Mięsna walka przed szczytem

MIR
opublikowano: 2007-04-24 00:00

Kolejne fiasko rozmów nie przekreśla nadziei na zniesienie blokady na polskie mięso. Przedsiębiorcy nie tracą wiary.

Kolejne fiasko rozmów nie przekreśla nadziei na zniesienie blokady na polskie mięso. Przedsiębiorcy nie tracą wiary.

Nadzieja umiera ostatnia. Choć do rosyjsko-unijnego szczytu w Samarze zostało trzy tygodnie, a sprawa blokady na polskie mięso nadal tkwi w martwym punkcie, to zarówno unijni dyplomaci, jak i polscy przedsiębiorcy wciąż wierzą w porozumienie.

— Mamy nadzieję, że problem zostanie wkrótce rozwiązany. W każdym razie jeszcze przed szczytem (18 maja) —przekonywał Javier Solana, szef unijnej dyplomacji, podczas wczorajszych rozmów Unia —Rosja w Luksemburgu.

Benita Ferrero Waldner, komisarz UE ds. stosunków zewnętrznych, zaapelowała o zniesienie zatruwającej wzajemne stosunki blokady.

— Do strony rosyjskiej należy obecnie wysłanie jasnego sygnału. Mam nadzieję, że okaże się to możliwe — mówi Ferrero Waldner.

Nadziei nie tracą także krajowi przedsiębiorcy.

— Wierzę w porozumienie, bo muszę wierzyć. Mam zapewnienia ministerstwa rolnictwa i inspekcji weterynaryjnej, że strona polska zrobiła wszystko, co mogła w ramach unijnego prawa. Potwierdzili to eksperci Komisji Europejskiej. Jeżeli cokolwiek oprócz politycznych decyzji można jeszcze uczynić, musi to zaproponować Bruksela — twierdzi Witold Choiński, prezes Polskiego Związku Producentów Eksporterów i Importerów Mięsa.

Na konieczność zgody wskazują interesy obu stron.

— Rosji, podobnie jak Unii, zależy na podpisaniu umowy handlowej. Moskwa swoim zwyczajem do końca będzie pokazywać twarde stanowisko. Nie przypuszczam jednak, by dłużej chciała iść w zaparte —przekonuje Witold Choiński.

Tymczasem do Kremla nie trafiają żadne argumenty.

Przełomu nie przyniosło weekendowe unijno-rosyjskie spotkanie na Cyprze, po którym, jak się okazało, wszyscy zbyt wiele oczekiwali. Rosja nadal chce repety kontroli polskich zakładów, Unia uważa, że to zbyteczne, a w Polsce politycy komentują, że tłem uporu Moskwy jest tarcza antyrakietowa i energetyka. Czy polityczna wojna nerwów znajdzie swój finał wiosną, zależy głównie od Władimira Putina.