Adam Polanowski, szef firmy Polanowscy Nieruchomości, nie zachęca do kupowania mieszkań w celach inwestycyjnych. Takie lokowanie środków obarczone jest zbyt dużym ryzykiem i co ważne — nie ekonomicznym, lecz politycznym.
„PB”: Wiele osób zadaje sobie pytanie, czy po przystąpieniu Polski do UE wzrosną ceny mieszkań, czy warto teraz dokonać zakupu?
Adam Polanowski: Opłaca się kupować działki, bo po akcesji ich ceny pójdą w górę. Czy warto natomiast nabywać mieszkania? Prawdę powiedziawszy najlepszy okres na kupno mieszkań mamy już za sobą. Przystąpienie Polski do Unii i do strefy euro na pewno spowoduje jakiś wzrost cen. Będzie on jednak niewielki — myślę, że o 10 proc. Czy to dużo? W 1988 r., kiedy zaczynałem działalność na rynku nieruchomości, 1 mkw. mieszkania w Warszawie kosztował 150 USD. Obecnie — 750 USD. Przez 15 lat zanotowaliśmy wzrost cen na poziomie 500 proc. Dlatego ewentualna podwyżka o 10 proc. nie robi na mnie wrażenia, tym bardziej że po przystąpieniu do UE powinny rosnąć nie tylko ceny, ale i zarobki.
Nie da się jednak ukryć, że ceny mieszkań są obecnie niższe niż, powiedzmy, 2 lata temu. Czy w związku z tym nie warto pomyśleć o mieszkaniu jako inwestycji?
— Z jednej strony mamy cykl koniunkturalny. Wiadomo, kiedy rynek jest w depresji, należy kupować. Takie założenie byłoby w porządku, gdyby nie interwencjonizm państwa. Tu nic nie jest pewne. Dwa lata temu wprowadzono ulgi dla kupujących mieszkania na wynajem. Miało to skłonić prywatnych inwestorów do lokowania kapitału w lokale do wynajęcia. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że po 2 latach wprowadzono ustawę o ochronie praw lokatorów, która ograniczyła prawa właścicieli mieszkań. Wielu z nich zaczęło wynajmować swoje lokale z pominięciem obowiązujących regulacji, czyli w szarej strefie. Dodatkowo rząd rozpoczął prace nad nowelizacją kodeksu postępowania cywilnego, która zakłada m.in. zakaz eksmisji. Realia polityczne znacznie zwiększają ryzyko inwestycji. Przecież nie wiemy, co rząd czy posłowie wymyślą za kilka miesięcy. Inwestując w mieszkanie, trzeba brać pod uwagę czynniki nie ekonomiczne, lecz polityczne.
Jeśli jednak zdecydujemy się na taką inwestycję, to po jakim czasie będziemy mogli spodziewać się czystego zysku?
— Myślę, że przy obecnej sytuacji na rynku zwrot zainwestowanego kapitału w mieszkanie może nastąpić po około 10 latach. Stopa zwrotu jest więc gdzieś na poziomie 10 proc. Moim zdaniem, mieszkanie to nie jest najlepsza lokata. Dużo bezpieczniejsze nadal pozostają obligacje państwowe.