Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wynagrodzenie 50-letniego biznesmena, który do tej pory był prezesem Sears, z tytułu piastowania funkcji dyrektora generalnego opiewa od lutego na zaledwie 1 USD rocznie.

Lampert w ciągu pierwszych trzech lat kadencji będzie uczestniczył w firmowym planie motywacyjnym, który ma budżet o rocznej wartości 2 mln USD. Dodatkowo manager będzie otrzymywał równowartość 4,5 mln USD w akcjach Seras Holding.
Nowe stanowisko Lampert objął po Lou D’Ambrosio, który według oficjalnych informacji ustąpił z powodów zdrowotnych i rodzinnych, choć tajemnicą poliszynela jest, iż rezygnacja została wymuszona przez rezultaty finansowe. Po marce, która była jedną z ikon Ameryki pozostało praktycznie wspomnienie. Znalazła się ona nawet na liście „10 najbardziej znienawidzonych firm w USA”, opracowanej przez portal 24/7 Wall St.
Akcje Sears straciły około 60 proc. na wartości w latach 2008-2012. Początek tego roku jest dosyć udany i do środy odrobiły około 26 proc. W minionym kwartale firma odnotowała ujemny wynik netto rzędu prawie 500 mln USD, zaś w ciągu 12 miesięcy z jej kasy wypłynęło prawie 2,8 mld USD. Przychody spółki spadały w 2012 r. szósty rok z rzędu. Prognozy na ten rok nie są również zbyt optymistyczne. Analitycy oczekują, że strata netto wyniesie średnio 313 mln USD zaś przychody ze sprzedaży zmniejszą się o 7,4 proc. do 36,9 mld USD.
Detalista zmuszony został do głębokiej restrukturyzacji. Pozbywa się przede wszystkim nierentownych placówek i aktywów.
Lampert został piątym CEO spółki od marca 2005 r. kiedy to doprowadził do jej fuzji z Kmart.
