Metropolie zainwestują 10 mld zł

Tadeusz Markiewicz
opublikowano: 2012-11-23 00:00

Katowice, Łódź i Lublin w 2013 r. przyśpieszą z inwestycjami. Gdańsk i Poznań zaciskają pasa. Zbierają siły na nową kasę z UE

Informacje o zakręceniu przez skarbników kurka z pieniędzmi na inwestycje samorządowe okazały się przedwczesne — wynika z analizy „PB” projektów budżetów na 2013 r. 12 miast, należących do Unii Metropolii Polskich.

None
None

Choć przedstawiciele sektora publicznego od ponad roku alarmują, że wydatki majątkowe pójdą pod nóż, to niektóre miasta w przyszłym roku pozostaną wielkim placem budowy. Co więcej, niektórzy prezydenci wróżą, że tłusty będzie także 2104 r., a spowolnienie nastąpi dopiero w latach 2015-16 r.

Wschód na podium

Wnioski z analizy budżetów dla przedsiębiorców są optymistyczne. O ile sektor prywatny zaciska pasa, to metropolie idą w przeciwnym kierunku — chcą wydać w przyszłym roku ponad 10 mld zł, o 5 proc. więcej niż w tym roku. Średnia zaciemnia obraz — są miejsca, gdzie samorząd sypnie kasą. Niekwestionowanym liderem są Katowice, które przewidują, że jego inwestycje urosną o 83 proc., do niemal 800 mln zł.

— W poprzedniej kadencji byłem krytykowany za wolne tempo inwestycji. Teraz wchodzimy w fazę ich realizacji, a apogeum wydatków będzie w latach 2013-2014 — mówi Piotr Uszok, prezydent Katowic. W mieście powstają m.in. siedziba Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia (całkowity koszt 265 mln zł), Muzeum Śląskie (324 mln zł) i Międzynarodowe Centrum Kongresowe (MCK — 30 mln zł). Nie wszystko idzie jak z płatka. W przypadku MCK samorząd wypowiedział umowę wykonawcy — Polimeksowi-Mostostalowi.

— Musimy powtórzyć przetarg. Nowego wykonawcę wybierzemy w 2013 r. — mówi Piotr Uszok.

Niektórzy prezydenci wróżą, że tłusty będzie także 2104 r. Spowolnienie nastąpi dopiero w latach 2015-16.

Kolejnym miastem z dużą dynamiką inwestycji jest Łódź. W porównaniu z planowanym wykonaniem na 2012 r. sięgnie ona 49 proc. Przyszłoroczne łódzkie wydatki majątkowe sięgną 1,2 mld zł. Pod względem kwotowym Łódź ustępuje tylko Warszawie, która na inwestycje przeznaczy 3,29 mld zł (dynamika 24-procentowa).

— Odczuwamy skutki kryzysu. Nie chcemy jednak zwolnić tempa inwestycji — mówiła niedawno prezydent Hanna Zdanowska. Na inwestycyjnym podium znalazło się także miasto ze wschodniej Polski. W przyszłym roku Lublin zwiększy wydatki majątkowe o 28 proc., do niemal 667 mln zł.

— To nie będzie szczytowy rok naszych inwestycji. W 2014 r. na majątek wydamy 700 mln zł. Oczywiście nasze wskaźniki zadłużenia będą wysokie, ale musimy odrabiać dystans dzielący nas do innych miast — podkreśla prezydent Krzysztof Żuk.

Pieniądze zostaną przeznaczone głównie na przedsięwzięcia komunikacyjne i sportowe: budowę dojazdu do obwodnicy miasta (całkowity koszt 386 mln zł), miejskiego stadionu (147 mln zł) oraz zintegrowany system miejskiego transportu (520 mln zł).

Prezydent Żuk nie martwi się, że zwiększone wydatki tak nadwerężą finanse miasta, że zmniejszą możliwości zadłużania się w nowej perspektywie unijnej.

— Trzeba pamiętać, że realnie środki pomocowe pojawią się dopiero w 2016 r. Niemniej już teraz zaczynamy przygotowania do nowego okresu programowania. Będziemy się starać o dofinansowanie m.in. budowy zintegrowanego dworca komunikacji miejskiej i regionalnej, rozbudowy systemu transportu i rewitalizacji doliny Bystrzycy — wylicza Krzysztof Żuk.

Ostrożni z nadwyżką

O ile Lublin przyśpiesza z wydatkami, o tyle Gdańsk zaczyna liczyć każdy grosz. W 2012 r. inwestycje mają wynieść 1,3 mld zł, w 2013 — już tylko 842,7 mln zł (trzecie miejsce wśród metropolii). Spadek wynosi 35 proc.

— Ten rok był kulminacją naszych inwestycji. Przygotowujemy się do kolejnej perspektywy finansowej i budujemy możliwości zadłużania na unijne pieniądze w latach 2014-2020 — tłumaczy Magdalena Kuczyńska z gdańskiego magistratu. W przyszłorocznym gdańskim budżecie pojawi się nawet skromna nadwyżka (9,8 mln zł). Jeszcze tylko dwa duże miasta będą mogły się nią pochwalić: Wrocław (41 mln zł) i Poznań ( 51 mln zł).

— To będzie rok zaciskania pasa. Widzimy, że z uwagi na sytuację makroekonomiczną spada dynamika dochodów. Nasze zadłużenie jest dość wysokie, pojawia się perspektywa zapłaty odszkodowań związanych z planami zagospodarowania przestrzennego. To wszystko powoduje, że planując przyszłoroczny budżet napotykaliśmy na różne ograniczenia — tłumaczy Barbara Sajnaj, skarbnik Poznania. Samorząd zdecydował się zarówno na redukcję wydatków bieżących jak i inwestycji.

— Prawda jest taka, że powoli kończy się era inwestycji finansowanych z unijnych pieniędzy w ramach programów operacyjnych na lata 2007-2013 oraz komercyjnego pieniądza zwrotnego (z kredytów). Skupimy się przede wszystkim na dokończeniu rozpoczętych projektów i to głównie tych, które są dofinansowane z UE. Nowych przedsięwzięć finansowanych z budżetu nie jest dużo — przyznaje skarbniczka. Ale to nie oznacza, że w Poznaniu powieje inwestycyjną nudą.

— Przygotowujemy się do budowy w formule partnerstwa prywatno publicznego zakładu termicznej utylizacji odpadów. Ponieważ większość ryzyk będzie leżeć po stronie partnera prywatnego, nie zakładamy wpisania zobowiązań do zadłużenia miasta. Inwestują też spółki komunalne, których jesteśmy jedynym lub częściowym właścicielem. To m.in. Aquanet (spółka z branży wodnokanalizacyjnej), Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne, Port Lotniczy Poznań-Ławica, czy Międzynarodowe Targi Poznańskie — podsumowuje Barbara Sajnaj.