Jak ugryźć 10 mld zł? Maxi Zoo ma plan. „Naszą przewagą jest specjalizacja”

Łukasz RawaŁukasz Rawa
opublikowano: 2026-06-23 06:30

Polski rynek produktów dla zwierząt jest już wart niemal 10 mld zł i nadal rośnie. Razem z nim przyspiesza Maxi Zoo. W ubiegłym roku sieć zwiększyła sprzedaż w Polsce o blisko 20 proc. i planuje otworzyć prawie 100 sklepów do końca 2029 r. Liczy, że wzrost będą napędzać specjalistyczne karmy i żywność funkcjonalna.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jakie wyniki osiąga Maxi Zoo w Polsce
  • ile nowych sklepów chce otworzyć sieć
  • na czym firma chce oprzeć dalszy wzrost
  • jak zmieniają się wydatki właścicieli zwierząt
  • jaką rolę odgrywa polski rynek w strategii grupy Fressnapf
  • ile wart jest rynek produktów dla zwierząt i jakie ma perspektywy
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Rynek karmy i akcesoriów dla zwierząt w Polsce jest już wart 9,8 mld zł — wynika z danych Euromonitora. W ciągu roku urósł o 3,8 proc. Eksperci uważają, że do 2030 r. rynek będzie rósł średnio o 3,7 proc. rocznie. Choć hamująca inflacja przestaje napędzać wartość sprzedaży, producenci liczą, że konsumenci będą coraz częściej sięgać po bardziej zaawansowane, a tym samym droższe produkty.

— W kolejnych latach o rozwoju rynku będą decydować przede wszystkim e-commerce, żywność funkcjonalna i coraz bardziej specjalistyczna oferta. Zwierzęta żyją dłużej i są pod coraz lepszą opieką. Dlatego rośnie znaczenie karm dostosowanych do wieku i konkretnych potrzeb. Duży potencjał widzimy w produktach dla seniorów, a także w rozwiązaniach wspierających profilaktykę zdrowotną, odporność, stawy czy układ trawienny — mówi Wojciech Kamiński, dyrektor zarządzający Maxi Zoo Polska.

Między oszczędnością a luksusem

Z danych Europejskiej Federacji Producentów Karmy dla Zwierząt Domowych (FEDIAF) wynika, że w Polsce jest 8,4 mln psów i 7,5 mln kotów, co czyni nasz kraj jednym z największych rynków pet care w Europie. W ostatnich latach liczba zwierząt nie zmienia się jednak znacząco. O rozwoju branży coraz częściej decyduje raczej to, jak Polacy się nimi opiekują.

— Coraz wyraźniej widać, że opiekunowie traktują swoje zwierzęta jak członków rodziny. Są więc gotowi przeznaczać więcej pieniędzy na ich żywienie i profilaktykę zdrowotną — mówi Wojciech Kamiński.

Potencjał wzrostu jest duży. Według FEDIAF tylko połowa psów i kotów w Polsce jest karmiona gotową karmą. Reszta nadal dostaje głównie domowe jedzenie.

Dyrektor Maxi Zoo zaznacza jednak, że rynek nie rozwija się jednakowo we wszystkich segmentach. Jeszcze niedawno w branży powtarzano, że opiekunowie prędzej sami zacisną pasa, niż odmówią czegoś swojemu pupilowi. Obecnie widać jednak polaryzację — jedni kupują coraz droższe karmy i akcesoria, drudzy szukają oszczędności i chętniej wybierają marki własne sieci handlowych.

Specjalizacja, nie tylko cena

O koszyki opiekunów czworonogów coraz ostrzej walczą wyspecjalizowane sieci zoologiczne, lokalne sklepy, platformy internetowe, a także dyskonty, supermarkety i drogerie.

— Naszą przewagą jest specjalizacja, skala i bliskość klienta. Mamy zarówno duże sklepy, jak też mniejszy format miejski. Klienci mogą korzystać z aplikacji, programu lojalnościowego Friends, a także zamawiać produkty online i odbierać je w wybranej placówce — mówi Wojciech Kamiński.

