Miasta mówią nie ministrowi finansów

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2011-03-07 00:00

Samorządowcy coraz głośniej protestują przeciwko rządowym restrykcjom.

Samorządowcy coraz głośniej protestują przeciwko rządowym restrykcjom.

Związek Miast Polskich (ZMP) krytykuje rząd za przerzucanie na sektor samorządowy ciężaru obniżania długu publicznego. Chodzi o propozycję ministra finansów, by deficyt w samorządach od przyszłego roku wynosił maksymalnie 4 proc. dochodów i spadał o 1 pkt proc. corocznie aż do 1 proc. w 2015 r.

— Odrzucamy propozycję, by ograniczyć deficyt samorządów, i to w tak drakońskich proporcjach — pisze Ryszard Grobelny, prezes ZMP, prezydent Poznania.

Podkreśla, że w 2009 r. (za 2010 r. dane są jeszcze niedostępne) samorządy były odpowiedzialne tylko za 13,6 proc. deficytu finansów publicznych. Pozostałe potrzeby pożyczkowe zostały wygenerowane na szczeblu centralnym. W dodatku deficyt w samorządach w całości przeznaczany jest na finansowanie inwestycji dotowanych z funduszy unijnych.

— Propozycja rządu spowoduje pogorszenie efektywności wykorzystania funduszy strukturalnych UE i zahamowanie tempa rozwoju Polski — ostrzega Ryszard Grobelny.

Według ZMP, zamiast nakładać na samorządy kaganiec, warto przyspieszyć wejście w życie nowych limitów zadłużenia (obecnie planowane są na 2014 r.), odzwierciedlających w indywidualny sposób zdolność każdego samorządu do spłaty zobowiązań.

"Jednocześnie postulujemy, by wartość nadwyżki operacyjnej [która stanowi podstawę do obliczania limitu — red.] ustalać w przedziale nie 3, lecz 10 lat" — pisze prezes ZMP.

Samorządowcy zarzucają rządowi i parlamentowi łamanie konstytucji. Władze centralne często wprowadzają rozwiązania uszczuplające dochody samorządów (np. ostatnia obniżka PIT), nie dając w zamian żadnej rekompensaty. Ponadto rząd zrzuca na samorządy wykonanie zdań publicznych (np. oświata i ostatnie podwyżki dla nauczycieli), nie przeznaczając na ten cel odpowiednich funduszy. Tymczasem lokalne władze nie mają niemal żadnych narzędzi do zwiększania dochodów.

— Żądamy przywrócenia do ustawy o samorządach zapisów gwarantujących rekompensatę ubytków spowodowanych zmianami ustawowymi oraz zrekompensowanie ubytków, które nastąpiły po 2004 r. Można je dziś policzyć — zaznacza Ryszard Grobelny.

ZMP uważa, że ich apele do rządu są jak rzucanie grochem o ścianę.

— Od lat proponujemy rzetelną debatę, jednak nie jest ona podejmowana — twierdzi prezes ZMP.

Resort finansów podkreśla, że konsultacje trwają i nie komentuje stanowiska ZMP.