Menedżerowie Hendersona dopinają kołnierzyki

Byli menedżerowie LPP oraz inwestorzy z Chin i Ukrainy chcą reaktywować biznes wzgardzony przez odzieżowgo potentata. Mają międzynarodowe ambicje w segmencie premium

Osiem lat temu LPP chciało pogrzebać marki Esotiq i Henderson. Przetrwały, bo — w odróżnieniu od zarządu odzieżowego potentata — wierzył w nie Adam Skrzypek, który kierował nimi od 2002 r. Znalazł inwestora, z którym przejął je od LPP z początkiem 2011 r. Pół roku później powołana w tym celu spółka Esotiq & Henderson zadebiutowała na NewConnect, by w lipcu 2015 r. przenieść się na rynek główny GPW.

WYSOKO MIERZĄ
Zobacz więcej

WYSOKO MIERZĄ

Co nie było dobre dla LPP, jest dobre dla Adama Skrzypka (z prawej) i Krzysztofa Śliwińskiego, byłych menedżerów odzieżowego giganta. Może się okazać nawet bardzo dobre, bo z koszulami Hendersona biznesmeni chcą podbić rynek odzieży premium, a nie popularnej.[ Fot. Mateusz Ochocki

Szyld Esotiq nosi obecnie prawie 300 sklepów z damską bielizną, działających głównie w Polsce w modelu franczyzowym. Jest też garstka placówek na Ukrainie, Białorusi i w Niemczech. Męskie wyroby marki Henderson rozprowadzane są przez sklepy multibrandowe. Marka rusza jednak właśnie na podbój rynku koszul.

— Mamy plan ekspansji zagranicznej, ale najbliższy rok chcemy poświęcić na zdobycie doświadczeń i wprowadzenie zmian, których oczekują klienci, a których nie przewidzieliśmy na etapie uruchamiania firmy — mówi Krzysztof Śliwiński, prezes spółki MTM Shirts, sprzedającej koszule Hendersona.

MTM Shirts korzysta z brandu dzięki licencji udzielonej przez Esotiq & Henderson.

— Gdy korzysta się z marki mającej siłę na rynku, droga jest zdecydowanie krótsza. Henderson ma siłę, choć w segmencie koszul został nieco zapomniany. Postanowiliśmy go jednak odkurzyć — tłumaczy Krzysztof Śliwiński.

LPP marką Henderson oznaczało bieliznę i koszule. Gdy obroty spółki nie były liczone w miliardach, lecz wynosiły około 100 mln zł, koszule miały w sprzedaży ponad dwa razy większy udział niż sztandarowa obecnie marka Reserved. Adama Skrzypka nie było wtedy jeszcze w LPP. Dyrektorem marketingu był natomiast Krzysztof Śliwiński, który pamięta, jak LPP rosło z kilkudziesięciu do ponad pół miliarda rocznej sprzedaży. Po rozstaniu z firmą przez dekadę kierował marketingiem innego potentata rodzimego rynku odzieżowego — obuwniczego CCC.

Kierunek górna półka

Choć świetność koszul Hendersona minęła niemal 20 lat temu, to ich koniec nastąpił już po rezygnacji z marki przez giganta.

— Jeszcze cztery lata po przejęciu marki od LPP sprzedawaliśmy koszule w hurcie — twierdzi Adam Skrzypek.

Biznes się jednak nie kleił i w nowej odsłonie jest zupełnie inny. Koszule Hendersona mają być produktem premium. Zamiast gotowca z wieszaka każdy klient otrzymuje koszulę skrojoną specjalnie dla niego na podstawie podanych wymiarów — kołnierzyka, klatki piersiowej czy ramienia. Gdyby coś było nie tak, MTM Shirts obiecuje nieodpłatnie poprawić pierwszą koszulę, by wzorzec wymiarów był już powtarzalny przy następnych zamówieniach tego samego klienta. Atrakcją ma być też cena, ewidentnie niższa od rynkowego standardu dla koszuli szytej na miarę.

— Gdybyśmy oferowali usługę za 400- -600 zł, byłaby dla koneserów. Chcemy podbić rynek ceną — nasze koszule kosztują z dostawą 259 zł — zaznacza Krzysztof Śliwiński.

Działanie w modelu sklepu internetowego to istotny element przedsięwzięcia.

