Mieszko i Jutrzenka przyspieszają rozmowy

Michał Makarczyk
opublikowano: 2001-09-13 00:00

Mieszko i Jutrzenka przyspieszają rozmowy

Mieszko i Jutrzenka zapowiedziały, że porozumieją się w sprawie ewentualnej fuzji we wrześniu. Wcześniej mówiło się o październiku. Zdaniem analityków im szybciej toczą się rozmowy, tym większe jest prawdopodobieństwo ich zerwania.

Plusy fuzji Jutrzenki z Mieszkiem widzą wszyscy — od analityków, przez graczy, po same spółki. Mówi się, że powstanie największa polska spółka cukiernicza, efekty synergii widoczne są gołym okiem, a połączone spółki mogą być atrakcyjne dla inwestora strategicznego.

Ostrożne podejście

Niestety, obie strony bardzo wolno dochodzą do porozumienia.

Powodów jest kilka, wszystkie nieoficjalne. Najczęściej podawany jest brak zgody na połączenie ze strony Grzegorza Dołkowskiego, prezesa Jutrzenki. Nie chce on podobno zaakceptować wstępnych warunków fuzji, bowiem jego zdaniem ucierpi na tym Jutrzenka. Z drugiej jednak strony inwestorzy finansowi spółki bardzo naciskają na prezesa, by ten zgodził się na fuzję. Orędownikiem fuzji jest na pewno Mieszko.

— Mieliśmy się porozumieć do końca października, zrobimy to we wrześniu. Fuzja ma sens. Skorzystają na tym obie spółki i akcjonariusze. Nie jestem w stanie powiedzieć, jaki będzie wynik rozmów. Wierzę, że dojdzie do fuzji — mówi Tomasz Gajdziński, prezes i wraz z rodziną wiodący akcjonariusz Mieszka.

Długi przeszkodzą

Jego optymizmu nie podziela Bogna Sikorska, analityk CDM Pekao.

— Mieszko jest zadłużony. Prezes Dołkowski może odnosić wrażenie, że to Jutrzenka ma te długi pokryć. Bardziej prawdopodobny scenariusz to współpraca strategiczna. Uważam jednak, że korzyści z fuzji są dużo większe. Połączenie to duża kapitalizacja, rozproszony akcjonariat, ponad 300 mln zł obrotu i świetna podstawa do ekspansji na rynku krajowym — uważa Bogna Sikorska.