GieŁda Tekstylna spółka przeniesie produkcję bielizny Szame, poszerzy ofertę i obniży ceny. A może ją sprzeda.
Biłgorajska grupa handlująca damskimi ubraniami marki Mewa i bielizną Szame i LOOKat chce wreszcie zacząć zarabiać. Zarząd Mewy nie jest zadowolony zwłaszcza z wyników osiąganych przez bieliźniarską spółkę zależną Szame, która w pierwszym kwartale miała 700 tys. zł straty netto. Dlatego jak najszybciej wdroży w życie plan naprawczy.
— 40 proc. bielizny Szame będziemy kupować w Chinach i Indiach, a 60 proc. zlecimy krajowej spółce — wyjaśnia Dorota Kenicer, wiceprezes Mewy.
Dotąd cały asortyment Mewa kupowała od polskich producentów. Przeniesienie produkcji pozwoli firmie obniżyć koszty zakupu o około 30 proc.
— Dzięki temu będziemy mogli obniżyć ceny o blisko 25 proc. — mówi Dorota Kenicer.
Jej zdaniem z powodu wysokich cen Szame ma problemy, co rzutuje na wyniki całej grupy.
— Silny złoty spowodował, że na Ukrainie z marki średniowyższej staliśmy się luksusową i klienci nie akceptują cen — mówi Dorota Kenicer.
Dlatego zarząd planuje zmienić ofertę w Szame.
— Liczymy, że dzięki temu spółka wyjdzie na zero lub mały plus już na koniec tego roku — mówi wiceprezes.
Poza tym na poprawę wyników ma wpłynąć urozmaicenie kanałów dystrybucji.
— Poza własną siecią planujemy rozwinąć system franczyzowy, a także zacząć sprzedawać w wielomarkowych sklepach — dodaje Dorota Kenicer.
Zarząd przyznaje, że otrzymuje oferty kupna Szame.
— Jeśli pojawi się ciekawa propozycja, na pewno rozważymy sprzedaż tej marki. Zależy od ceny — mówi wiceprezes.
W ubiegłym roku grupa Mewa miała 24,9 mln zł przychodów ze sprzedaży i 4,4 mln zł straty netto.