Miliard od TFI na nieruchomości

Grzegorz Nawacki
09-01-2008, 00:00

Ceny nieruchomości będą spadały? To świetny moment na kupowanie — twierdzą BZ WBK AIB i Skarbiec i tworzą fundusze nieruchomości.

Zarządzający funduszami idą pod prąd. Liczą na duże zyski

Ceny nieruchomości będą spadały? To świetny moment na kupowanie — twierdzą BZ WBK AIB i Skarbiec i tworzą fundusze nieruchomości.

Indeksy giełdowe spadają na łeb na szyję. Winny jest kryzys na rynku kredytów hipotecznych w USA. Ponadto coraz głośniej o wyhamowaniu wzrostu cen mieszkań czy gruntów, które w Polsce rosły ostatnio w astronomicznym tempie. Jednym słowem — na nieruchomościach się nie zarobi. Wręcz przeciwnie — dowodzą TFI i tworzą zamknięte fundusze nieruchomości. BZ WBK AIB TFI uruchomiło właśnie Arkę Nieruchomości 2, która lokuje w projekty w Polsce i regionie. Lada dzień swój czwarty fundusz tego typu uruchomi Skarbiec. A to nie koniec.

— Przygotowujemy kolejny, zamknięty fundusz nieruchomości. Na tym rynku wciąż można zarabiać, ale wymaga to nieco innego podejścia, dlatego nowy fundusz będzie się różnił od pierwszego — mówi Marcin Bednarek, członek zarządu BPH TFI.

Będzie drożej

Towarzystwa przekonują, że wbrew krążącym opiniom na nieruchomościach w Polsce w najbliższych latach będzie można sporo zarobić. A to, co niekorzystne dla jednych inwestorów, funduszowi może sprzyjać.

— Kryzysu na rynku nieruchomości nie ma. Gospodarka jest zdrowa, firmy się rozwijają i potrzebują więcej powierzchni. Jeśli ceny nieruchomości rzeczywiście zaczną spadać, będzie to dobra okazja do kupowania. W perspektywie kilku lat na pewno wzrosną. Kryzys dotknął głównie rynek kredytów i przez to stały się mniej dostępne. A to oznacza, że może być mniej chętnych do kupna i ceny nie będą tak windowane — twierdzi Agnieszka Jachowicz, zarządzająca funduszami nieruchomości BZ WBK AIB TFI.

Fundusz skoncentruje się na biurowcach, centrach handlowych czy magazynowych.

— Już mamy przeanalizowanych kilka projektów w Polsce, w które możemy wejść wkrótce. Potem poszukamy kolejnych za granicą. W mieszkaniówkę wejdziemy tylko wtedy, gdy znajdziemy ciekawy projekt — zapowiada Agnieszka Jachowicz.

Podobne spojrzenie na rynek ma Skarbiec.

— Fundusz będzie inwestował w nieruchomości komercyjne, bo ten segment ma ogromny potencjał. W dużych miastach brakuje powierzchni biurowych, a ceny najmu rosną. Podobnie z centrami logistycznymi — mówi Bogusław Grabowski, prezes Skarbiec TFI.

Zysk i mniejsze ryzyko

BZ WBK AIB TFI liczy, że zyska od inwestorów 200-600 mln zł. Skąd tak duża rozpiętość?

— Gdy zaczynaliśmy pracę nad projektem, apetyt na taki fundusz był bardzo duży. Z powodów proceduralnych utworzenie funduszu mocno się opóźniło, a w tym czasie nastroje inwestorów się pogorszyły i stąd nasza ostrożność — wyjaśnia Agnieszka Jachowicz.

Fundusz Skarbca skierowany jest tylko do inwestorów instytucjonalnych, m.in. OFE. TFI chce uzyskać od nich co najmniej 250 mln zł. Dla BPH 100 mln zł to absolutne minimum, ale nieoficjalnie przedstawiciele TFI mówią nawet o 0,5 mld zł. Tylko te trzy fundusze w najbliższych latach wydadzą na nieruchomości około 1 mld zł. A to nie koniec planów polskich TFI. Fundusze nieruchomości tworzą również mniejsi gracze: Forum czy Copernicus.

Pytanie, czy inwestorzy uwierzą w zapewnienia TFI, czy w coraz głośniejsze przepowiednie o korekcie czy załamaniu na rynku nieruchomości. Zarządzający mają swoje argumenty.

— Liczymy, że uda się powtórzyć wyniki naszego pierwszego funduszu nieruchomości, którego stopa zwrotu wyniosła 15,61 proc. Nieruchomości są bardzo dobrą metodą ograniczenia ryzyka inwestycyjnego, ponieważ pokazują niewielką korelację z rynkiem akcji czy obligacji — mówi Agnieszka Jachowicz.

Analiza wyników funduszy dowodzi, że teoria się sprawdza. Od letniego załamania w lipcu indeksy giełdowe sporo straciły. Fundusze nieruchomości są w tym czasie na wyraźnym plusie (patrz ramka). Jedyny warunek — inwestorzy muszą być cierpliwi. W funduszach tego typu zyski przychodzą po kilku latach. Najpierw fundusz wydaje pieniądze na nieruchomości, a dopiero potem sprzedaje je z zyskiem.

Cztery kąty będą w cenie

W 2008 r. można będzie zarobić na sprzedaży mieszkań. Ale część ekspertów wieszczy schłodzenie rynku.

Ci, którzy liczyli na spadki cen mieszkań, będą musieli jeszcze poczekać. Ten rok raczej upłynie pod znakiem ich wzrostów.

— Ceny metra kwadratowego w większych miastach mogą wzrosnąć około 8 proc. Ceny najmu natomiast o 25 proc. — szacuje Paweł Majtkowski z firmy doradczej Expander.

Potwierdza to Dariusz Karbowniczak z Ober-Haus.

— Ceny na pewno nie będą spadać, choć wyraźnie rysuje się podział na drogie mieszkania w centrach miast i nieco tańsze na obrzeżach — uważa Dariusz Karbowniczak.

Zakup mieszkania z myślą o szybkim zysku nie będzie jednak najlepszą inwestycją w 2008 r. — wynika z raportu serwisu nieruchomościowego szybko.pl. Radzi on, by rozważając zakup mieszkania w celach inwestycyjnych potraktować projekt jako długofalową i wybierać spośród miast mających szanse na najwyższe wzrosty cen, takich jak Katowice, Łódź czy Opole.

Skok cen może, zdaniem ekspertów serwisu, nastąpić przed wejściem Polski do strefy euro oraz w miastach, gdzie będzie się odbywało EURO 2012. Tanieć mogą jedynie mieszkania w gorszych lokalizacjach i budowane z wielkiej płyty.

Z kolei analitycy DM IDM ostrzegają, że sytuacja w Polsce nie wygląda tak różowo jak w całym regionie. O ile dzięki kwitnącym gospodarkom i funduszom unijnym powstają nowoczesne powierzchnie biurowo-handlowe, to znacznie gorzej jest na polskim rynku mieszkaniowym. Analitycy widzą rosnącą liczbę czynników, które w krótkim czasie mogą spowodować ochłodzenie rynku.

Po co iść do domu…?

KOMENTARZ

Kamil

Zatoński

Zostań w biurze! Tak miesiąc temu analitycy DM IDM zatytułowali raport o spółkach deweloperskich. Ich zdaniem, w Polsce wciąż mamy do czynienia z deficytem powierzchni komercyjnych, a więc właśnie biur, a także centrów handlowych i magazynów. Przejściowo natomiast rynek nasycił się mieszkaniami, gdzie podażowa górka (podobna do tzw. świńskiej) przypadnie na lata 2008-09.

Tego samego zdania są najwyraźniej zarządzający TFI, szukający okazji do zarobku w warunkach dużej niepewności na rynkach finansowych. Szkopuł w tym, że fundusze mają zwykle długi horyzont inwestycyjny i cierpliwość, której często brakuje drobnym graczom. Dlatego — z dużym prawdopodobieństwem — strategia postawienia na perspektywiczny, ale nieprzynoszący szybko wysokich stóp zwrotu segment komercyjny, przy jednoczesnym czyhaniu na okazje w mieszkaniówce, w którymś momencie przyniesie oczekiwane rezultaty. Inwestorzy powinni sobie jednak zdawać sprawę z ryzyka związanego z obecną sytuacją na rynku nieruchomości. To, co dziś jest tanie, za pół roku może być jeszcze tańsze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Miliard od TFI na nieruchomości