Menedżer Roku wybrany

Krzysztof Obłój
20-03-2002, 00:00

W zarządzaniu niezmienne są dwa wyzwania — tworzyć rozwiązania doskonalące firmę i poprawiające jej efektywność w dniu dzisiejszym i jednocześnie kreować nowe, budujące jej przyszłość. Wyzwania te konkurują o czas, uwagę i wyobraźnię menedżerów. Kluczowe znaczenie mają przy tym zasoby organizacyjne i stan otoczenia.

Kiedy lata są tłuste, bo rynek nie jest wymagający — tak, jak to miało miejsce w Polsce w latach 90. — istnieje tendencja do koncentracji na drugim wyzwaniu i budowaniu rynków, oferowaniu nowych produktów, czyli generalnie budowie przyszłości firmy. Wczoraj, aby osiągnąć sukces jako przedsiębiorca lub menedżer w Polsce, wystarczyło mieć bazowe aktywa, wejść na rynek we właściwym czasie, poeksperymentować z marketingiem i szybko zainwestować w moce produkcyjne, produkty i rynki. Z pomocą dostawców (którym opóźniano spłatę należności), odbiorców (którzy darowywali błędy jakościowe), banków (które finansowały wzrost z drżeniem rąk) oraz władz lokalnych, ruszała w ruch maszyna wzrostu firmy. Tak, w heroicznym skrócie, powstały niektóre dominujące w dniu dzisiejszym polskie firmy.

Styl zarządzania był prosty — drogą analizy ze szczyptą intuicji budowano prostą, wręcz książkową strategię rozwoju, a jej skuteczne wdrożenie zapewniało firmie liczącą się pozycję na rynku krajowym. I menedżerowie polscy nauczyli się w tym czasie innowacji, szybkości, standardów zarządzania, myślenia z wyobraźnią.

Ale dzisiaj prawie nie sposób powielić tej recepty, bowiem rynki są zajęte, lokalni konkurenci okopani, międzynarodowi konkurenci wszechobecni. Dodatkowo mamy okres dekoniunktury i silnych presji rynkowych. Dlatego pojawiła się wśród menedżerów tendencja do koncentracji na walce o przetrwanie. Wraca szacunek do starych reguł prowadzenia biznesu. Firmy zaczynają staranniej definiować swoich kluczowych odbiorców, produkty i konkurentów. I dlatego niektórzy finaliści konkursu Menedżer Roku 2001 z dumą — i słusznie — mówią, że osiągnięciem roku było wykonanie założonych planów. Wreszcie firmy znów zaczynają myśleć o klasycznym wyzwaniu: realizacji napiętych zadań przy wykorzystaniu potencjału zwyczajnych pracowników.

Obserwując tę nową tendencję wśród finalistów konkursu można powiedzieć, że polscy menedżerowie uczą się nowych trików, metod działania — generalnie są skoncentrowani na tym, co jest ważne tu i teraz. I są w tym coraz lepsi.

Na podstawie swoich doświadczeń edukacyjnych, doradczych oraz obserwacji poczynionych podczas kolejnych edycji konkursu chciałbym powiedzieć, że widać wyraźną progresję jakości zarządzania w Polsce. Kandydaci są coraz lepsi merytorycznie i nie odstają od typowego zachodniego menedżera. O ile w poprzednich latach wyłonienie laureatów nie było zadaniem trudnym, o tyle w tym roku okazało się ogromnie skomplikowanym. W okresie spowolnienia wzrostu gospodarczego na całym świecie, prawie wszystkie ze zgłoszonych firm odnotowały wyraźne sukcesy, a ich liderzy wyciągali swoje firmy z kryzysów, cięli koszty, zwiększali obroty, wprowadzali nowe technologie i metody zarządzania. Dlatego ostateczny wybór siedmiu najlepszych menedżerów A.D. 2001 był trudny i chciałbym podkreślić, że pozostali nie byli dla nich słabym tłem, ale mieli po prostu mniej szczęścia. Wyłonieni menedżerowie mogą być wzorem dla wszystkich menedżerów w Polsce i są dobre powody, dla których jury to właśnie ich uhonorowało i wytypowało do ścisłego finału.

A teraz słowo o wybranym laureacie, tym primus inter pares. To, co staramy się jako jury konkursu zrobić, to ocenić jakość równowagi w realizacji wyzwań. Wielcy menedżerowie walczą o dzisiaj i jutro jednocześnie. Umieją łączyć programy redukcji kosztów z nowymi inwestycjami, wdrożeniem nowych technologii i szacunkiem dla pracowników; myślą o dominacji lokalnych rynków, ale po to, aby służyły im jako odskocznia do umiędzynarodowienia działalności; stąpają twardo po ziemi zysków, przepływów finansowych, standardowych produktów, ale marzą o skali globalnej, łączeniu produktów i usług w niekonwencjonalny sposób, kreowaniu marek i walce z największymi. I tym, którzy w naszej — na pewno subiektywnej — opinii potrafili tę równowagę osiągnąć w największym stopniu, przyznajemy laur mając nadzieję, że inni będą naśladowali ich umiejętność reakcji na problemy i trudności dnia dzisiejszego z myśleniem o budowie przyszłości firmy.

Prof. Krzysztof obłój

Dyrektor Wydziału Zarządzania UW i przewodniczący jury konkursu Menedżer Roku

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Obłój

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Menedżer Roku wybrany