W korporacyjnej codzienności w krajach zachodnich od dawna funkcjonuje pojęcie „wellness”, które oznacza maksymalizowanie ludzkiego potencjału, budowanie świadomości swojego życia, równowagę między wszystkimi jego aspektami: duchowym, emocjonalnym, intelektualnym, fizycznym, a także kształtowanie dobrych relacji z ludźmi i środowiskiem naturalnym. Prowadzone przez amerykańskich naukowców badania pokazują, że pracownicy, którzy określili swój poziom równowagi między pracą a życiem prywatnym jako wysoki, wykazują znacznie większe zaangażowanie w pracę niż ci, którzy deklarują niski poziom tej równowagi. Także ogólny stan zdrowia i kondycja psychiczna tych pierwszych są znacznie lepsze, a odczuwalny poziom stresu o wiele niższy.
Zajęcia „wellness” w zachodnich firmach prowadzą specjalnie do tego wyznaczone i przygotowane osoby. A u nas?
Z ziemi polskiej w świat
Jednym z pierwszych przedsiębiorstw w Polsce, które do opieki nad zdrowiem fizycznym i psychicznym pracowników zatrudniło lekarza i szkoleniowca, jest Mars. Przemysław Duchniewicz piastuje tam stanowisko menedżera Mars wellness.
— Podczas praktyki lekarskiej i studiów nad systemami opieki zdrowotnej w USA poznałem i doświadczyłem, jak ważne są programy prozdrowotne również realizowane przez pracodawców. Od początku przygody z firmą Mars, pracując w dziale sprzedaży i zarządzając zespołem ds. kadr, pozostałem wierny swojej największej pasji. Mój plan był prosty: chciałem, żeby moja firma stała się liderem w promocji zdrowego stylu życia wśród pracowników i ich rodzin — mówi Przemysław Duchniewicz.
Pracownicy koncernu w Polsce mają nie tylko dostęp do opieki medycznej i zajęć sportowych, ale także przechodzą szkolenia z profilaktyki zdrowotnej, uczestniczą w warsztatach zarządzania energią życiową i „work life balance”, podczas których uczą się m.in. jak racjonalnie upraszczać pracę, kreować umiejętności przywódcze, delegować obowiązki, zadbać o swoją odporność psychiczną.
Na początku plan Duchniewicza był zbiorem różnych pomysłów i inicjatyw. Zyskując poparcie kierownictwa, przekształcił go w program prozdrowotny. W 2007 r. w Polsce powstał pilotowy program Mars Wellness. Jego sukces, w tym wyróżnienia przyznane przez Komisję Europejską, spowodował, że będzie dostępny dla wszystkich pracowników Marsa w kilkunastu innych krajach.
Dopasować do ludzi
Czym zajmuje się menedżer wellness na co dzień?
— Większość czasu poświęcam na prowadzenie warsztatów, spotkania z pracownikami Marsa w różnych krajach i pozyskiwanie funduszy na wprowadzenie nowych pomysłów. Poza tym dużo czasu zajmuje mi praca koncepcyjna: tworzenie struktury programu, standaryzacja związana z wprowadzeniem go w całej firmie na świecie, tworzenie strategii jego rozwoju. To bardzo ważne, bo nawet najbardziej przemyślane programy prozdrowotne trzeba ciągle dopasowywać do potrzeb ludzi — mówi Przemysław Duchniewicz.
W Banku BPH jego odpowiednik to Lider HealthAhead. Jest nim Alexander McInnes, który wcześniej zajmował się fuzjami i przejęciami. Skąd taka zmiana zajęcia?
