Media między zyskiem, niezależnością, a tabloidyzacją

PAP
30-10-2010, 19:45

Czy tabloidyzacja mediów ma granice, jak zachować niezależność w pogoni za zyskiem, z czego finansować wysokiej jakości dziennikarstwo - zastanawiali się uczestnicy zakończonej w sobotę konferencji: "Własność Mediów, Pluralizm Informacyjny, Wolność Słowa".

Socjolog i medioznawca Tomasz Goban-Klas wskazywał, że obecnej sytuacji w mediach, gdzie informację miesza się z rozrywką, winien jest "szatański wynalazek połączenia informacji dziennikarskiej z reklamą", który sprawił, że media stały się po prostu biznesem.

"Program plus reklama, przy czym reklama jest najważniejsza, a program jest jak kawał soczystego mięsa, które przynosi włamywacz, by zmylić czujność psa" - mówił socjolog. "Model biznesowy jest więc dziś taki, że media przestały być zależne od czytelników, a zaczęły od ogłoszeniodawców i domów mediowych" - mówił Goban-Klas.

Dziennikarz i wicedyrektor ds. rozwoju strategicznego TVN Maciej Wierzyński argumentował, że przekazywane treści są przede wszystkim odpowiedzią na społeczne zapotrzebowanie.

"Te gusta są właśnie takie, że im więcej sensacji, im więcej krwi i emocjonalnych opowiastek, tym lepiej, tym wyższy wykres oglądalności. TVN 24 był prawdopodobnie jedyną stacją na świecie, w której sprawozdanie z pogrzebu Michaela Jacksona nadano trzy razy. Dlaczego? Dlatego, że właśnie po pierwszej emisji zobaczyliśmy, że to ma świetną oglądalność, więc to powtórzyliśmy i jeszcze raz powtórzyliśmy" - mówił Wierzyński.

"Publiczność to lubi, to jest tanie, to nie wymaga wysiłku i taka jest niestety dominująca tendencja. Dobre dziennikarstwo jest drogie i trudne" - dodał.

Dlatego - zdaniem Wierzyńskiego - dobrego, fachowego dziennikarstwa nie da się utrzymać bez jakiejś formy subsydiowania. To jest wbrew filozofii rynkowej, ale wydaje się, że innego wyjścia nie ma (...). Dziennikarstwo przez całe dziesiątki lat tego nie wymagało, a teraz na skutek rozproszenia źródeł dochodu, do czego przyczynił się internet trzeba będzie o tym pomyśleć" - podkreślił.

O tym, jak trudno utrzymać medium, które nie zawiera w swojej ofercie rozrywki mówiła także Ewa Wanat, redaktor naczelna jedynego, całodobowego, radiowego kanału informacyjnego - radia TOK FM, wskazując, że rozgłośnia po ośmiu latach działalności wciąż nie jest dochodowym biznesem.

Na inny aspekt tabloidyzacji mediów, jakim jest celowe wzniecanie konfliktów, zwrócił uwagę zasiadający w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji Krzysztof Luft.

"To jest najgroźniejsza moim zdaniem rzecz, kiedy ze strony mediów następuje coś takiego, co współkreuje rzeczywistość. Technika np. bardzo często stosowana w tej chwili w mediach elektronicznych uzyskiwania komentarzy do komentarzy jest oczywiście tworzeniem i nakręcaniem tego konfliktu. Nie zajmujemy się tym, co jest istotą sprawy, tylko tym, w jaki sposób poszczególne osoby wobec siebie się odnoszą" - powiedział Luft.

Zastrzegł przy tym, że nie chce tym samym wyłącznie na media przerzucić odpowiedzialności za brutalizację życia społeczno-politycznego w Polsce. "Głównymi aktorami rzecz jasna w tej debacie są politycy i można powiedzieć, że oni są tymi pierwszymi odpowiedzialnymi" - podkreślił.

Przywołał przy tym przykład relacjonowania tzw. sporu o krzyż, który do niedawna stał przed Pałacem Prezydenckim, gdzie - jak ocenił - media zaangażowały się tak bardzo, że zamiast relacjonować uczestniczyły w nim i go podsycały. KRRiT przygotowała w tej sprawie specjalny raport.

Organizatorami Konferencji były: Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Fundacja Konrada Adenauera, Forum Obywatelskiego Rozwoju oraz Katedra Praw Człowieka wydziału Prawa i Administracji UW.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Media / Media między zyskiem, niezależnością, a tabloidyzacją