Mieszkania w stolicy sprzedają się fatalnie

Marzena Zbrzeźniak
opublikowano: 2001-10-16 00:00

Na warszawskim rynku mieszkaniowym wciąż panuje kryzys. Mniejsze firmy budowlane poszukują inwestorów, bez których grozi im upadek. Sytuacja może poprawić się nie wcześniej niż za dwa lata.

Pierwsze symptomy nadchodzącego kryzysu na rynku mieszkaniowym widoczne były już u schyłku 1999 roku. Przyczyniły się do niego pogarszająca się kondycja polskiej gospodarki i spadek siły nabywczej społeczeństwa.

— Sytuacja na warszawskim rynku mieszkaniowym pogarsza się mniej więcej od dwóch lat. W roku 2000 nastąpił dwuprocentowy spadek obrotów sektora budowlanego. Przewiduje się, że rok 2001 przyniesie jeszcze gorsze wyniki. Z miesiąca na miesiąc sprzedaż maleje średnio o 5 proc., a to już oznaka poważnego kryzysu — twierdzi Marek Michałowski, prezes Krajowej Izby Budownictwa.

Rynek mieszkaniowy funkcjonuje nieco wolniej niż dwa lata temu. Brakuje inwestorów chętnych do lokowania kapitału w nowe osiedla. Ludzi nie stać na zakup istniejących już mieszkań, więc tym bardziej zabraknie chętnych na lokale w powstających właśnie kompleksach.

Postępujący kryzys na rynku mieszkaniowym może doprowadzić do likwidacji wielu firm budowlanych. Szczególnie zagrożone będą małe podmioty, które finansują swoją działalność ze środków własnych. Na rynku panuje duża konkurencja, a zleceń jest coraz mniej. Małe firmy mogą nie przetrwać tak trudnej sytuacji bez dopływu kapitału z zewnątrz. Większość z nich będzie musiała zrezygnować z działalności, albo zostanie przejęta przez duże przedsiębiorstwa.

— Szansą na dalsze funkcjonowanie może być współpraca z zagranicznymi inwestorami. Przykładem jest Budimex Nieruchomości, współpracujący z hiszpańskim Ferrovial, który finansuje działalność spółki — tłumaczy Marek Michałowski.

Analitycy nie chcą prognozować, jak długo jeszcze potrwa jego zapaść. Biorąc pod uwagę głębokość kryzysu, twierdzą, że pierwszych symptomów poprawy można się spodziewać dopiero w 2003 r.