4,7 mld zł – tyle pieniędzy rząd wyasygnuje w ramach Programu Wieloletniego na sfinansowanie budowy infrastruktury towarzyszącej m.in. powstawaniu pierwszej elektrowni atomowej w Lubiatowie-Kopalinie na Pomorzu. W planach jest nowa linia kolejowa, nowa droga krajowa oraz specjalna konstrukcja morska do rozładunku (MOLF). W środę podpisane zostało porozumienie dotyczące budowy MOLF. W roli inwestora występuje spółka Polskie Elektrownie Jądrowe, a wykonawcą będzie Urząd Morski w Gdyni.
Molo udźwignie setki ton
MOLF to rodzaj potężnego molo, wychodzącego na ponad kilometr w morze (dla porównania: molo w Sopocie ma ok. pół kilometra), posiadającego tory i umożliwiającego wyładunek najcięższych elementów potrzebnych do budowy elektrowni, np. zbiornika reaktora, ważącego kilkaset ton, a także wytwornicy pary i innych elementów modułowych. Poza tym molo usprawni dostawy materiałów budowlanych, a następnie eksploatację. Dzięki takiej konstrukcji nie trzeba budować specjalnie umacnianych dróg ani rozbierać wiaduktów. Budowa MOLF będzie kosztować ok. 907 mln zł.
– Ten element infrastruktury towarzyszącej jest kluczowy dla terminowej realizacji inwestycji – mówi Anna Łukaszewska-Trzeciakowska, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej.

Porozumienie zakłada, że to Urząd Morski zajmie się pozyskiwaniem niezbędnych zgód, a następnie wybuduje całą konstrukcję.
– Transport morski jest najtańszy, najwygodniejszy i najmniej zakłóca życie społeczności lokalnych – podkreśla Wiesław Piotrzkowski, dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni.
Sieci energetyczne też skorzystają
Infrastruktura sfinansowana przez rządowy program ułatwi też budowę wiatraków na morzu oraz modernizację sieci energetycznych na północy kraju, potrzebnych do efektywnego przesyłania prądu z nowych źródeł wytwarzania. Dla Anny Łukaszewskiej-Trzeciakowskiej sieci są priorytetem. Na środowej konferencji podkreślała, że mają kluczowe znaczenie w czasie transformacji energetycznej, przy zmieniającym się miksie i rosnącym udziale niesterowalnych źródeł odnawialnych.
Atom, jak zaznaczyła, jest bardzo ważny, ale nie jest jedynym wyzwaniem dla osoby pełniącej stanowisko pełnomocnika ds. infrastruktury energetycznej.
Pełnomocnik ma pomysły na regulacje
Dużo uwagi Anna Łukaszewska-Trzeciakowska poświęca też zmianom regulacji prawnych. Zapowiedziała m.in. wprowadzenie „odwróconego” DSR (Demand Side Response, czyli zarządzanie popytem na prąd). Oznacza to, że oprócz płacenia za redukcję zużycia energii w godzinach szczytu, operator mógłby płacić za zwiększenie zużycia w konkretnych momentach, np. gdy w słoneczny dzień fotowoltaika osiąga wysoką produkcję. Pełnomocnik ma też plan stworzenia stref nazwanych roboczo Specjalnymi Strefami Energetycznymi, które miałyby ułatwić przydzielanie mocy przyłączeniowych inwestorom planującym budowę źródeł odnawialnych. Strefy miałyby mieć własną, dostosowaną do warunków taryfę na prąd.
