Medyczni turyści receptą na problemy

  • Alina Treptow
opublikowano: 12-11-2013, 00:00

Lecznice, które nie mają kontraktu z NFZ, poszukają pieniędzy w kieszeniach obcokrajowców. Takie plany mają Cyberknife, Euromedic oraz Platinum Hospitals

Zagraniczni pacjenci mogą być kołem ratunkowym dla wielu placówek medycznych, szczególnie tych, którym nie udało się zdobyć kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia (NFZ) lub jest on niewielki.

Zobacz więcej

POZA PULĄ: Przedłużenie kontraktów z NFZ do końca 2014 r. opóźni wejście na rynek nowych placówek medycznych. Straci na tym holenderski Euromedic, którego wiceprezesem jest Wojciech Mizerka (u dołu), oraz dawny Szpital Sióstr Elżbietanek, należący obecnie do Marka Stefańskiego. [FOT. WM]

Przedsiębiorcy medyczni już przygotowują się do „importu” zagranicznych chorych. Podwarszawski Instytut Chirurgii Cybernetycznej (ICC) Centrum Cyberknife, który specjalizuje się w nieinwazyjnym usuwaniu guzów nowotworowych (zabieg polega na napromieniowaniu guza wiązkami promieniowania X z różnych kierunków, by sąsiednie zdrowe tkanki zostały uszkodzone w najmniejszym stopniu) ma za sobą pierwsze rozmowy z potencjalnymi partnerami.

— Finalizujemy rozmowy z placówkami medycznymi z Białorusi i Ukrainy. Do podpisania umowy może dojść na początku 2014 r. — mówi Stefania Parkoła, prezes Instytutu Chirurgii Cybernetycznej.

Resortowe wsparcie

Na celowniku placówki z Wieliszewa jest też Rosja oraz kraje UE. Z pomocą branży przyszło Ministerstwo Gospodarki, które wpisało turystykę medyczną na listę polskich specjalności eksportowych. W ramach programu lecznice mogą liczyć na dofinansowanie udziału w wybranych targach i misjach gospodarczych.

— Bierzemy udział w tym programie i bardzo go sobie chwalimy. Pojedyncza placówka nie ma takiej siły przebicia, żeby zaistnieć za granicą — twierdzi Stefania Parkoła. ICC działa od ponad roku. Grupa prywatnych inwestorów liczyła, że inwestycja w cybernóż to superpomysł.

O potrzebie istnienia takich placówek mówiła kilka lat temu Ewa Kopacz, ówczesna minister zdrowia. Twierdziła, że w Polsce powinny działać cztery takie placówki. Dzisiaj razem z Wieliszewem jest ich trzy. Żadna nie ma podpisanego kontraktu z NFZ. Nie wiadomo, czy i kiedy publiczny płatnik będzie płacił za te świadczenia. W równie trudnej sytuacji jest spółka Platinum Hospitals (PH), która jest właścicielem szpitala na warszawskim Mokotowie (dawny Szpital Sióstr Elżbietanek).

Placówka, w którą Marek Stefański, założyciel Pol-Aquy, zainwestował blisko 100 mln zł, w wyścigu o kontrakt z NFZ będzie mogła wystartować dopiero w przyszłym roku. Regulator nie zdążył bowiem przygotować tzw. rozporządzeń koszykowych, wydłużył więc obecnie obowiązujące kontrakty do końca 2014 r. Receptą na problemy nowo wyremontowanego szpitala mogą okazać się zamożniejsi klienci z zagranicy.

— Prowadzimy wstępne rozmowy z partnerami zarówno z Zachodu, jak i Wschodu. Mamy podpisanych kilka listów intencyjnych — twierdzi Marek Stefański.

Bez kontraktu z NFZ jest też podwarszawski ośrodek radioterapii holenderskiego Euromedica. Placówka, która kosztowała kilkadziesiąt milionów złotych, mimo zapewnień mazowieckiego oddziału NFZ, dzisiaj przyjmuje publicznych pacjentów z nadzieją, że płatnik zapłaci za ich leczenie. Za nowymi, ale już komercyjnymi, klientami rozgląda się również poza Polską.

— Robimy rekonesans. Podobnie jak chyba wszyscy, interesujemy się rynkami wschodnimi. Jednak zdajemy sobie sprawę, że przedsięwzięcie wymaga dużego zaangażowania i dobrze zorganizowanej logistyki. Radioterapia wymaga znacznie dłuższego pobytu pacjenta niż np. operacja plastyczna — twierdzi Wojciech Mizerka, członek zarządu Euromedic Polska.

Unijna dyrektywa

Motorem wzrostu turystyki medycznej, oprócz programu resortu gospodarki, ma być dyrektywa o transgranicznym przepływie pacjentów. Ułatwi ona obywatelom UE leczenie się w innych krajach wspólnoty. Marek Stefański, choć chwali jej założenia, wskazuje też na mankamenty.

— Dyskryminuje ona krajowe podmioty. Jeśli pacjent wyjedzie na leczenie np. do prywatnego szpitala w Niemczech, NFZ będzie zmuszony zapłacić za jego leczenie. Nie może on jednak pójść do takiego samego prywatnego szpitala w Polsce. To dyskryminacja — uważa Marek Stefański.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu