Akcje PGE, czyli największej firmy energetycznej w kraju, taniały wczoraj na giełdzie nawet o 5 proc. W ten sposób inwestorzy pokazali, co myślą o niestandardowym pomyśle skarbu państwa, który chce nietypowo podnieść kapitał zakładowy energetycznej firmy. Dla przypomnienia: skarb domaga się podniesienie kapitału i ma ono mieć formę podniesienia nominalnej wartości akcji PGE, z 10 do 13 zł. Pokryte to zostanie kwotą 5,6 mld zł, wziętą z kapitału zapasowego. Wśród inwestorów najwięcej emocji budziła wczoraj przewidywana wysokość podatku od tej operacji. — Trudno ocenić o ile, bo wartość podatku może wynieść hipotetycznie zarównoponad 1 mld zł, jak i 0 zł — komentuje Paweł Puchalski, szef działu analiz Domu Maklerskiego BZ WBK.
„Dziewicza operacja”
Hipotetyczny przedział od 0 do 1 mld zł obrazuje niepewność, która trawi inwestorów. Kiedy pytaliśmy podatkowców i prawników o efekty finansowe takiego podniesienia kapitału, słyszeliśmy: „to dziewicza operacja”, „nie wiadomo”, „na giełdzie czegoś takiego nie widziałem”. Chodzi bowiem o wyliczenie 19 proc. podatku od 5,6 mld zł, ale przy uwzględnieniu wyłączeń, np. skarbu państwa, który jest zwolniony (a ma 58 proc. akcji), a także OFE i funduszy inwestycyjnych. Pewności co do wyłączeń nie ma jednak nawet sama PGE. Z firmy płyną sygnały, że planowane jest zwrócenie się o wykładnię do resortu finansów. Sygnały wskazują też, że firma liczy się z każdą kwotą z przedziału 0—1 mld zł. Budżet państwa będzie z podatku zadowolony. Poza nim — nikt.
— W mojej ocenie, jedynym skutkiem tej operacji będzie uszczuplenie wartości księgowej PGE, szacunkowo o kilkaset milionów złotych. Nie wynikają z tego żadne korzyści dla spółki, a dla inwestorów mniejszościowych może to być operacja niekorzystna — uważa Paweł Puchalski. Bawić może w tym kontekście deklaracja Ministerstwa Energii, które przekonywało wczoraj, że operacja ma na celu „wzmocnienie sytuacji akcjonariuszy, którzy posiadać będą akcje o większej wartości”. Tymczasem na giełdzie akcje potaniały. A jeśli ME chodzi o wartość nominalną, która faktycznie wzrośnie? — Nigdy nie słyszałem, by ktoś przy ocenie spółki odnosił się do jej kapitału nominalnego — zauważa Paweł Puchalski.
Protesty są, ale słabe
Dla akcjonariuszy mniejszościowych niekorzystne jest też to, że tracą hipotetyczną dywidendę z PGE. — Przeniesienie kapitału zapasowego na kapitał zakładowy oznacza, że ze spółki, która hipotetycznie mogła wypłacić 6 mld zł dywidendy, PGE staje się spółką, której możliwości dywidendowe są daleko mniejsze — wylicza Paweł Puchalski.
Wygląda jednak na to, że instytucje finansowe protestować przesadnie nie będą. Od jednego z zarządzających usłyszeliśmy, że w grę wchodzi tylko pójście na walne i zgłoszenie sprzeciwu. Działanie planuje zaś Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych.
— Wstępnie oceniamy, że proponowane rozwiązania nie są korzystne dla akcjonariuszy mniejszościowych, a na pewno mają prawo budzić uzasadnione wątpliwości. Nie sposób zrozumieć ideę tych rozwiązań — zauważa Piotr Cieślak, wiceprezes SII. Najtrudniej zrozumieć SII tezę ME o tym, że uchwały spowodują wzrost wartości akcji. — Oczywiście, wartość nominalna akcji się zwiększy, ale na giełdzie wartość akcji spadła już o kilka procent. Widzimy już, że teza Ministerstwa Energii ma się nijak do stanu faktycznego — stwierdza Piotr Cieślak. SII planuje skierować pisma do Ministerstwa Energii oraz do skarbu państwa. Musi działać sprawnie, bo na zwołanie walnego PGE ma teraz czas do ok. 10 sierpnia. Walne będzie mogło się odbyć najwcześniej trzy tygodnie po zwołaniu.
ZAMIAST DYWIDENDY: Ministerstwo Energii, kierowane przez Krzysztofa Tchórzewskiego, nadzoruje energetykę od kwietnia. W czerwcu ścięło proponowaną przez zarząd PGE dywidendę o ponad 70 proc. Podatek od podniesienia kapitału pomoże to zrekompensować, ale mniejszościowi obejdą się smakiem. [FOT. KRYSTIAN MAJ/FORUM]