mBank po nowemu wesprze giełdowych graczy

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2015-08-23 22:00

Od września 2015 r. klienci Domu Maklerskiego mBanku będą mogli skorzystać z usługi doradztwa inwestycyjnego.

Chcesz mieć tani, prywatny parafundusz inwestycyjny z symbolicznymi kosztami prowadzenia? Taką usługę realizować będzie siostrzana spółka brokera — mWealth Management, obsługująca dotychczas klientów z portfelami o wartości co najmniej 1 mln zł.

NA POCZĄTEK:
NA POCZĄTEK:
Będziemy dążyć do tego, by w dłuższej perspektywie usługą doradztwa inwestycyjnego objąć większą część aktywów klientów biura maklerskiego, także w oparciu fundusze inwestycyjne — mówi Maksymilian Łochowski, dyrektor departamentu zarządzania majątkiem mWealth Management.
Marek Wiśniewski

Przy doradztwie inwestycyjnym żadnego progu wejścia nie ustanowiono, choć z analizy testowego portfela modelowego wynika, że inwestor powinien dysponować kwotą około 75 tys. zł, by w pełni dostosować do niego swoje inwestycje, nie wpadając jednocześnie z prowizjami za obrót ze stawek procentowych w kwotowe.

— Nie będzie żadnych opłat abonamentowych, żadnego success fee. Jedynym kosztem klienta będzie prowizja od zawartych transakcji. Oczekujemy, że w ciągu pół roku klient będzie generował obroty rzędu 25 tys. zł — mówi Robert Kosowski z departamentu rynków regulowanych DM mBanku.

Fundusz za grosze

Sugestie dotyczące portfela modelowego będą przekazywane co miesiąc. Od klienta będzie zależało to, na ile dostosuje swoje inwestycje do portfela modelowego, jak również to, który portfel modelowy wybierze jako wzorcowy. Początkowo będą dwa — uniwersalny i dywidendowy. Każdy będzie liczył 20-35 spółek, co oznacza, że w praktyce będzie czymś w rodzaju prywatnego funduszu inwestycyjnego, dla którego jednym kosztem będą opłaty transakcyjne (maksymalnie 0,39 proc.)

— Wydaje się, że na rynku jest taka nisza. Część klientów biur maklerskich pojawia się w nich ze względu na wysokie opłaty pobierane przez TFI. 4 proc. opłaty za zarządzanie funduszami akcji jest przecież standardem — podkreśla Arkadiusz Semczak, analityk ds. portfela w mWealth Management.

Na początku 2016 r. do oferty może dołączyć portfel akcji europejskich oparty na analizach Commerzbanku, głównego akcjonariusza mBanku. Termin wprowadzenia go do oferty zależy od zakończenia wdrożenia w DM mBanku systemu IT umożliwiającego inwestowanie na zagranicznych giełdach.

Pozaakcyjna sugestia

W zależności od akceptowanego ryzyka klientom będzie sugerowana strategia agresywna lub zrównoważona. W pierwszej zalecany udział akcji i funduszy akcji w całym portfelu inwestycyjnym klienta będzie wynosił 75 proc., w drugiej — 45 proc. W przeciwieństwie do usług dla klientów mWealth Management kwestia pozostałych 25 lub 65 proc. nie będzie jednak objęta żadnymi wskazówkami dotyczącymi wyboru konkretnych instrumentów.

— Gdyby polski rynek obligacji był bardziej rozwinięty, pokusilibyśmy się również o doradztwo, w części dłużnej bazując — podobnie jak w przypadku akcji — na instrumentachemitowanych przez poszczególne podmioty. Ale obecnie chcemy wyraźnie podkreślić, że naszą intencją jest zagospodarowanie tej części aktywów klientów domu maklerskiego, która związana jest z polskim rynkiem akcji — zaznacza Maksymilian Łochowski, dyrektor departamentu zarządzania majątkiem mWealth Management.

Specjalista podkreśla też, że dla dywersyfikacji ryzyka warto, by 75 lub 45 proc. ogółu aktywów przeznaczonych na akcje podzielić na inwestycje bezpośrednie i te przez fundusze działające na rynkach zagranicznych. — Rynki zagraniczne powinny być naturalnym uzupełnieniem portfela akcyjnego opartego na polskiej giełdzie — mówi Maksymilian Łochowski.