Mewa chce polecieć na plus

ML
opublikowano: 2008-08-01 00:00

GieŁda Tekstylna spółka przeniesie produkcję bielizny Szame, poszerzy ofertę i obniży ceny. A może ją sprzeda.

GieŁda Tekstylna spółka przeniesie produkcję bielizny Szame, poszerzy ofertę i obniży ceny. A może ją sprzeda.

Biłgorajska grupa handlująca damskimi ubraniami marki Mewa i bielizną Szame i LOOKat chce wreszcie zacząć zarabiać. Zarząd Mewy nie jest zadowolony zwłaszcza z wyników osiąganych przez bieliźniarską spółkę zależną Szame, która w pierwszym kwartale miała 700 tys. zł straty netto. Dlatego jak najszybciej wdroży w życie plan naprawczy.

— 40 proc. bielizny Szame będziemy kupować w Chinach i Indiach, a 60 proc. zlecimy krajowej spółce — wyjaśnia Dorota Kenicer, wiceprezes Mewy.

Dotąd cały asortyment Mewa kupowała od polskich producentów. Przeniesienie produkcji pozwoli firmie obniżyć koszty zakupu o około 30 proc.

— Dzięki temu będziemy mogli obniżyć ceny o blisko 25 proc. — mówi Dorota Kenicer.

Jej zdaniem z powodu wysokich cen Szame ma problemy, co rzutuje na wyniki całej grupy.

— Silny złoty spowodował, że na Ukrainie z marki średniowyższej staliśmy się luksusową i klienci nie akceptują cen — mówi Dorota Kenicer.

Dlatego zarząd planuje zmienić ofertę w Szame.

— Liczymy, że dzięki temu spółka wyjdzie na zero lub mały plus już na koniec tego roku — mówi wiceprezes.

Poza tym na poprawę wyników ma wpłynąć urozmaicenie kanałów dystrybucji.

— Poza własną siecią planujemy rozwinąć system franczyzowy, a także zacząć sprzedawać w wielomarkowych sklepach — dodaje Dorota Kenicer.

Zarząd przyznaje, że otrzymuje oferty kupna Szame.

— Jeśli pojawi się ciekawa propozycja, na pewno rozważymy sprzedaż tej marki. Zależy od ceny — mówi wiceprezes.

W ubiegłym roku grupa Mewa miała 24,9 mln zł przychodów ze sprzedaży i 4,4 mln zł straty netto.