Meblarze o rekordach mogą zapomnieć

Anna Pronińska
opublikowano: 2012-06-22 00:00

Po wyjątkowym 2011 r. ciężko będzie firmom powtórzyć wyniki. Część z nich już nie wytrzymała konkurencji.

Jeszcze w styczniu i lutym meblarze zacierali ręce, bo rok zaczął się dla nich pomyślnie. Jednak od marca popyt spadał. W maju dynamika produkcji sprzedanej mebli była niższa aż o 10,2 proc. niż rok wcześniej — wyliczył Główny Urząd Statystyczny (GUS).

— Dane nie dziwią. Zwykle w okresie kwiecień — maj branża notuje spadek, ale w tym roku sezonowość zachwiały też inne czynniki, jak EURO 2012. Konsumenci mogli więcej wydawać na RTV niż meble. Negatywny jest też przestój w budownictwie mieszkaniowym — mówi Tadeusz Respondek, szef rady nadzorczej meblarskiej firmy Kler, który zasiada też w radzie Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli.

— Styczeń i luty pokazywały, że wszystko idzie w dobrym kierunku, ale od marca jest zmniejszenie produkcji sprzedanej. Okres marzec – maj jest poniżej oczekiwań branży. Nie mamy spodziewanego kilkuprocentowego wzrostu. Prognozy na ten rok mówiły o 4,6-procentowym wzroście produkcji sprzedanej i ten scenariusz nie jest jeszcze przekreślony, bo gros realizacji przypadnie na koniec roku — uważa Tomasz Wiktorski B+R Studio, analizującego rynek meblarski. P

rzyznaje jednak, że sytuacja w branży jest napięta, a rentowność na minimalnym poziomie. Tadeusz Respondek jest umiarkowanym optymistą co do drugiego półrocza.

— W ubiegłym roku upadło wielu zachodnich producentów i ich miejsce zajęły polskie firmy. Dlatego rok był rekordowy. W tym raczej nie uda się powtórzyć wyników (produkcja sprzedana wzrosła o 20,4 proc., a eksport wyniósł 6,5 mld EUR), ale sprzedaż krajowa i eksportowa powinna się poprawiać w II połowie roku — uważa Tadeusz Respondek. Jego zdaniem, Kler (żyje głównie z rynku krajowego) nie odczuł spowolnienia.

— Receptą jest m.in. częsta zmiana kolekcji i nadaktywność promocyjna. Idą nowe czasy i tak trzeba — szukać nowych rynków, rozwijać marketing, tym bardziej że podaż w branży jest większa niż popyt. Jak ktoś chce zostać na rynku, to musi działać — mówi szef rady Klera.

Przypomina, że tylko w maju upadło sześć krajowych producentów i dystrybutorów mebli. Kilka dni temu sąd ogłosił upadłość układową fabryki mebli Gawin z Królewskiej Woli, potentata na Dolnym Śląsku. Roman Przybylski, członek zarządu grupy Nowy Styl, dostarczającej meble głównie do biur i wnętrz publicznych, jest przekonany, że można oczekiwaćkolejnych upadłości. Tym bardziej, że część firm jest powiązana z przeżywającą kłopoty budowlanką. Grupa Nowy Styl wie, że łatwo nie jest. Firma dostarczyła krzesełka na nowe polskie stadiony, ale wciąż ma nierozliczone faktury za obiekty w Gdańsku i Warszawie. Narzeka, że w branży sytuacja jest trudna od lat.

— W ostatnich trzech latach rynek w segmencie mebli biurowych nie zanotował dramatycznego spadku, ale też nie urósł. Największy spadek, i to trzeci rok z rzędu, był w segmencie mebli dla osób fizycznych i małych firm. Klientów w salonach meblowych jest mniej i są bardziej wrażliwi cenowo — mówi Roman Przybylski. Przed meblarską branżą trudny okres.

— Zbliżamy się do wakacji i dla firm to słabszy czas. Co roku lipiec jest najgorszym miesiącem. Do tego dojdzie efekt dołka po EURO 2012, co jednak może być skompensowane przychodami z eksportu — uważa Tomasz Wiktorski.

— Kluczowa będzie jesień, ale tegoroczna może być słaba, choć nie dla wszystkich. Skorzystają eksporterzy, którzy mają wyrobioną markę i własne sieci dystrybucji. Jednak to, co może hamować popyt na zagranicznych rynkach, to kiepskie nastroje w Europie Zachodniej — uważa Roman Przybylski.