Sejm uchwalił w czwartek nowelizację tzw. ustawy sankcyjnej. Za głosowała przytłaczająca większość posłów – aż 432, siedmiu wstrzymało się od głosu, a zaledwie pięciu było przeciw.
- Ta ustawa wymagała nowelizacji, która umożliwiłaby utrzymanie przy życiu firm objętych restrykcjami. Dotychczasowe rozwiązanie nie dawało takiej możliwości, co oczywiście uderzało w pracowników czy kontrahentów tych podmiotów, ale także z powodów podatkowych w państwo – mówi ekspert prawny BCC Radosław Płonka z kancelarii Płonka Ozga Adwokaci i Radcowie Prawni.
Kierunek słuszny...
Również Bartosz Sowier, dyrektor departamentu analiz i legislacji Pracodawców RP, jest zdania, że instrumentarium prawne pozbawiające Rosję pieniędzy, z których mogłaby finansować zbrojną agresję na Ukrainę, należy wzmacniać. Dodaje jednak, że przepisy powinny być tak skonstruowane, by nie budziły wątpliwości i nie rodziły obaw, że uderzą w przedsiębiorców, których nie powinny dotyczyć.
- Kierunek zaproponowanych rozwiązań jest dobry, ale brakuje mi szczegółowego opisania poszczególnych procedur. W projekcie jest zbyt wiele niewiadomych, dotyczących choćby odpowiedzialności tymczasowego zarządu przymusowego za podejmowane działania – mówi Bartosz Sowier.
W jego ocenie projekt nie uwzględnia też szczególnych sytuacji, jakie mogą się zdarzyć.
- Myślę tu choćby o wydłużeniu - za zgodą właściwego ministra - czasu możliwości działania zarządu przymusowego. Okres sześciu miesięcy i ewentualnie kolejne sześć miesięcy w przypadku na przykład podmiotów strategicznych dla państwa może okazać się zbyt krótki, żeby skutecznie zrealizować cele ustawowe – wymienia przedstawiciel Pracodawców RP.
...tylko to tempo
Rozwiązania dotyczące możliwości dalszego funkcjonowania firmy, zabezpieczania miejsc pracy, zaspokajania należności pracowniczych oraz wynagrodzeń podwykonawców uważa za kierunkowo dobre i niebudzące poważnych obaw prawnych. Dziwi go natomiast bardzo szybka ścieżka legislacyjna, która nie pozwoliła na dogłębne zapoznanie się z projektem i na szerokie konsultacje.
Przypomnijmy, że rząd przyjął projekt we wtorek, 5 lipca, i tego samego dnia wpłynął on do Sejmu. Kolejnego dnia odbyło się I i II czytanie, a w czwartek, 7 lipca, gotowe było już sprawozdanie Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych, które sprawozdawać na posiedzeniu plenarnym miał poseł PiS Arkadiusz Czartoryski.

Niebezpieczny zarządca
Znacznie surowszy niż przedstawiciel Pracodawców RP w ocenie nowelizacji jest Radosław Płonka z BCC. Ma wątpliwości choćby co do zaproponowanego trybu zbywania objętych sankcjami przedsiębiorstw.
- Na sprzedaż na przykład w trybie aukcji należałoby wystawiać jedynie tę część udziałów lub akcji, które należą bezpośrednio do rosyjskiego biznesu. W sytuacjach, gdy firma jest pośrednio zależna od kapitału z Rosji, trzeba jedynie skutecznie odseparować ją od takich wpływów oraz uniemożliwić czerpanie korzyści – uważa mecenas.
Instytucję zarządcy przymusowego uważa za bardzo niebezpieczną.
- Powołanie takiego zarządcy może być uzasadnione tylko w wyjątkowych sytuacjach, kiedy w firmie nie ma władz niezależnych od Rosji. W każdej innej sytuacji powstaje bardzo duże ryzyko. Pojawienie się zarządcy, który ma z dnia na dzień przejąć przedsiębiorstwo i kierować nim, a w dodatku docelowo je sprzedać, jest ryzykowne dla takiej firmy i jej załogi. W dodatku takiego zarządcę powoływać ma minister, będzie to więc decyzja polityczna. Znacznie lepiej, jeśli w ogóle konieczny byłby gdzieś zarządca przymusowy, by takie stanowisko obsadzano w drodze konkursu – mówi Radosław Płonka.
Konstytucyjne wątpliwości
Najwięcej obiekcji wyraża Eliza Rutynowska z Fundacji FOR. Niepokoi ją sam cel wprowadzenia możliwości zbycia objętych sankcjami podmiotów gospodarczych.
- Mamy do czynienia z kolejnym krokiem zmierzającym ku poszerzeniu możliwości przejmowania prywatnego majątku przez państwo lub podmioty z państwem potencjalnie bezpośrednio lub pośrednio powiązane – uważa prawniczka FOR.
Jej wątpliwości budzi także procedura przejmowania majątku.
- Z jednej strony w projekcie jest mowa o przejęciu za odszkodowaniem. Czy chodzi zatem o próbę stworzenia quasi-wywłaszczenia? Z drugiej strony nie jest jasne, w jakim dokładnie trybie odszkodowanie to miałoby pokryć te potrzeby finansowe, jakie powstały w efekcie nałożenia sankcji na dany podmiot – mówi Eliza Rutynowska.
Prawniczka wskazuje też na to, że „osobom lub podmiotom, wobec których zarząd został ustanowiony, nie przysługują roszczenia odszkodowawcze wobec Skarbu Państwa lub podmiotu wykonującego zadania zarządcy z tytułu podejmowania działań”. Jej zdaniem zasadne jest w tej sytuacji pytanie, czy spełnione są założenia art. 21 ust. 2 Konstytucji, który mówi „Wywłaszczenie jest dopuszczalne jedynie wówczas, gdy jest dokonywane na cele publiczne i za słusznym odszkodowaniem”.
