PiS walczyło
o ekstradycję Mazura,ale zapomniało o jego majątku W 2007 r. Edward Mazur wytransferował z Polski 5 mln zł. Prokuratura pod rządami Zbigniewa
Ziobry mogła to zablokować.
Czy człowiek podejrzewany o podżeganie do zabójstwa generała Marka Papały, byłego szefa polskiej policji, może spokojnie przygotować i przeprowadzić transfer z Polski do USA milionów złotych? Jak wynika z naszego śledztwa, Edwardowi Mazurowi to się udało.
Choć w lipcu 2007 r. amerykański sąd odmówił wydania polonijnego biznesmena, gdyż uznał, że wniosek nie uprawdopodabnia tezy o przestępstwie. Dodajmy też, że Edward Mazur konsekwentnie zaprzecza swoim powiązaniom z zabójstwem generała, ale polska prokuratura nadal ściga go międzynarodowym listem gończym. Śledztwo trwa. W ciszy. Wcześniej przez wiele miesięcy sprawa ekstradycji Mazura nie schodziła z pierwszych stron gazet.
Szczególnie mocno angażował się w nią Zbigniew Ziobro, ówczesny minister sprawiedliwości. Jego zdaniem, wydanie Mazura Polsce miało przynieść rozwiązanie zagadki śmierci generała Papały, a także pokazać „całą patologię świata polskiej polityki” i wyświetlić „układ”, czyli nielegalne powiązania polityków z biznesem, mafią i służbami specjalnymi. To dlatego Ziobro w sprawie ekstradycji spotykał się aż z Robertem S. Muellerem, szefem FBI, i Alberto Gonzalesem, prokuratorem generalnym USA.
Zaniedbanie prokuratury
Udało nam się ustalić, że w tym samym czasie Edward Mazur, „cel numer jeden” polskich organów ścigania, nie miał żadnych problemów z wytransferowaniem z Polski ponad 5 mln zł! Z dywidend i sprzedaży udziałów w spółce spożywczej Bakoma-Bis, którą przez lata kontrolował razem ze Zbigniewem Komorowskim, jednym z najbogatszych Polaków.
Polonijny biznesmen był podejrzanym w sprawie Papały od stycznia 2005 r. Już wtedy prokuratura mogła zajmować jego majątek. Od października 2006 r. było to łatwiejsze, bowiem żona i córka generała Papały w postępowaniu karnym złożyły dwa pozwy cywilne o 3 mln zł odszkodowania od Mazura. Prokuratura zadowoliła się zajęciem 150-metrowego spółdzielczego mieszkania w centrum Warszawy i ponad 1 mln zł na rachunku w domu maklerskim. Jak wynika z naszych ustaleń, Bakomą-Bis w ogóle się nie zainteresowała.
— Byłem bardzo zdziwiony, że organy ścigania nie wystąpiły o zajęcie udziałów pana Mazura — przyznaje Jerzy Czerwiński, prezes Bakomy-Bis.
Otóż to. Nie jest najistotniejsze to, co Edward Mazur robi ze swoimi pieniędzmi, lecz to, co robi, a właściwie czego nie robi, prokuratura.
Kasa dla przeciwników
Inercja prokuratury pozwoliła Mazurowi na czerpanie zysków z dywidend (w 2006 r. wytransferował ponad 400 tys. zł), a w 2007 r. na zbycie 26 proc. udziałów w Bakomie-Bis. Jego żona Anna 5 maja 2007 r. podpisała dwie umowy sprzedaży (sam Mazur siedział wtedy w amerykańskim więzieniu). Większą część udziałów (18 proc. kapitału) kupiła za 3,2 mln zł sama spółka w celu umorzenia. Pozostałe 8 proc. przejęło małżeństwo Komorowskich — za ponad 1,6 mln zł.
Pieniądze z Polski wypłynęły dokładnie 6 listopada 2007 r. Trafiły na konto kancelarii prawnej Tinkoff, Popko & Associates, która… pomagała polonijnemu biznesmenowi w walce z polskim rządem przed sądem ekstradycyjnym.
Prof. Piotr Kruszyński, polski obrońca Mazura, odmówił rozmowy (nie tylko na ten temat), zasłaniając się tajemnicą adwokacką. Bardziej rozmowny jest Zbigniew Ziobro.
— Jeśli to prawda, to mamy do czynienia z bardzo poważnym i oburzającym zaniedbaniem. Tym bardziej że po artykule prasowym dotyczącym innego polskiego biznesu pana Mazura wydałem ustne polecenie prześwietlenia jego stanu majątkowego i działalności gospodarczej. Trzeba wyjaśnić, czy to zrobiono, a jeśli nie, to dlaczego — mówi były szef resortu sprawiedliwości.
