9,2 mln ton — tyle stali surowej wyprodukował w ubiegłym roku Metinvest, należący do Rinata Achmetowa, mający zakłady górniczo-hutnicze na Ukrainie oraz kilka walcowni w Europie — we Włoszech, Wielkiej Brytanii czy Bułgarii. W tym samym czasie wszystkie polskie huty wytworzyły jej 7,6 mln ton, a w tym roku sukcesem będzie osiągnięcie poziomu produkcyjnego zbliżonego do ukraińskiego kombinatu.
— Około 40 proc. naszej produkcji trafia do Unii Europejskiej, 12 proc. do Polski — szacuje Dmytro Nikolajenko, szef sprzedaży grupy.
Firma zamierza zacieśnić więź z polskimi klientami, otworzyła więc biuro handlowe w Katowicach, by dostarczać produkty hutnicze dla budownictwa, infrastruktury energetycznej (rurociągi) oraz sektora maszynowego. „PB” pisał wczoraj o projekcie. Obawiają się go przedstawiciele polskich hut, którym coraz mocniej doskwiera import. W ubiegłym roku sięgnął 8,8 mln ton, podczas gdy krajowe podmioty wyeksportowały 4,3 mln ton wyrobów. Przedstawiciele Metinvestu uspokajają — zapewniają, że nie zaleją naszego rynku ukraińską stalą, która z powodu dewaluacji hrywny i niższych kosztów produkcji jest znacznie tańsza od polskiej.
— W tym roku planujemy dostarczyć na polski rynek prawie 590 tys. ton stali i podobny poziom utrzymamy w 2016 r. Nasz udział w polskim rynku sięga około 5 proc. i zamierzamy go utrzymać. Otwieramy przedstawicielstwo, żeby lepieji sprawniej obsługiwać naszych klientów — zapewnia Wołodymyr Zadolinnyj, który będzie kierować katowickim przedstawicielstwem Metinvestu Polska. Kontrahenci firmy będą mogli w polskim przedstawicielstwie składać zamówienia pakietowe, na dostawę wielu gatunków produktów hutniczych, wytwarzanych w różnychzakładach kombinatu. Rodzimi gracze nie oddają pola i szykują się do inwestycji, by sprawniej konkurować z importerami i powalczyć o rodzimy rynek. Inwestycje szacowane na 500 mln zł zapowiedział wczoraj ArcelorMittal Poland. Większość nakładów pochłonie rozbudowa walcowni blach oraz inwestycja w ocynkownię. „PB” już w lutym 2015 r. zapowiadał,że koncern przymierza się do tych inwestycji. Ważyły się wówczas losy krakowskiego wielkiego pieca. Koncern rozważał wygaszenie, jeśli rząd nie spełni jego wymagań, dotyczących ulg w akcyzie na energię, finansowego wsparcia — na przykład z funduszy unijnych — inwestycji środowiskowych oraz współpracy z rządem i samorządemw związku z realizacją na nieprodukcyjnych terenach firmy projektu Kraków — Nowa Huta Przyszłości. W ogłoszonym niedawno przez premier Ewę Kopacz planie dla Śląska postulaty zostały spełnione, więc AMP wznawia przygotowania do remontu pieca, który ma kosztować 200 mln zł.