W styczniu prezydent Donald Trump zastosował przepisy pozwalające ograniczać import ze względów bezpieczeństwa narodowego, aby wprowadzić 25-procentowe cło na określone zaawansowane układy obliczeniowe i niektóre produkty pochodne.
Według anonimowych informatorów Politico, rozważana nowa runda ceł miałaby objąć szerszą gamę produktów. Oprócz chipów, cła miałyby również objąć produkty, które je wykorzystują, czyli m.in. komputery osobiste i serwery stosowane w centrach danych.
Zgodnie z wcześniejszą polityką, cła miałyby zostać uzależnione od inwestycji w produkcję w USA. Według informatorów Politico, administracja Donalda Trumpa przewiduje również okres przejściowy dla nowych ceł. Podkreślają, że sprawy są wciąż omawiane i ustalenia mogą się zmienić.
Reuters przypomina, że Przedstawiciel USA ds. Handlu, Jamieson Greer, deklarował w maju, że nie są przewidywane żadne nowe cła na półprzewodniki w USA. Jednocześnie opowiadał się za polityką dalszego sprowadzania produkcji chipów do kraju.
USITC: import chipów rósł szybciej niż eksport pomimo cła
Według danych Komisji Handlu Międzynarodowego Stanów Zjednoczonych (USITC), do maja 2026 r. amerykański bilans handlowy półprzewodnikami zmniejszył nadwyżkę do 3,8 mld USD z 5,6 mld USD rok wcześniej. Oznacza to, że import rósł szybciej niż eksport mimo wprowadzenia ceł. Eksperci podkreślają jednak, że nie można jeszcze powiedzieć o wiarygodnych danych pokazujących wpływ samego cła na ceny chipów, produkcję w USA czy wpływy budżetowe. Powodem jest duża selektywność wprowadzonego cła. Obejmuje określone zaawansowane układy obliczeniowe i niektóre produkty pochodne, a jednocześnie przewidziano wyjątki m.in. dla chipów przeznaczonych do amerykańskich centrów danych, badań i rozwoju, startupów czy zastosowań konsumenckich.
