędzy, za które można kupić lokal w Warszawie, oznacza dla banku, że klient ma zdolność kredytową. Okazuje się jednak, że nawet jeśli stać nas na zapłatę z własnej kieszeni, kredyt na mieszkanie i tak może się przydać.

Zdając sobie sprawę z ryzyk i opłat, możemy — zadłużając się — kupić nie jedno mieszkanie, ale dwa, i zarabiać z ich wynajmu więcej, niż należy się bankom z tytułu odsetek.
Przyjmując warunki dla stolicy, inwestując w mieszkanie na wynajem 362 tys. zł, przez 10 lat zarobimy netto 171 tys. zł — wynika z danych Home Brokera. Dysponując kwotą 362 tys. zł, możemy też pożyczyć od banku drugie tyle, a po odliczeniu kosztów kredytu zarobić da się ponad 18 proc. więcej, niż kupując jeden lokal.
Zakładamy przy tym, że okres zadłużenia nie przekroczy 10 lat, a stawka WIBOR wynosić będzie średnią z ostatniej dekady, czyli około 4,2 proc. Opłacalność rośnie również, jeśli znajdziemy wieloletniego, stabilnego finansowo najemcę. Model dla rynku warszawskiego zakłada, że mieszkania wynajmowane będą przez 10,5 miesiąca w roku, tak jak robią to na przykład studenci.
Jeśli natomiast przestoje będą znacznie dłuższe, stopy dużo wyższe, a lokatorzy podniosą nasze koszty szkodami w wyposażeniu, zamiast jednej nieopłacalnej inwestycji, będziemy mieli dwie.