Mięsna Viola w rękach chemicznego Wartera

Producent mięsa, już jako ZM Lniano, powalczy o układ. Ma chemicznego inwestora, który uratował jednego bankruta.

O Zakładach Mięsnych Viola z Lniana (województwo kujawsko-pomorskie) cała Polska usłyszała w marcu po reportażu TVN, w którym pracownicy mieli dodawać przeterminowane produkty do mięsa i wędlin. Prezes spółki zapewniał, że tylko przetwory pełnowartościowe były wykorzystywane jako komponent nowych wyrobów, a przeterminowane trafiały do utylizacji. Producent zaopatrywał m.in. 25 jednostek wojskowych, a przez kolejne tygodnie zakłady wstrzymywały i wznawiały produkcję. Wspólnicy Violi pozbyli się w tym czasie udziałów, a inwestorem została chemiczna Grupa Kapitałowa Warter. Teraz walczy o nowe życie dla producenta, czyli o upadłość układową. Firma zmieniła nazwę na Zakłady Mięsne Lniano.

— Spółka ma od 29 kwietnia trzy miesiące na porozumienie się z wierzycielami — mówi Adam Sikorski, nadzorca sądowy ZM Viola. Jego zdaniem, spółka dysponuje sprawnym parkiem maszynowym, więc może bez problemu normalnie prowadzić działalność. Do marca zatrudniała 390 osób. Nowi właściciele nie chcieli rozmawiać o aktualnej sytuacji spółki i swoich planach na mięsny biznes.

Dzisiaj odbędzie się kolejne zgromadzenie wierzycieli. W poprzednim za układem zagłosowało zbyt mało osób. Jak wynika z informacji zamieszczonychna stronie internetowej długi spółki sięgają 7,2 mln zł. Upadłość nie wydaje się odstraszająca dla inwestora, jakim jest Warter, bo wyciągnął już jedną spółkę z upadłości, równie słabo związaną ze swoim głównym biznesem. Przed ośmiu laty zainwestował w bankrutującego producenta tektury — Fabrykę Tektury. Dzisiaj grupa poza tekturą i produkcją wyrobów chemicznych,oleju opałowego, benzyn lotniczych, ośrodka badawczego ma również hotel z zapleczem konferencyjnym. Mięso — jeśli wierzyć deklaracjom branży z ostatnich kilku miesięcy — będzie na pewno inwestycją trudną. Ogromne rozdrobienie wśród hodowców, wysokie ceny pasz, drogi surowiec i zbyt małe jego ilości, które muszą być uzupełniane importem — to główne bolączki producentów mięsa. Wciąż trwa sprzedaż majątku po producencie słynnego kindziuka PMB Białystok, który upadł w zeszłym roku. Do bankrutów dołączyli w zeszłym roku również: Grupa MAT, Polskie Mięso z Suchej Beskidzkiej i Zakłady Mięsne Cieszyn. Więksi gracze wielokrotnie powtarzali, że właśnie poprzez upadłości będzie następować swoista konsolidacja rynku, bo branża z jednej strony nie ma gotówki, a z drugiej ma nadmiar mocy produkcyjnych. Z tego względu nie przejmują mniejszych graczy.

2 tys. Tyle działa w Polsce zakładów mięsnych...
1,5-2 proc....a taka jest średnia rentowność branży.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu