Mięsny biznes stanie na dwóch nogach

Największa ubojnia trzody chlewnej braciom Pini nie wystarczy. Sukces na rynku wieprzowiny chcą powtórzyć w produkcji wołowiny. Zaczęli od Końskowoli

Nazwisko Pini wywołało już niemałe zamieszanie wśród polskich producentów wieprzowiny, gdy Piero Pini wybudował w 2010 r. w Kutnie największą ubojnię trzody chlewnej. Teraz jego brat Romano Pini chce zrealizować równie ambitny plan na rynku wołowiny.

Inwestycje na rynku
wieprzowiny tylko
zaostrzyły apetyt włoskiej
rodziny na polskie mięso.
Romano Pini już zaczął
budować drugą nogę
krwistego biznesu [FOT. WM]
Wyświetl galerię [1/2]

Inwestycje na rynku wieprzowiny tylko zaostrzyły apetyt włoskiej rodziny na polskie mięso. Romano Pini już zaczął budować drugą nogę krwistego biznesu [FOT. WM]

Za własne pieniądze

— Romano Pini kupił właśnie Zakłady Mięsne Końskowola i szuka dwóch kolejnych ubojni do przejęcia. Interesuje go również zakup zakładu wyspecjalizowanego w produkcji wędlin. Wołowina ma się stać drugą silną nogą mięsnego biznesu rodziny Pini w Polsce — mówi Jacek Bieniak, partner w kancelarii BWW Law & Tax Firm, która obsługuje firmy rodziny Pini w Polsce. Wołowy biznes rozwijać się będzie pod szyldem Pini Beef. Upadły zakład w Końskowoli kosztował Romano Piniego 10,5 mln zł.

— Ponieważ wcześniej już dzierżawił zakład od syndyka i zrobił pierwsze porządki, będzie w stanie uruchomić produkcję miesiąc po podpisaniu aktu notarialnego. Zakład zostanie jeszcze doposażony. Suma inwestycji w sprzęt to około 20 mln EUR — twierdzi Jacek Bieniak.

Według prawnika, większość pieniędzy potrzebnych na start wołowego biznesu będzie pochodzić z pieniędzy własnych rodziny Pini.

— Spółka stara się też o kilka milionów złotych kredytu, ale głównie obrotowego. Biznesplan zakłada, że ubojnia osiągnie 300 mln zł przychodów w ciągu dwóch lat — informuje prawnik. Na bazie Końskowoli ma zostać stworzony również zakład rozbioru mięsa. W planachRomano Piniego jest jednak zakup jeszcze dwóch ubojni.

— Końskowola to dopiero początek ekspansji. Została wybrana, bo można w niej w miarę szybko uruchomić produkcję, a procedura upadłościowa była zaawansowana. Oprócz niej Romano Pini obejrzał jeszcze kilka firm w upadłości. Poszukuje zakładów w Małopolsce i Wielkopolsce. Zlokalizowanie produkcji w różnych częściach Polski zapewni lepszy dostęp do surowca, czyli bydła — tłumaczy Jacek Bieniak.

Z myślą o eksporcie

Już wiadomo, że na ubojniach się nie skończy. — Poszukujemy również zakładu wędliniarskiego — mówi Jacek Bieniak.

Wołowe wędliny są domeną rodziny Pini we Włoszech, gdzie produkują m.in. breasolę. Statystyczny Polak je coraz mniej wołowiny — w ubiegłym roku 1,8 kg, a rok wcześniej 2,1 kg. Bracia nie nastawiają się jednak na sprzedaż nad Wisłą.

— 80-90 proc. produkcji będzie kierowane na eksport. Pini Beef skorzysta z istniejącej sieci odbiorców mięsa, z którą rodzina Pini zbudowała długotrwałe relacje biznesowe w ciągu ostatnich lat. Będą to m.in. odbiorcy Pini Polonii [czyli ubojni trzody chlewnej — red.] — mówi prawnik BWW. Polska branża panom Pini się nie dziwi.

— Wchodzenie w biznes wołowy ma sens, jeśli dysponuje się dostępem do zagranicznych rynków. Spożycie wołowiny chociażby we Włoszech jest znacznie wyższe niż w Polsce, a można przypuszczać, że powiązania kapitałowe i osobowe rodziny z tamtejszymi odbiorcami będą nakręcać sprzedaż na włoski rynek — komentuje Tomasz Kubik, prezes Zakładu Przemysłu Mięsnego Biernacki (ZPMB).