Znaczenie Polski w niemieckiej grupie Fressnapf, do której należy Maxi Zoo, systematycznie rośnie. W 2025 r. sprzedaż Maxi Zoo Polska zwiększyła się o 19,5 proc., do 165 mln EUR. Polska odpowiada już za około 5 proc. przychodów całej grupy i należy do jej najważniejszych rynków wzrostu.

Nowy format Maxi Zoo

W ubiegłym roku grupa Fressnapf otworzyła 195 sklepów w 15 krajach. Najwięcej przybyło ich we Francji i Włoszech. Polska z 26 nowymi placówkami zajęła trzecie miejsce. Na koniec 2025 r. cała sieć liczyła 2888 sklepów, z czego 170 działało w Polsce.

W tym roku firma chce uruchomić nad Wisłą 22 placówki. Plan zakłada, że do 2029 r. sieć urośnie do około 270 sklepów.

Coraz większą rolę ma odgrywać nowy format Urban Store. Pierwszy taki sklep został otwarty w kwietniu na warszawskim Wilanowie. Ma około 200 m kw. powierzchni i koncentruje się przede wszystkim na produktach dla psów i kotów.

— Klienci coraz częściej szukają wygody i chcą kupować produkty pierwszej potrzeby blisko domu. Dlatego stworzyliśmy mniejszy, sąsiedzki format. To pozwala nam rozwijać się również tam, gdzie nie ma miejsca na duże obiekty z parkingiem — mówi Grzegorz Kaprzyk, dyrektor ds. rozwoju Maxi Zoo Polska.

Firma zakłada, że w największych aglomeracjach będzie otwierać średnio pięć sklepów Urban rocznie. Równolegle modernizuje obecne, poprawiając komfort zakupów i sposób prezentacji produktów.

Internet ma rosnąć szybciej

Kanał internetowy odpowiada dziś za około 12 proc. sprzedaży Maxi Zoo w Polsce. Jego znaczenie ma wzrosnąć.

— W tym roku planujemy inwestycje w rozwój sprzedaży online. Nie traktujemy jednak e-commerceu jako oddzielnego kanału. Chcemy, żeby był częścią jednego doświadczenia zakupowego razem z pozostałymi kanałami sprzedaży — podkreśla Wojciech Kamiński.

Okiem eksperta
Rynek na smyczy
Bartek Krawczyk
partner w OC & C Strategy Consultants
Rynek na smyczy

Polski rynek pet care ma solidny potencjał wzrostu. Dotychczas napędzały go przede wszystkim rosnąca liczba zwierząt domowych, inflacja oraz wyższe wydatki właścicieli. W kolejnych latach głównym motorem wzrostu będą jednak coraz większe wydatki na zwierzęta przy wciąż dodatnim, choć słabszym wpływie wzrostu ich populacji.

Coraz więcej konsumentów traktuje zwierzęta jak pełnoprawnych domowników i coraz chętniej inwestuje w ich zdrowie oraz dobrostan. To tworzy przestrzeń dla bardziej specjalistycznych ofert. Korzystają na tym m.in. segmenty suplementów, produktów naturalnych i karm premium. Rynek rozwija się dwutorowo: z jednej strony rośnie popyt na produkty z wyższej półki, z drugiej silną pozycję budują marki własne, które łączą dobrą jakość z atrakcyjną ceną. Warto podkreślić, że także w segmencie private label widać stopniową poprawę jakości i rozwój bardziej zaawansowanych produktów.

Dla producentów oznacza to konieczność precyzyjnego zarządzania portfolio i polityką cenową. Muszą odpowiadać zarówno na rosnący popyt na produkty premium i specjalistyczne, jak też na konkurencję marek własnych. Coraz większego znaczenia nabiera również sprawne poruszanie się między kanałami sprzedaży. Online odpowiada już za ponad 30 proc. rynku pet care w Polsce. Rośnie także znaczenie nowych modeli, takich jak subskrypcje karmy, które wzmacniają lojalność klientów i budują bezpośrednią relację z marką. Potencjał rynku jest duży: 39 proc. konsumentów deklaruje chęć zwiększenia wydatków na zwierzęta, które dziś wynoszą niecałe 60 EUR rocznie na osobę. To nadal prawie dwa razy mniej niż we Francji czy Wielkiej Brytanii, a także nieco mniej niż w Czechach.