— W głębi duszy zawsze byłem humanistą. Po wielu latach pracy w świecie cyfr poczułem, że nadszedł czas, aby zrobić coś dla innych. HealthAhead okazał się dla mnie idealnym zajęciem. Dzięki niemu bardzo praktycznie wspieram naszych pracowników i ich najbliższych w dbaniu o zdrowie i dobre samopoczucie — opowiada Alexander McIness. Lider koordynuje aktywność prozdrowotną pracowników w całym kraju i upewnia się, że zapewniono odpowiednie fundusze na rozwój inicjatyw zdrowotnych, których liczba stale rośnie. Realizowany w Polsce program HealthAhead jest częścią prozdrowotnych działań koncernu GE, która ma na celu szerzenie zdrowego odżywiania, aktywności fizycznej, zarządzania stresem, walki z paleniem papierosów, a przede wszystkim — wykrywanie poważnych chorób.
Nie tylko praca, ale misja
ArcelorMittal Poland nie ma, co prawda, menedżera wellness, ale ma Honorowego Ambasadora Zdrowia. Na tę funkcję zarząd wybrał Jerzego Sufranowicza, od 1977 r. pracownika walcowni średniej w hucie w Dąbrowie Górniczej.
— Od wielu lat nie tylko interesuję się sportem, ale także trenuję kolarstwo, pływanie i bieganie. Na co dzień pracuję w walcowni w systemie zmianowym. Wolne chwile spędzam, trenując w klubie rekreacyjno-sportowym. Propagowanie wśród pracowników huty aktywnego odpoczynku i zdrowego trybu życia traktuję jak swoją misję — mówi Jerzy Syfranowicz.
Przemysław Duchniewcz twierdzi, że od wprowadzenia programu pracownicy Marsa mniej chorują. Podobnie twierdzą w Banku BPH. Jerzy Sufranowicz uważa, że jego największe osiągnięcie to przekonanie wielu pracowników huty do aktywności sportowej — coraz więcej osób angażuje się w działania Klubu Biegacza ArcelorMittal Poland i programu Fitness w Wodzie dla Pań.
— Poza tym w ramach corocznej edycji Tygodnia Zdrowia zorganizowaliśmy akcję rzucania palenia, naukę pływania, a także po 15 latach przerwy reaktywowaliśmy ogólnopolski Bieg Hutnika, w którym na 150 uczestników aż 40 to pracownicy naszych zakładów — informuje Honorowy Ambasador Zdrowia.
KOMENTARZ
Żeby nie chorowali i pracowali
KAMIL SKOWERA
konsultant Mercer Polska
Wydaje się, że podstawowym celem polskich pracodawców wprowadzających opiekę medyczną jest zapewnienie pracownikom dostępu do specjalistów i dbanie o wizerunek pracodawcy na rynku pracy. Oba te cele firmy chcą osiągnąć dzięki wykupowaniu abonamentów medycznych lub ubezpieczeń zdrowotnych. Rzadkością jest natomiast kompleksowe podejście, w którym firma ocenia potrzeby zdrowotne pracowników w krótkim i długim czasie i wprowadza rozwiązania odpowiadające potrzebom. Firmy, które stosują takie rozwiązania, traktują je jak długoterminowe inwestycje. Koszt złego stanu zdrowia pracowników ponosi bowiem (przynajmniej w części) pracodawca. Dotyczy to przede wszystkim nieobecności w pracy w związku z chorobą pracownika, ale również obniżonej produktywności chorego, który przychodzi do pracy. Programy profilaktyczne powinny w dłuższym okresie pozytywnie wpływać na zmianę tych parametrów. W efekcie programy zdrowotne służą zabezpieczaniu interesów pracodawców. Całościowe podejście do zdrowia pracowników służy również kreowaniu wizerunku pracodawcy dbającego o swoich ludzi. Kompleksowe programy prozdrowotne są w Polsce ciągle rzadkie. Najczęściej tworzą je działy HR przy udziale zewnętrznych specjalistów medycznych. Duże znaczenie ma, oczywiście, skala działalności firmy — w dużych zatrudnienie menedżera zajmującego się zdrowiem pracowników może mieć uzasadnienie.
