Mikroźródła liczą na ustawę

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2013-04-17 00:00

Sektor mikroinstalacji OZE szacuje, że w 2020 r. będzie generować już 7 proc. produkcji energii. Tylko prawo musi być.

Choć droga do uchwalenia małego trójpaku, czyli nowelizacji prawa energetycznego, wciąż wydaje się wyboista, to na horyzoncie majaczy już cel.

— Po tym jak kilka dni temu rząd pozytywnie zaopiniował projekt nowelizacji, drogę do drugiego i trzeciego czytania mamy otwartą — mówi Janusz Pilitowski, dyrektor departamentu energetyki odnawialnej w Ministerstwie Gospodarki. Na nowelizację, choć nie znajdą się w niej kluczowe współczynniki wsparcia, czeka cała branża energetyki odnawialnej. Zwłaszcza sektor mikroinstalacji (czyli mała fotowoltaika,wiatraki, instalacje do spalania, ale też kolektory słoneczne, pompy na biomasę i pompy ciepła), któremu ten dokument ma dać znaczące biznesowe ułatwienia.

— Mamy klientów gotowych zainwestować w instalacje fotowoltaiczne, ale czekają na ustawę — mówi Monika Krawczyk-Rudnicka, właścicielka świdnickiej firmy realizującej projekty fotowoltaiczne. Bo jest na co czekać. Dziś branża dowcipkuje, że właściciel mikroinstalacji płaci za telefony i urzędową korespondencję więcej, niż zarabia na sprzedaży świadectw pochodzenia (świadectwa to mechanizm wsparcia OZE).

— Nowelizacja określi preferencje dla mikroinstalacji, m.in. w zakresie kosztów przyłączenia oraz zwolnienia z pozwoleń na budowę — uspokaja jednak Janusz Pilitowski. Efektem powinien być wzrost sektora mikrogeneracji. Instytut Energii Odnawialnej (IEO) szacuje, że w 2020 r. mikroinstalacje mogą generować nawet 7 proc. całkowitej produkcji energii, założonej w Krajowym Planie Działania.

— To imponujące, że zwykli ludzie będą w stanie zapewnić taką podaż — uważa Grzegorz Wiśniewski, szef IEO.

IEO prognozuje też, że do 2020 r. nakłady inwestycyjne na zielone mikroźródła mogą sięgnąć 25 mld zł. Przyszłe obroty mikroinstalacji produkujących energię elektryczną szacuje na 3,5 mld zł, a produkujących ciepło — na 11,5 mld zł. — To będzie olbrzymi rynek pracy — podkreśla Grzegorz Wiśniewski.