Metr z klasą pod nadzorem

Agata Hernik
opublikowano: 2006-11-30 00:00

Bramy, parkingi, regały, ogrodzenie, ochrona, systemy informatyczne — to wszystko i jeszcze inne czynniki decydują o atrakcyjności magazynu.

Jeżeli firmy decydują się na wynajęcie magazynu, zamiast budować własny, to uważnie przyglądają się ofercie obecnych na rynku firm. Biorąc pod uwagę, że słono płacą za metr dobrego magazynu, to trudno się dziwić wysokim wymaganiom.

Pierwsza klasa

— Nowoczesna powierzchnia magazynowa, określana mianem klasy A, charakteryzuje się dziesięciometrową wysokością w świetle, naciskiem na posadzkę około 5 ton na mkw., minimum jednym dokiem na 800 mkw., szerokimi placami manewrowymi, parkingami dla samochodów osobowych i ciężarowych, ogrodzeniem terenu oraz dwudziestoczterogodzinną ochroną, telewizją przemysłową, zraszaczami wody nad całą powierzchnią magazynu, dostępnością doków wjazdowych z poziomu „0”, dostępnością infrastruktury komunikacyjnej, na przykład stałe łącze — internet, telefon, możliwością aranżacji biur w budynkach magazynowych zgodnie z wytycznymi klienta — wymienia Maciej Madejak, wiceprezes ProLogis.

Robert Goc ze Śląskiego Centrum Logistyki dodaje, że w nowoczesnym magazynie powinny być doki do rozładunku czołowego i dobrze byłoby, gdyby miał też bramę do rozładunku bocznego. Potrzebne są regały do wysokiego składowania i oprogramowanie wspierające zarządzanie magazynem Warehouse Management System (WMS) czy „niepyląca” posadzka.

— Według przyjętych standardów magazyn ma być szczelny, żeby nie było ubytku ciepła — tłumaczy Robert Goc.

Ale sam magazyn nie wystarczy. Klientom trzeba udostępnić całą okołomagazynową infrastrukturę — w tym powierzchnię biurową.

— Teren powinien być ogrodzony, objęty całodobowym monitoringiem przez profesjonalną firmę ochroniarską. Ważne jest zaplecze — infrastruktura wokół magazynu. Na przykład plac manewrowy, parkingi, bar, toalety i prysznice dla kierowców — twierdzi Robert Goc.

Pozostaje jeszcze lokalizacja.

— Powierzchnie magazynowe klasy A znajdują się w strategicznych lokalizacjach — z dostępem do głównych węzłów komunikacyjnych. Z dobrymi drogami dojazdowymi do magazynów — dodaje Maciej Madejak.

Problem — pieniądze

Firmy budujące i wynajmujące magazyny borykają się z kosztami. Zanim udostępnią pod najem powierzchnię, muszą wyłożyć miliony euro. Trzeba pamiętać, że samo wybudowanie to nie wszystko.

— Koszt postawienia nowoczesnego centrum logistycznego zależy przede wszystkim od lokalizacji — kosztów zakupu i przygotowania gruntu pod budowę, od regionu, w którym powstaje, materiałów i technologii użytych do budowy i przede wszystkim od wielkości planowanej inwestycji: liczby magazynów w danym centrum — przekonuje Maciej Madejak.

Poza zgromadzeniem funduszy trzeba zadbać o wszystkie niezbędne pozwolenia. O ile wiele samorządów wychodzi inwestorom naprzeciw i w miarę możliwości ułatwia zadanie, o tyle w wielu gminach wciąż inwestor jest intruzem. Często przebrnięcie przez urzędnicze zasieki graniczy z cudem. Ale jak już się zbierze wszystkie niezbędne papierki, można przystąpić do budowy...

— Największym problemem są oczywiście pieniądze. A przygotowanie do budowy — opracowanie projektów, uzyskanie pozwoleń —zajmuje jakieś trzy miesiące. Budowa — kolejne sześć — mówi Robert Goc.

Im lepsza powierzchnia, tym więcej przyjdzie zapłacić za wynajem. Jednak jakkolwiek by liczyć, wynajęcie będzie tańsze niż wybudowanie.

— Ceny rynkowe metra kwadratowego powierzchni magazynowej oscylują w granicach 2,9-4,5 EUR miesięcznie — mówi Maciej Madejak.

Systemem lub bez

Wśród firm wynajmujących magazyny są dwa podejścia. Albo oferują samą powierzchnię magazynową, albo stawiają na pełną obsługę. Jeżeli tylko odnajmują powierzchnię, to o systemy informatyczne służące do obsługi magazynu najemcy troszczą się sami. Jeżeli jednak oferują pełną obsługę, to obejmuje ona i systemy. Najpopularniejsze są wciąż systemy kodów kreskowych. Palety przechowywane w magazynie mają swój kod, który pracownik odczytuje przenośnym skanerem. Inne, bardziej wyrafinowane technologie, takie jak RFID czy system sterowania głosem, wciąż są zbyt drogie, by mogły stać się powszechne. Nic dziwnego — nawet w średniej wielkości magazynie wdrożenie RFID to koszt kilkuset tysięcy złotych. Brak zaufania firm do nowych technologii też nie ułatwia ich popularyzowania.