— Mój klient z własnej woli zgłosił się do postępowania i w przeciwieństwie do innych wziął odpowiedzialność za swoje czyny — powiedział Nicolas Fruehsorger.

To pierwsze przyznanie się do winy w sprawie oszustw, które doprowadziły do upadku niemieckiego operatora płatności. 18 czerwca Wirecard poinformował, że audytor nie chce zatwierdzić jego sprawozdania finansowego, bo nie może doliczyć się 1,9 mld EUR. Tydzień później spółka rozpoczęła procedurę upadłościową, bo okazało się, że brakująca kwota jest wynikiem oszustw dokonanych w jej księgach rachunkowych.
Zwolniony niedługo po wybuchu skandalu Markus Braun, prezes Wirecarda, został aresztowany, ale wyszedł na wolność po wpłaceniu 5 mln EUR kaucji. Prokuratura poszukuje także dyrektora operacyjnego spółki. Jan Marsalek ostatni raz był widziany na Filipinach, skąd miał udać się do Chin. Prokuratorzy uznają za podejrzanych także Alexandra von Knoopa, dyrektora finansowego, i Susanne Steidl, dyrektora ds. produktu.
