Mazda CX-60. Potężna moc i skromne zużycie paliwa

Partnerem publikacji jest Mazda
opublikowano: 2023-11-16 12:28

To jedyny w swoim rodzaju SUV. Podczas gdy większość dąży do zmniejszania pojemności skokowej silnika i zwiększania mocy, Mazda stawia na potężny litraż i parametry, które zadowolą każdego. W tej rozgrywce nie ma przypadku. Na pierwszym planie są osiągi, niskie zapotrzebowanie na paliwo i nienaganne prowadzenie. Oto filozofia japońskich mistrzów rzemiosła w topowym modelu.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Mazda CX-60 jest najmłodszym dzieckiem japońskiego koncernu. To jednocześnie okręt flagowy i pozycjonowany w kategorii premium. Postęp Mazdy w dziedzinie jakości jest imponujący. To proces trwający od lat, który przybrał teraz dojrzałą formę naznaczoną atrakcyjnym designem zgodnym z duchem Kodo. Auto pręży muskuły już na postoju. Ma wiele dynamicznych przetłoczeń, wydatny grill i reflektory z adaptacyjnymi światłami LED. Te dostajemy w standardzie, podobnie jak lakier Arctic White. Warto się jednak pochylić nad pozostałymi dostępnymi barwami. Uwagę zwraca Machine Grey, Platinum Quartz i wielowarstwowy Soul Red Crystal. Ostatni krok to obręcze. 18 cali wyróżnia podstawową specyfikację Prime-Line. W wyższych to „dwudziestki” grają pierwsze skrzypce w nadkolach.

Jinba Ittai

Wizualnie Mazda wydaje się być w ciągłym ruchu. Japońscy mistrzowie rzemiosła od lat dopracowują najdrobniejsze elementy maszynerii, by kierowca mógł pozdrawiać świat szerokim uśmiechem w każdej sytuacji. Zarówno w drodze po codzienne zakupy, jak i do przedszkola czy osiedlowej biblioteki. Zajmując miejsce za sterami topowego SUV-a, mamy ochotę napawać się każdym kolejnym kilometrem. Dla dużego, 474,5-centymetrowego auta nie ma znaczenia jakość nawierzchni. Na każdej mamy być pewni swego.

Tutaj wkrada się filozofia Jinba Ittai. To silna więź, jaka ma się wytworzyć między jeźdźcem a wierzchowcem. Idea wywodzi się z dawnych czasów, gdy konie stanowiły o sile armii cesarza. Dokładnie rzecz ujmując, istota sprawy dotyczyła rytuału Yabusame, czyli jedności między łucznikiem a zwierzęciem. Perfekcja w każdym calu owocująca olimpijską celnością i pełnym porozumieniem między dwiema istotami w galopie. By osiągnąć taką perfekcję, musimy zaufać zaawansowanej maszynerii.

Potęga w dieslu

W niektórych segmentach, zwłaszcza w mniejszych samochodach, diesel jest w odwrocie. W większych modelach natomiast możemy spotkać 2-litrowe konstrukcje wysokoprężne, o mocy rzędu 200-250 koni mechanicznych. Gdyby doliczyć do tego podwójne doładowanie, po latach nie zdziwią nas wysokie wydatki serwisowe.

Japońscy inżynierowie podeszli do tematu inaczej. Produkt premium powinien się bronić nie tylko jakością i parametrami, lecz również trwałością. Tak, by niezależnie od tego, czy na liczniku widnieje 50, czy 200 tysięcy kilometrów, kierowca miał pewność i komfort podczas długiej wakacyjnej podróży.

Wobec tego pierwszy wybór to podstawowy silnik. Jeśli zagłębimy się w jego parametry, okaże się w zupełności wystarczający. Został świetnie wyważony i trudno się zorientować podczas jazdy, że to wysokoprężne serce. Do dyspozycji otrzymujemy sześć cylindrów ustawionych w rzędzie. Taka technologia dominowała w klasie premium w latach 90. i sprawdzała się doskonale. Tutaj mamy podobne założenie towarzyszące nowoczesności w najlepszym wydaniu. Pojemność źródła napędu to imponujące 3.3 l. Jego aksamitna praca przywołuje najlepsze czasy w motoryzacji, gdy księgowość schodziła na dalszy plan. Do tego doliczamy zespół miękkiej hybrydy z 48-woltową instalacją i mamy receptę na udane, długofalowe małżeństwo.

