Meblarze ściągną miliard spoza UE

Emil Górecki
opublikowano: 2013-09-19 00:00

Unijny rynek to podstawa eksportu. Rośnie jednak tak wolno, że branża szuka szczęścia na Wschodzie i za oceanem.

Niewiele gałęzi polskiego przemysłu — tak jak meblarstwo — może pochwalić się mocną pozycją na europejskich rynkach. Branża szacuje, że w tym roku sprzeda za granicę — głównie do krajów UE — stoły, łóżka, krzesła i sofy za ponad 28 mld zł. Sprzedaż jednak rośnie poza nią. Jak szacuje firma B+R Studio, która analizuje rynek mebli w Polsce, wartość eksportu polskich mebli poza UE w tym roku może po raz pierwszy przekroczyć 1 mld EUR. O ile w pierwszej połowie roku nasz eksport do krajów unijnych — które są odbiorcami grubo ponad 80 proc. polskiej sprzedaży zagranicznej — wzrósł jedynie o 1 proc., poza państwa Wspólnoty sprzedaliśmy o 17 proc. więcej.

TEST: Black Red White sprzedaje meble m.in. w Kazachstanie
 i Mongolii, Meble Vox — na Białorusi i Ukrainie. Prekursorzy nowych
 rynków mają szanse na wyższe marże, ale nie za darmo. Płacą cła,
 uczą się nowych systemów prawnych i podatkowych i rozpoznają
 gusty tamtejszego klienta. [FOT. ROB]
TEST: Black Red White sprzedaje meble m.in. w Kazachstanie i Mongolii, Meble Vox — na Białorusi i Ukrainie. Prekursorzy nowych rynków mają szanse na wyższe marże, ale nie za darmo. Płacą cła, uczą się nowych systemów prawnych i podatkowych i rozpoznają gusty tamtejszego klienta. [FOT. ROB]
None
None

— Większość krajów Unii Europejskiej przechodzi stagnację. Widzimy 12-procentowy wzrost eksportu do Wielkiej Brytanii i 11-procentowy spadek do Francji. Niemcy, największy odbiorca, kupiły o 1,5 proc. więcej. Kierunki rozwojowe dla polskiego meblarstwa znajdują się poza UE. Ale na razie to relatywnie niewielkie wartości, jeśli chodzi o poszczególne kraje — mówi Tomasz Wiktorski, prezes B+R Studio.

Dynamiki sprzedaży do niektórych krajów są imponujące. W pierwszym kwartale 2013 r. sprzedaliśmy o 30 proc. więcej mebli do Białorusi i USA, o 20 proc. więcej do Ukrainy i około 10 proc. więcej do Rosji. Hurraoptymizm studzi jednak Marek Adamowski, dyrektor biura Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli (OIGPM).

— Nie przeceniałbym znaczenia rynków poza UE. Nawet wysoka dynamika poza nią to nie są gigantyczne wartości — uważa Marek Adamowicz. Tomasz Wiktorski szacuje, że wartość eksportu do Białorusi to tylko 6-10 mln EUR, na Ukrainę — 30-40 mln EUR, a do USA — 200 mln EUR.

— Jednak trzeba pamiętać, że polskie meble na Białorusi są czymś, czym można się chwalić przed znajomymi, a sam kraj jest sporym i chłonnym rynkiem, w dodatku graniczącym z naszym państwem. Na Ukrainie odbudowujemy pozycję po załamaniu w 2009 r. Stany Zjednoczone to największy rynek, wart około 60 mld USD rocznie. Barierą wejścia jest tu wymagana skala: jeśli chcemy tu wejść, musimy od razu dostarczyć po trzy komplety do tysiąca sklepów. To problem płynności finansowej naszych przedsiębiorstw — mówi Tomasz Wiktorski. Dyrektor OIGPM przyznaje, że rynki Unii Europejskiej są nasycone i konkurencyjne, ale nie zamyka to polskim firmom drogi do sprzedawania tam więcej.

— Polski przemysł ma duże rezerwy mocy produkcyjnych i uzyskuje marże, które pozwalają mu się rozwijać. Żeby sprzedawać więcej w Europie, nie można konkurować tylko ceną, bo ona ma mniejsze znaczenie. Szansa polskich meblarzy leży w designie, wysokiej jakości obsłudze serwisowej, funkcjonalności czy atrakcyjności oferty — mówi Marek Adamowicz.