Szef rosyjskiego rządu obwinił za to bezprecedensowy spadek notowań ropy oraz sankcje nałożone na kraj po aneksji Krymu i zaangażowanie polityczno-militarne na wschodzie Ukrainy.

Kryzys był najbardziej dotkliwy pod koniec 2014 r. i na początku obecnego, ale sytuacja uległa obecnie stabilizacji – powiedział Miedwiediew w trakcie wystąpienia w izbie niższej parlamentu.
Spadek PKB jest pierwszym od załamania w 2009 r.
Nie powinno być żadnych złudzeń – stwierdził rosyjski premier. Dzisiaj nie mierzymy się tylko z efektami krótkoterminowych kryzysów: jeśli rośnie zewnętrzna presja a ceny ropy pozostają na bardoz niskim poziomie przez dłuższy czas, musimy rozwijać się w zupełnie odmiennej rzeczywistości gospodarczej, która w pełni przetestuje naszą siłę – dodał oficjel.
Gospodarka największego na świecie eksportera energii weszła w recesję po niemal 50 proc. spadku cen ropy i największym kryzysie rubla od 1998 r. Zachodnie sankcje zamknęły krajowi dostęp do międzynarodowych rynków finansowych i doprowadziły do odpływu kapitałów.
Miedwiediew ocenił jednak, że gospodarka stopniowo dostosowuje się do płynnego kursu walutowego, a deficyt budżetowy pozostaje na bezpiecznym poziomie. Dodał, że kraj nie idzie w kierunku realizacji „najgorszego scenariusza”.
Premier oszacował koszt sankcji nałożonych na rosyjską gospodarkę na poziomie 25 mld EUR w 2014 r. i stwierdził, że wzrosną one kilkakrotnie w bieżącym roku.