Związek Banków Polskich (ZBP) uważa, że obowiązek posiadania minimum 20-procentowego wkładu własnego na mieszkanie od 2017 r. załamie rynek nieruchomości. Na razie wolumen sprzedaży kredytów hipotecznych rośnie, sprzedaż mieszkań też. Z danych firmy REAS wynika nawet, że już czwarty kwartał z rzędu sprzedaż jest najwyższa od szczytu boomu, czyli początku 2007 r.



Kumulacja będzie w grudniu
W tym roku kredytobiorcy muszą mieć co najmniej 5 proc. wkładu własnego, aby starać się o kredyt hipoteczny, od przyszłego roku będzie to 10 proc., od 2016 r. 15 proc., a od 2017 r. 20 proc. ZBP chce, aby Komisja Nadzoru Finansowego spowolniła tempo podwyższania wkładu własnego. Prowadzi nawet rozmowy z Polskim Związkiem Firm Deweloperskich, aby wspólnie apelować w tej sprawie do KNF. Komisja już raz uległa. Pierwotnie obowiązek 20-procentowego wkładu miał zacząć obowiązywać w przyszłym roku. Obaw ZBP o rynek nieruchomości nie podzielają na razie ani analitycy, ani deweloperzy, ani nawet… bankowcy.
— Ograniczenia dotyczące posiadania wkładu własnego wysokości 10 proc. od 1 stycznia 2015 r. będą bodźcem stymulującym sprzedaż kredytów hipotecznych w ostatnich tygodniach 2014 r. — prognozuje Agnieszka Krawczyk, dyrektor Biura Produktów Bankowości Hipotecznej PKO BP.
Specjalistka jest też pewna, że klienci nieposiadający wkładu własnego wymaganej od stycznia wysokości będą starali się złożyć wniosek o kredyt hipoteczny jeszcze przed końcem roku. Podobnego zdania jest Szymon Jungiewicz, dyrektor Działu Badań i Analiz w firmie Emmerson.
— Końcówka roku powinna być w dalszym ciągu okresem wzmożonej sprzedaży. Wpłynie na to zarówno chęć klientów, by zdążyć przed zaostrzonym kryterium większego wkładu własnego, jak i szeroki wybór atrakcyjnych mieszkań w nowo wprowadzanych inwestycjach deweloperskich oraz poprawiająca się, mimo zewnętrznych zawirowań, sytuacja makroekonomiczna — prognozuje szef działu analiz Emmersona.
Przyszłość zależy od cen
Z roku na rok będzie jednak coraz trudniej zgromadzić wymagany wkład własny.
— Zaostrzenia kryteriów udzielania kredytów mieszkaniowych w kolejnych latach mogą sukcesywnie ograniczać sprzedaż kredytów mieszkaniowych, trudno jednak obecnie oszacować, w jakiej skali, ze względu na zbyt odległą perspektywę czasową — tłumaczy Agnieszka Krawczyk. Specjalistka od bankowości hipotecznej nie spodziewa się jednak załamania rynku nieruchomości.
— Polska jest w dalszym ciągu krajem, w którym potrzeby mieszkaniowe społeczeństwa, w tym w dużej mierze osób młodych, pozostają niezaspokojone. Duże znaczenie będą też miały inne czynniki wpływające na popyt kredytów mieszkaniowych: poziom inflacji, wzrost dochodów, poziom bezrobocia, ogólna sytuacja gospodarcza w kraju — dodaje Agnieszka Krawczyk. Na rozwój sytuacji wpływ będą też miały oczekiwania samych deweloperów.
Obaw ZBP o rynek nieruchomości nie podzielają na razie ani analitycy, ani deweloperzy, ani nawet… bankowcy.
— Bardzo dobre wyniki sprzedażowe deweloperów, które obserwowaliśmy w ciągu minionych kilku kwartałów, sprawiły, że zaczęli oni testować nowe, wyższe ceny. Z naszych obserwacji wynika, że nie wszędzie są one akceptowane przez klientów. Ceny, jakie zaproponują deweloperzy w nowych inwestycjach, odegrają więc dużą rolę. Jeżeli nie będą znacząco wyższe od dotychczas obserwowanych na rynku, to można liczyć na kontynuację ożywienia — podsumowuje Szymon Jungiewicz.
W tym roku będzie drożej
W drugim kwartale 2014 r. doradcy zrzeszeni w Związku Firm Doradztwa Finansowego powiększyli wolumen sprzedaży kredytów hipotecznych o 31 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. I nie przewidują zmniejszenia zainteresowania inwestycjami na rynku mieszkaniowym. — W najbliższych miesiącach można oczekiwać utrzymania dotychczasowego popytu na kredyty mieszkaniowe.
Źródło: Home Broker i Open Finance na podstawie transakcji przeprowadzonych przez klientów firm Jednym z czynników wpływających na zainteresowanie kredytami jest wdrożenie kolejnego etapu Rekomendacji S. Wymóg ten spowoduje, że wiele osób rozważających zakup nieruchomości i zaciągnięcie kredytu będzie chciało sfinalizować transakcję jeszcze w tym roku — przewiduje Jacek Dziadak ze Związku Firm Doradztwa Finansowego i wiceprezes Domu Kredytowego Notus.
Obaw ZBP nikt więc na razie nie podziela. Może być natomiast drożej. Zainteresowanie mieszkaniami rośnie, a deweloperzy przyznają, że klienci pytają o ewentualne podwyżki cen w kolejnych etapach inwestycji.
— Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że ceny pójdą w górę. Pytanie tylko, jak bardzo — mówi Łukasz Majcher, kierownik działu sprzedaży z Grupy Włodarzewska. Analitycy twierdzą, że 10 proc. jest realne. Zwłaszcza że sprzedawanych jest więcej mieszkań, niż pojawia się na rynku pierwotnym.