Elektrim-Megadex przegrał w sądzie spór z fiskusem. Spółka odwoła się do NSA. Od wyroku zależy jej dalsze istnienie.
Kolejny raz w porządku obrad walnego zgromadzenia akcjonariuszy Megadexu (wykonawcy inwestycji w energetyce), kontrolowanego w 99 proc. przez Elektrim, znalazły się dwa wykluczające się nawzajem projekty uchwał. Jeden przewiduje dokapitalizowanie spółki, drugi likwidację. Podobny porządek obrad zarząd spółki proponował już na jedno z ubiegłorocznych walnych, wtedy jednak akcjonariusze nie podjęli decyzji. Zgromadzenie zwołane na 18 lutego prawdopodobnie również ich nie podejmie.
— Przypuszczam, że akcjonariusze będą czekać na ostateczne rozstrzygnięcie naszego sporu z fiskusem o 53 mln zł. Przesądzi ono o naszym dalszym istnieniu, bo kwota spornych zobowiązań Megadexu wobec skarbu państwa ponad dwukrotnie przekracza kapitał własny spółki — mówi Tomasz Holc, prezes Megadexu.
Na razie sytuacja nie wygląda najlepiej. Konta Megadexu są od dawna zablokowane, a w środę firma przegrała w sądzie wojewódzkim. Ale Tomasz Holc twierdzi, że wciąż ma solidne podstawy, by liczyć na happy end.
— Braliśmy pod uwagę możliwość przegranej w WSA. Odwołamy się od tej decyzji do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Dotychczasowa praktyka tego sądu w analogicznych sprawach wskazuje, że mamy poważne szanse na zmianę wyroku — mówi Tomasz Holc.
Prezes przyznaje, że gdyby, mimo wszystko, spółka nie wybroniła się w drugiej instancji, będzie skazana na likwidację. Ubiegły rok zakończyła kilkunastomilionową stratą.