Konkurencji w sprzedaży się jednak nie obawia.

— Możemy się ścierać, ale na rynku surowca. Polska branża hodowców jest bardzo rozdrobiona. Wielu z nich łączy produkcję wieprzowiny i wołowiny. Nowy duży gracz może wpłynąć na dostępność bydła — mówi Tomasz Kubik.

Hodowcy przechodzili w tym roku ciężkie chwile — zakaz uboju rytualnego spowodował nadpodaż surowca i spadek cen.

— Rolnicy sygnalizowali, że hodowla stała się nieopłacalna i będą z niej rezygnować. Sytuacja zaczęła się jednak normować, nadwyżki mięsa zniknęły i na razie rynek wygląda dość stabilnie — twierdzi prezes ZPMB.

Polskie atuty

Jacek Bieniak uważa, że o wyborze Polski na miejsce inwestycji braci Pini zdecydowała m.in. wysoka jakość polskiego mięsa. — Atutem Polski było też korzystne położenie geograficzne — bliskość atrakcyjnych rynków eksportowych, np. Rosji. Panowie Pini doceniają też kwalifikacje tutejszych masarzy i rzeźników oraz dobre warunki podatkowe, które proponują gminy, jak np. zwolnienie z podatku od nieruchomości — dodaje prawnik BWW.

OKIEM BRANŻY
Sytuacja jest niepewna

WITOLD CHOIŃSKI
prezes Związku Polskie Mięso
W ostatnich latach produkcja wołowiny była opłacalnym biznesem i dla hodowców, i dla ubojni dzięki dynamicznemu wzrostowi eksportu, m.in. mięsa z uboju halal i koszernego, co zapewniało producentom i hodowcom dobre ceny. Po wprowadzeniu zakazu sytuacja stała się bardzo niepewna. Oczywiście, jeśli ktoś ma inne rynki zbytu, nie ma to dla niego tak dużego znaczenia. Może się jednak okazać, że ceny żywca spadną na tyle, że hodowla przestanie być opłacalna i będziemy mieć problemy z surowcem.

 

OKIEM EKSPERTA
Europa stoi otworem

DANUTA RYCOMBEL
Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej
Polska ma dobre warunki przyrodnicze do produkcji wołowiny, ale skupialiśmy się głównie na bydle mlecznym. Reforma Wspólnej Polityki Rolnej zakłada dopłaty dla produkujących w systemach jakości. To szansa dla naszych producentów wołowiny. Ciekawie wygląda rynek europejski – UE przez lata eksportowała wołowinę, nawet 1 mln ton rocznie, a teraz ledwie pokrywa własne potrzeby. O ile więc na rynku wieprzowiny trudno zdobyć nowe kontrakty, to przed wołowiną Europa stoi otworem. Ze względu na niższe koszty produkcji i tańszą siłę roboczą wołowy biznes nad Wisłą ma sens.

 

Włoski klan
Rodzina Pini (trzech braci i ich potomstwo) zajmuje się wołowym biznesem od ponad 30 lat. Zaczęła od Breasole Pini, zakładu we Włoszech, produkującego wołową wędlinę — breasolę. W 1997 r. uruchomiła na Węgrzech Hungary Meat, ubojnię trzody chlewnej, której moce produkcyjne sięgają 500 sztuk na godzinę. Bracia mają też mięsne firmy na Słowacji i w Rumunii. W Polsce Piero Pini pojawił się w 2006 r., a Pini Polonia ruszyła cztery lata później. Do ubojni dobudował zakład przetwórczy Pini Hamburger. Jego brat Romano Pini kupił w tym roku W Biegu Cafe. Zmieni nie tylko szyld 12 lokali (na Pini Coffee), ale cały koncept — z kawiarnianego na bardziej gastronomiczny.

740 tys. ton Tyle wołowiny wyprodukujemy w tym roku — prognozuje Instytut Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (produkcja wieprzowiny ma sięgnąć 2 mln ton, a drobiu — 2,4 mln ton)...

325 tys. ton ...a tyle wyniesie polski eksport wołowiny i cielęciny.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Rolnictwo / Mięsny biznes stanie na dwóch nogach