Sobie nie ma nic do zarzucenia.
— Nie mogłem się wszystkim zajmować. To zadanie prokuratorów prowadzących śledztwo — twierdzi Zbigniew Ziobro.
Otwarte pytanie
Robert Majewski, naczelnik Wydziału X Biura ds. Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej, obiecuje rozmowę, ale dopiero po sprawdzeniu naszych doniesień. Pytanie: dlaczego w prestiżowym śledztwie, w którym przesłuchano 1200 świadków, a czynności prowadziły też Urząd Ochrony Państwa i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, popełniono szkolny błąd, nie zajmując udziałów Mazura w Bakomie-Bis, pozostaje otwarte.
Bliskie związki polonusa z ludowcem
Bakoma-Bis to tylko jeden
ze wspólnych biznesów Edwarda Mazura i wieloletniego posła i senatora PSL Zbigniewa Komorowskiego.
Interesy zaczęli robić w 1989 r., zakładając Bakomę. Edward Mazur wniósł do spółki gotówkę (100 tys. USD), a Komorowski, późniejszy parlamentarzysta PSL i jeden z najbogatszych Polaków, ziemię i budynki w rodzinnym Elżbietowie. W firmie, potentacie rynku jogurtów działali razem do końca lat 90., kiedy Mazur sprzedał swoje 25 proc. akcji za 130 mln zł francuskiemu koncernowi Danone. Wcześniej, bo w 1991 r., Mazur z Komorowskim i rosyjskim Avtoexportem założyli firmę motoryzacyjną Abexim, znaną z tego, że działała na eksterytorialnych terenach rosyjskich i do jesieni 2006 r. serwisowała samochody należące do WSI.
Także w 1991 r. powstała Bakoma-Bis, której kapitałem Mazur podzielił się z małżeństwem Komorowskich po połowie. Spółka po trzech latach zajęła się produkcją wsadów owocowych do jogurtów, a później też musów owocowych i mrożonek. Jej roczne przychody wynosiły ponad 20 mln zł, a zyski około 1 mln zł. Jednocześnie rósł kapitał (doszedł do 6,4 mln zł) i aktywa, które przekroczyły 30 mln zł.
Było to możliwe także dzięki dofinansowaniu z UE, m.in. na modernizację chłodni z przedakcesyjnego programu SAPARD spółka Mazura i Komorowskich dostała ponad 3 mln zł. Po latach udział Mazura w Bakomie-Bis spadł do 26 proc. Statut spółki sprawiał jednak, że wszystkie kluczowe decyzje wymagały jego zgody. Aż do sprzedaży udziałów w listopadzie 2007 r.
O nią właśnie zapytaliśmy Zbigniewa Komorowskiego. Ten jednak konsekwentnie unika komentowania swoich związków z Mazurem. Jego współpracownicy zapewniają, że „to odległa przeszłość”. Przykład Bakomy-Bis pokazuje jednak, że jeszcze w ubiegłym roku Mazur z Komorowskim byli wspólnikami w interesach.
Krok po kroku
25 VI 1998
Na parkingu przed swoim mieszkaniem w Warszawie zostaje zastrzelony generał Marek Papała, właśnie odwołany komendant główny policji. Jedną z osób, którą spotyka tuż przed śmiercią, jest polonijny biznesmen Edward Mazur.
25 I 2005
Prokuratura wydaje postanowienie o przedstawieniu Mazurowi zarzutu podżegania do zabójstwa Marka Papały (miał do tego nakłaniać Artura Z. z tzw. klubu płatnych zabójców z Gdańska) i wydaje za nim list gończy.
20-26 X 2006
FBI zatrzymuje polonusa, co jest początkiem procedury ekstradycji (Mazur ma obywatelstwo amerykańskie). Polska prokuratura zajmuje warszawskie mieszkanie i konto maklerskie biznesmena. O udziałach w Bakomie-Bis zapomina.
5 V 2007
Anna Mazur jako pełnomocnik męża podpisuje umowy sprzedaży udziałów w Bakomie-Bis. Kupujący to: sama spółka (18 proc. kapitału) i małżeństwo Komorowskich (pozostałe 8 proc.). Wartość obu transakcji wynosi prawie 5 mln zł.
20 VII 2007
Po dwóch miesiącach procesu(ruszył 23 maja 2007 r.) amerykański sędzia Arlander Keys odmawia wydania Polsce Edwarda Mazura i wypuszcza go na wolność.
6 XI 2007
Pieniądze za udziały w Bakomie-Bis trafiają za ocean. Beneficjentem jest kancelaria prawna Tinkoff, Popko & Associates. Ta sama, która pomagała Mazurowi w walce z rządem polskim przed sądem ekstradycyjnym.
Dawid
Tokarz