Podstawowy wariant diesla rozwija 200 KM i 450 Nm. W standardzie dysponuje 8-stopniowym automatem. To hydrokinetyk – rozwiązanie należące do pancernych i długowiecznych. Pozwala też na holowanie przyczepy o masie 2,5 t: jacht, konie, kemping, co tylko sobie wymyślimy. Nie zapominajmy jednak o osiągach. Japoński motor ma spłaszczoną krzywą momentu obrotowego, zatem dostępny jest w szerokim zakresie, co świetnie wpływa na elastyczność. Czas sprintu do setki również zadowoli większość kierowców – 8,4 s. Przy dużym SUV-ie moglibyśmy spodziewać się znacznego zapotrzebowania na paliwo. E-SkyActiv D to jednak fenomen w swojej klasie pojemnościowej, zużywa tyle, co wysokoprężny motor w aucie miejskim w trasie – 4,9 l w średnim rozrachunku.

Niespełna o pół litra więcej konsumuje w cyklu mieszanym mocniejsza propozycja. Mamy tę samą pojemność 3.3 l, ale wyraźnie więcej mocy – 258 KM i 550 Nm. Lepsze parametry wpływają na dynamikę – 7,4 s do setki i 219 km/h. Tutaj również możemy liczyć na wsparcie miękkiej hybrydy. Układ wspiera podczas przyspieszania, a w momencie wytracania prędkości odzyskuje energię i magazynuje ją w litowo-jonowym akumulatorze. Oddaje na postoju, podtrzymując właściwe funkcjonowanie rozmaitych urządzeń pokładowych. Mechanizm działa płynnie, a przy niskich szybkościach miejskich pozwoli żeglować i zaoszczędzić dodatkowe porcje paliwa.

Z solidnym wsparciem prądu

Na drugim biegunie oferty spotkamy zaawansowaną hybrydę plug-in. Inżynierowie Mazdy postawili na litowo-jonowy akumulator o pojemności 17,8 kWh brutto, który możemy ładować w domu lub na publicznych stacjach prądem zmiennym AC. Uniwersalność tego rozwiązania znajduje potwierdzenie w statystykach sprzedaży. Te na Starym Kontynencie biją kolejne rekordy, m.in. dzięki jeździe na prądzie. Mazda CX-60 przejedzie ponad 60 kilometrów w cyklu bezemisyjnym. Silnik elektryczny rozpędzi SUV-a do 130 km/h, a gdy dołączy do niego spalinowy, wskazówka prędkościomierza skończy bieg na 200 km/h.

Co ważne, bateria dodaje zaledwie 175 kg do masy całkowitej, a jeśli będziemy regularnie uzupełniać energię, zapomnimy, jak się korzysta z klasycznego dystrybutora. Zużycie paliwa okaże się znikome. Według standardów producenta to 1,5 l na 100 km.. Komputer zawsze trzyma w akumulatorze kilkanaście procent prądu, zatem w każdej sytuacji Mazda CX-60 gotowe jest do skoku. Zapnijmy pasy, bowiem w tej wersji nie ma żartów (327 KM i 500 Nm). Przyspieszenie do setki trwa skromne 5,8 s. To poziom sportowych samochodów kompaktowych ostatnich lat. Niejeden użytkownik podrasowanego auta zdziwi się na światłach, jeśli przyjdzie mu oglądać tylne światła japońskiego SUV-a.

Mazda wykracza poza utarte schematy

Japończycy doskonale poruszają się w świecie motoryzacji, zwłaszcza specjaliści reprezentujący Mazdę. Nie zdają się być podatni na globalne trendy, lecz bardziej przywiązani do tradycji. I o to właśnie chodzi w dobie unifikacji i zacierania modelowej tożsamości. Mazda CX-60 to model na wskroś uniwersalny, w każdej płaszczyźnie naznaczony certyfikatem premium. Świetnie się prowadzi, zabierze na pokład 5-osobową rodzinę, a pasażerów rozpieszcza nowinkami z zakresu bezpieczeństwa i komfortu. Luksusową układankę uzupełniają dynamiczne i zarazem oszczędne jednostki napędowe, a także fabryczna opieka gwarancyjna trwająca 6 lat (lub do 150 tys. km). Trudno o lepszą i równie rozsądnie wycenioną ofertę.

Advertisement