Michelin: kupimy akcje Stomilu, ale nie za drogo

Michał Makarczyk
opublikowano: 2002-02-01 00:00

Michelin, inwestor strategiczny Stomilu Olsztyn, wyciąga dłoń do akcjonariuszy. Jest gotów odkupić akcje, ale po „cenie, którą będzie można uznać za uzasadnioną”. Mniejszościowi udziałowcy nie ustępują, ale wspominają o współpracy z Michelinem.

Michelin bierze pod uwagę ogłoszenie wezwania na 100 proc. akcji Stomilu Olsztyn. Zrobi to jednak tylko wtedy, jeśli pozostali akcjonariusze (posiadający około 26-proc. walorów), którzy znajdują się z nim w konflikcie, zaproponują rozsądną cenę. Ile może zaoferować francuski koncern — nie wiadomo. Według nieoficjalnych informacji, cena za walor będzie wyższa niż w przypadku ostatniego, nieudanego wezwania, kiedy sięgnęła 24,50 zł.

— Jesteśmy gotowi do negocjacji, jednak druga strona musi trochę ustąpić — mówi Benoit de la Breteche, prezes Stomilu Olsztyn.

Michelin jest gotowy ogłosić wezwanie i odkupić walory od akcjonariuszy mniejszościowych.

— Chcemy porozumienia, a konflikt szkodzi przede wszystkim spółce. Jeżeli skłóceni z nami akcjonariusze zaproponują cenę, którą umotywują w racjonalny sposób, jesteśmy skłonni do ustępstw. Nie należy jednak zapominać, że i my potrafimy walczyć o swoje — twierdzi.

Benoit de la Breteche dał przy tym do zrozumienia, że w razie konieczności koncern jest gotów do dalszej walki, która może potrwać jeszcze kilka miesięcy.

Prawnicy reprezentujący interesy francuskiego koncernu oraz Stomilu nie wykluczają jednak porozumienia bez wezwania na akcje.

— Może uda nam się porozumieć, a inwestorzy finansowi pozostaną w spółce. Jeśli będziemy współdziałać, doprowadzimy do podniesienia wartości Stomilu. Wbrew panującej opinii, Michelin nie ma noża na gardle. Mimo to zapewniam, że musimy zakończyć ten konflikt, który nie służy nikomu, również spółce — mówi Witold Jurcewicz, prawnik reprezentujący Michelina.

Przypomnijmy, że podczas NWZA inwestor strategiczny Stomilu oraz część zarządu spółki miała zostać pociągnięta przez mniejszościowych akcjonariuszy do odpowiedzialności za działanie na szkodę firmy. To skutkowałoby odszkodowaniem, którego miało zostać ustalone na podstawie audytu BDO Polska. Częściowo potwierdził on obawy mniejszościowych akcjonariuszy o transfer zysków ze Stomilu do Michelina, oraz przepisanie na jego rzecz praw do znaków towarowych (m.in. opon Kormoran) po zaniżonej cenie. Niespodziewanie podczas walnego Michelin zaprezentował analizy dwóch uznanych audytorów — KPMG i PwC, którzy uważają, że raport BDO Polska opiera się na niekompletnej dokumentacji, a wnioski są oparte na pobieżnych informacjach.

— Bardzo się cieszę, że Michelin zaprezentował te analizy. BDO Polska wykazało wiele nieprawidłowości w Stomilu na podstawie dostarczonych mu dokumentów. Do reszty nie miał dostępu, bo po prostu mu to utrudniono. Co do naszych propozycji cenowych za akcje Stomilu, to odzwierciedlają one wartość firmy. Nie może tak być, że tylko Michelin korzysta z obecności w Stomilu. My też jesteśmy udziałowcami i będziemy walczyć o swoje prawa — zapowiada Andrzej Mikosz z kancelarii Weil, Gotshal & Manges, reprezentującej mniejszościowych akcjonariuszy.

Jednak cena oscylująca wokół 40 zł jest nierealna. W kuluarach mówiło się, że inwestorzy finansowi żądają za „milczenie” około 35 zł.