Postawił na system Windows, gdy ten był w powijakach. Teraz sprzedaje w Polsce produkty Microsoftu, których nie może sprzedawać sam Microsoft.
Zaczęło się w 1986 roku.
— Pracowałem na wydziale budownictwa lądowego Politechniki Gdańskiej. Zarobki były marne, a ja już miałem rodzinę — wspomina Ryszard Sadowski, prezes Great Plains Software Polska.
Z kolegą z wydziału i dwoma — jakbyśmy dziś powiedzieli — inwestorami finansowymi założyli spółkę. Każdy wniósł po 100 USD.
— Wtedy była to moja półroczna pensja. Miałem 50 USD, a drugie 50 musiałem pożyczyć. Długo rozmawialiśmy z żoną, jak spłacimy tę pożyczkę, jeśli firmie nie wyjdzie — opowiada Ryszard Sadowski.
Dla sprzedaży aplikacji finansowo-księgowych powstała bliźniacza spółka Boss’a (nazwa od programu SM-Boss). Był już rok 1994. Przedsiębiorcy postanowili gruntownie zmodernizować swoje DOS-owe aplikacje i stworzyć ich wersję okienkową.
— To nie tak, że mocno wierzyliśmy w system Windows. Wtedy na rynku była wersja 1.0, mówiło się o 3.0. Po obejrzeniu podobnych rozwiązań z komputerów Apple, byliśmy jednak pewni, że na dłuższą metę programy działające w trybie tekstowym nie mają szans na rynku — wyjaśnia Ryszard Sadowski.
Amerykańska przygoda
Koszt modernizacji swoich produktów Boss’a oszacowała na 400- -500 tys. USD. Tych pieniędzy wspólnicy nie mieli, a spotkanie z reprezentantami funduszy venture capital okazało się przysłowiowym kubłem zimnej wody.
— Powiedzieli, że gdybyśmy chcieli 1-2 mln USD, to mogą rozmawiać, ale przy 500 tys. to im się nawet koszty nie zwrócą — relacjonuje Ryszard Sadowski.
Aby zdobyć te pieniądze, gdyńska firma postanowiła poszerzyć swoje portfolio o produkt dla przedsiębiorstw nieco większych niż dotychczas. Spotkany przypadkowo u jednego z klientów Amerykanin zwrócił uwagę polskich biznesmenów na produkt amerykańskiej firmy Great Plains Software.
— Oni mieli dokładnie coś takiego, o co nam chodziło, czyli program pracujący w środowisku Windows. Postanowiliśmy więc zaadaptować ich produkt do polskich warunków, zamiast pisać własny od podstaw — zaznacza Ryszard Sadowski.
W maju 1995 roku nastąpiło podpisanie umowy o lokalizacji i dystrybucji oprogramowania z amerykańską firmą Great Plains Software. Jesienią tego roku Boss’a otrzymała zastrzyk kapitału ze strony funduszu Poland Partners. W ramach swoistej prowizji za skojarzenie partnerów, udziałowcami firmy stał się też wspomniany Amerykanin wraz z grupą znajomych. W 1996 roku pojawiła się na rynku polska wersja aplikacji ERP pracującej w środowisku Windows. W 1997 roku amerykański dom software’owy przejął 20 proc. udziałów w polskiej firmie. Boss’a zmieniła się w Great Plains Software Polska. Założyciele polskiej spółki kontrolują tylko 25 proc. udziałów.
W trakcie firmowej Wigilii Bożego Narodzenia w 2000 r. do Great Plains Software Polska przyszła nie lada wiadomość. Microsoft kupił amerykańskie Great Plains. Później okazało się, że Microsoft przejął również duńskie Navision. Dawne umowy gwarantują jednak Great Plains Software Polska wyłączność na tworzenie polskiej wersji i sprzedaż tej części produktów Microsoftu, która wywodzi się z Great Plains. Na dodatek, w 2004 r. to Ryszard Sadowski, a nie koncern Billa Gatesa, odkupuje od pozostałych udziałowców większość akcji Great Plains Software Polska. Wynik tych operacji jest taki, że firma kontrolowana przez Polaka może sprzedawać w Polsce produkty Microsoftu, których nie może sprzedawać sam Microsoft.
Ryszard Sadowski wie jednak, że ta sytuacja nie może trwać wiecznie.
— Na nową generację produktów Microsoftu, która pojawi się za 5-10 lat, nie będziemy już mieli wyłączności. Zaczęliśmy więc pracować nad nową strategią firmy. Ma ona wyjść poza standardowe elementy ERP — przyznaje.
Z myślą o przyszłości
Ich pomysły to zaangażowanie w business intelligence i e-commerce. W tym ostatnim obszarze firma ponownie postawiła na technologię z Ameryki.
— Zostaliśmy wyłącznym dystrybutorem Praxis Software w Europie. Odnotowaliśmy już pierwszą sprzedaż w Szkocji, ale tak naprawdę jest to dopiero początek naszej współpracy i dopiero zobaczymy, co z tego wyjdzie. W przygotowaniu mamy też kolejne produkty, ale dziś jeszcze za wcześnie o tym mówić — komentuje Ryszard Sadowski.
