MEDYCZNA AWIACJA POSZUKUJE ŚRODKÓW
Państwowe lotnictwo sanitarne chce wymienić flotę, a prywatna firma próbowała podpisać umowy z Kasami Chorych
TEGO NIE MOŻNA PRZEWIDZIEĆ: Kasy Chorych chciałyby, żeby kontraktować liczbę lotów i ich cenę. To przeżytek i myślenie absolutnie starymi, nieekonomicznymi kategorami. Liczby lotów i tras nie da się przewidzieć: prywatna awiacja medyczna bierze pieniądze za konkretnie zlecone i wykonane przewozy — przekonują Krystyna Słomiany i Tadeusz Beliwar. fot. Grzegorz Kawecki
Największym problemem państwowego lotnictwa sanitarnego jest przestarzała flota. Z kolei prywatna firma Adviser chciała podpisać umowy z Kasami Chorych, te jednak nie wyraziły zainteresowania. Dla niepaństwowego przewoźnika szansą na razie są zamówienia ze strony firm ubezpieczeniowych i assistance.
Największym graczem na rynku lotnictwa sanitarnego jest oczywiście awiacja państwowa. Na jej szczycie znajduje się Centralny Zespół Lotnictwa Sanitarnego. Oprócz niego funkcjonuje trzynaście zespołów wojewódzkich, włączonych do Wojewódzkich Kolumn Transportu Sanitarnego, które podlegają jednostkom samorządowym. Państwowa awiacja jest potentatem pod względem liczby latających maszyn. Jej flota składa się z kilkudziesięciu śmigłowców i samolotów. Problemem jest jednak ich stan techniczny — część maszyn ma ponad dwadzieścia lat.
Jednakże — zdaniem Zdzisława Olszańskiego, dyrektora Centralnego Zespołu Lotnictwa Sanitarnego — mimo wieku flota sanitarna jest w dobrym stanie i daje gwarancje bezpieczeństwa. Może być eksploatowana jeszcze przez trzy do pięciu lat.
— Systematyczna wymiana sprzętu latającego, poczynając od jednostek najstarszych, powinna się już rozpocząć — zwraca uwagę dyrektor CZLS.
Czas na zakupy
Nie będzie to wcale łatwe. Nowy samolot sanitarny kosztuje około 3 mln USD (12,6 mln zł), a śmigłowiec do 4 mln USD (16,8 mln zł). W tej chwili nie ma możliwości wymiany flotylli sanitarnej. Dyrektor Olszański rozważa natomiast możliwość zakupu sprzętu używanego, lecz nowej generacji, wyposażonego w aparaturę medyczną. Takie maszyny mają do zaoferowania firmy niemieckie, włoskie czy francuskie. W tym gronie mógłby się znaleźć polski Sokół ze Świdnika.
— Nie jest ważna liczba jednostek, lecz ich jakość. Chodzi o to, by samolot miał wystarczający zasięg, mógł pracować w złych warunkach i był dobrze wyposażony — tłumaczy Zdzisław Olszański.
Dlatego też przy potencjalnym zakupie sprzętu latającego istotną rolę odegrają parametry techniczne proponowanych przez kontrahentów maszyn. Poza prędkością przelotową ważny będzie zasięg pojazdu, hermetyzowana kabina, która umożliwi przeloty na większej wysokości, uniezależniając je w dużej mierze od warunków atmosferycznych, oprzyrządowanie radionawigacyjne i wyposażenie medyczne.
Zdzisław Olszański, pytany, skąd mają pochodzić środki na te poważne inwestycje, rozważa kilka możliwości. Według niego, będzie można je znaleźć w budżecie państwa bądź w funduszach specjalnych, np. Banku Światowego. Przyznał, że oczekuje rozwiązań wynikających z programu ratownictwa medycznego, którego projekt jest w trakcie przygotowania.
Ważniejsze paragrafy
Z innymi problemami boryka się drugi na polskim niebie, tym razem prywatny przewoźnik — firma Adviser. W przeciwieństwie do Polskiego Lotnictwa Sanitarnego, dysponuje tylko jednym samolotem, za to wyposażonym w specjalną hermetyczną kabinę, której państwowy przewoźnik nie ma. Jak mówi Tadeusz Beliwar, szef Advisera, problem awiacji sanitarnej to problem płatnika.
— Na rynku polskim bardzo liczyliśmy na reformę służby zdrowia. Nasze nadzieje jednak się nie spełniły. Okazało się, że w ustawodawstwie związanym z ochroną zdrowia bardziej liczą się paragrafy niż ratowanie ludzi — twierdzi Tadeusz Beliwar.
Jak tłumaczy Krystyna Słomiany, prawnik Advisera, firma wysłała oferty do wszystkich Kas Chorych. Nie doszło jednak do podpisania umów, bo na przeszkodzie stanęły rozwiązania formalnoprawne.
— Aby Kasa Chorych mogła podpisać z nami umowy, musielibyśmy być Zakładem Opieki Zdrowotnej. Taki status wiąże się z koniecznością zatrudnienia dwóch lekarzy. I nie jest tu ważne, że na stałe współpracujemy z prywatną firmą medyczną, która jako jedna z niewielu może pochwalić się certyfikatem ISO 9002 — mówi Krystyna Słomiany.
Z wyższej półki
W sytuacji niemocy Kas Chorych szansą dla awiacji sanitarnej są firmy ubezpieczeniowe i działające z ich ramienia firmy assistance. Coraz częściej bowiem przychodzą zamówienia właśnie z tamtej strony. O ile w pierwszym roku działalności (1997) Adviser wykonał trzy loty, o tyle w tym roku ich liczba przekroczyła dwanaście.
— To już Europa w Polsce. Te firmy są w pełni profesjonalne. Powód jest prosty — „kasa”. Ubezpieczający się płacą składki, a ich pieniądze nie są przeznaczane na tysiące innych celów — mówi Tadeusz Beliwar.
Adviser rozgląda się za nowymi klientami.
— Będziemy chcieli zainteresować naszymi usługami osoby indywidualne. I jak wynika to z naszych obliczeń — z finansowego punktu widzenia nie będzie to oferta z górnej półki. Na razie jednak nie chcemy ujawniać jej szczegółów — mówi Krystyna Słomiany.