— W naszej działalności bieliźniarskiej sprzedaż przez internet szybko rośnie. Wychodzimy więc z założenia, że to dość dobry pomysł na pozyskiwanie klientów. Wszelkie działania związane ze wzrostem rozpoznawalności marki chcemy prowadzić tylko w internecie — mówi Adam Skrzypek.

MTM Shirts rozważa jednak współpracę ze stacjonarnymi placówkami — zakładamikrawieckimi i salonami mody ślubnej, żeby umożliwić klientom fachowe zdjęcie miary. Punkty partnerskie dostawałyby prowizję od każdej sprzedanej koszuli. — Oceniam, że w dużych ośrodkach — jak Warszawa, Trójmiasto, Wrocław czy Śląsk — możemy mieć około 100 takich punktów — mówi Krzysztof Śliwiński.

Chińskie made in EU

Wyróżnikiem koszul Hendersona ma być nie tylko dopasowany krój, ale też porządna tkanina. Za symboliczną opłatą MTM Shirts wysyła próbki, by przed zamówieniem klienci mogli się przekonać, z czego koszula zostanie uszyta. Taki chwyt marketingowy nie jest standardem nawet za granicą. Marketing jest mocną stroną spółki, której prezesem jest były marketingowiec największych polskich firm odzieżowych. Drugą są „wejścia” za Wielkim Murem.

Współzałożycielem MTM Shirts jest Baogang Wang. Jego spółka Sanda z Koluszek zajmuje się szyciem koszul. Choć inwestor jest Chińczykiem, koszule mają metkę „made in EU”.

— Szwalnia w Koluszkach to 80 stanowisk. W Chinach są dwie większe — jedna na setki, druga na tysiąc stanowisk na jedną zmianę — zapewnia Krzysztof Śliwiński. Twierdzi, że z Baogangiem Wangiem poznali się, gdy jeszcze pracował w LPP. Koncern przekazał nam jednak, że „nikt go nie kojarzy”.

— Dostarczał tkaniny i koszule. LPP było jeszcze na tyle małą spółką, że zakres obowiązków dyrektora marketingu był dużo szerszy niż tylko marketing. W ten sposób go poznałem — wspomina Krzysztof Śliwiński.

Do MTM Shirts dołączył też Siergiej Klimienko z Ukrainy. Adam Skrzypek zaznacza, że jego partner biznesowy uwierzył w nowe przedsięwzięcie, bo wyroby sygnowane logo Hendersona kupował jeszcze w czasach LPP.

OKIEM EKSPERTA - Michał Kędziora, bloger, którego marką były sygnowane koszule Osovski i marynarki Lancerto

Rynek raczkuje, ale ma perspektywy

Świadomość klientów wzrasta i widać trend personalizacji ubioru. Coraz więcej mężczyzn jest tym zainteresowanych. Cena na pewno jest sporym atutem koszul Hendersona. Usługi szycia miarowego, pod które można podciągnąć tę ofertę, są sporo droższe. Ceny koszul najbardziej znanych polskich marek, które się w tym specjalizują, zaczynają się od 399 zł. Propozycja Hendersona może więc być atrakcyjna dla młodych mężczyzn, wchodzących dopiero na rynek pracy, którzy mają ograniczony budżet, ale czują potrzebę dbania o wizerunek.

Z drugiej strony rynek odzieży personalizowanej na pewno nie jest jeszcze duży. Mężczyźni wolą proste wybory. Idą do sklepu, widzą gotowy produkt i szybko podejmują decyzję — kupują coś albo nie. W tym przypadku wymaga to czasu i nieco wyczucia stylu. Na konfigurację koszuli na stronie internetowej trzeba poświęcić kilkanaście, może nawet kilkadziesiąt minut, jeśli ktoś jest niezdecydowany. W Europie jest kilka firm, które postawiły na personalizację męskiej odzieży na podstawie przesyłanych przez internet wymiarów klientów. Nie są to mocne marki, ale koszulowych jest wśród nich najwięcej. Poza Benevento, szyjącym spodnie, i firmą Marlon, szyjącą koszule, w Polsce nie kojarzę tego typu działalności, a więc rynek dopiero raczkuje, choć bez wątpienia jest przyszłościowy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Firmy / Menedżerowie Hendersona dopinają kołnierzyki