MFW: kryzys będzie kosztował Polskę 2,5 proc. PKB

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2022-10-11 20:00

Międzynarodowy Fundusz Walutowy ostrzega przed trudnym rokiem, ale dokładna analiza jego prognoz ujawnia też pozytywne zjawiska.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Z najnowszych prognoz makroekonomicznych Międzynarodowego Funduszu Walutowego wyłania się dość ponury obraz światowej i polskiej gospodarki w najbliższym roku. Ale umówmy się: przy takiej inflacji i tak dużym wstrząsie geopolitycznym trudno było oczekiwać czegoś innego. Dziś nikt się nie zastanawia, czy będzie recesja, ale czy będzie ona relatywnie płytka i nieprzyjemna, czy głęboka i podważająca zaufanie do stabilności systemu. Patrząc z takiej perspektywy prognozy MFW wcale nie wyglądają pesymistycznie. Tylko czy jest to właściwy scenariusz?

Według MFW światowa gospodarka ma w przyszłym roku rosnąć w tempie 2,7 proc., co będzie najwolniejszym tempem od 2001 r., nie licząc kryzysów finansowego i COVID-19. Warto jednak pamiętać, że 2,7 proc. to wciąż dużo, dużo więcej niż w czasie wspomnianych kryzysów, kiedy PKB spadał.

Polski PKB ma w przyszłym roku rosnąć w tempie 0,5 proc. To jest właściwie recesja, bo zniżamy się z trajektorii 4-5-procentowego wzrostu. Przy takiej stagnacji należy oczekiwać wzrostu bezrobocia i większej liczby upadłości firm.

W prognozach MFW widać jednak również pozytywne zjawiska. Na przykład: od kwietnia fundusz nie zmienił prognozy wzrostu w latach 2024-27. To oznacza, że choć kryzys energetyczny zabierze nam trwale ok. 2,5 proc. PKB (różnica między wzrostem prognozowanym dziś a prognozą z kwietnia), to nasz potencjał rozwojowy się nie zmniejszy. W jednym roku będziemy mieli mniejsze dochody, nie nadrobimy tej straty w przyszłości, ale nie będziemy się rozwijali trwale wolniej.

To jest oczywiście scenariusz, a nie rzeczywistość. Nie wiemy, jak będzie. Jak przy każdym scenariuszu możemy zapytać, czy to ma sens?

Sądzę, że polski model rozwojowy pozostaje w mocy. Rozwijamy się dzięki temu, że jesteśmy krajem coraz bardziej otwartym na świat pod względem handlu i inwestycji, jesteśmy blisko dużych i bogatych rynków, mamy dobrze wykształconą siłę roboczą, jesteśmy stabilni pod względem makroekonomicznym i instytucjonalnym. Kryzys energetyczny nie zmieni tych fundamentów.

Ale uwaga! Pewne elementy naszego mechanizmu rozwojowego zaczynają szwankować. Chodzi szczególnie o stabilność instytucji i stabilność makroekonomiczną (czyli stabilność wartości pieniądza i stabilność systemu finansowego). Zachwiana stabilność instytucji na razie nie przełożyła się negatywnie na inwestycje zagraniczne. Jeżeli jednak dojdzie do tego zachwiana stabilność cen i waluty, to ryzyko trwałego zatrzymania procesów rozwojowych wzrośnie. To jest dziś moim zdaniem największe niebezpieczeństwo czysto ekonomiczne wiszące nad Polską. Myślę, że w najbliższym roku przejdziemy pod tym względem wiele trudnych testów.

Jednocześnie można dostrzec pewne pozytywne czynniki, które nie są uwzględnione nawet w scenariuszu bazowym. Mamy coraz więcej imigrantów z różnych kierunków, a coraz większa część tych imigrantów to ludzie dobrze wykształceni, innowacyjni i podnoszący istotnie kapitał ludzki kraju.

Bądźmy dobrej myśli i pamiętajmy, że wiele zależy od nas i od wyborów, które podejmiemy.