Miliardy popłyną na opiekę

  • Alina Treptow
20-05-2013, 00:00

Prace nad ustawą o osobach niesamodzielnych ruszyły z kopyta. Czeki wyciągną z szarej strefy tysiące opiekunek.

Zegar demograficzny głośno tyka, więc prace nad ustawą o osobach niesamodzielnych nabrały tempa. Po konsultacjach społecznych nowe prawo trafiło na biurka ministrów zdrowia i pracy.

Jak pisaliśmy kilka miesięcy temu, ustawa, nad którą prace koordynuje senator Mieczysław Augustyn, ma być motorem wzrostu dla branży usług opiekuńczych — stworzy rynek wart 5 mld zł. Tyle, według szacunków ekspertów, kosztują budżet państwa zasiłki pielęgnacyjne, które — zdaniem twórców ustawy — nie zawsze trafiają tam, gdzie powinny. Po wejściu w życie nowego prawa fundusze popłyną m.in. na czeki opiekuńcze.

Legalny asystent…

— Zastanawialiśmy się, jak wyciągnąć z szarej strefy opiekunki osób starszych czy niepełnosprawnych. Wyciągnęliśmy wnioski z doświadczeń kolegów, którym nie udało się tego zrobić w przypadku niań. Uznaliśmy, że to nie opiekunki, ale pracodawców — czyli osoby prywatne — należy zachęcać do legalnego zatrudniania — tłumaczy Mieczysław Augustyn.

Rodziny, bez udziału agencji, będą mogły zatrudniać opiekunki na umowę zlecenie. Nie będą im płacić bezpośrednio, bo koszty pokryje specjalny czek, który odbiorą w opiece społecznej. Z własnej kieszeni zainteresowani będą musieli odprowadzić podatki od zapłaconej czekiem sumy.

— Nie najniższej, bo chcemy, żeby zawód asystenta osoby niesamodzielnej [który ustawa zalegalizuje — red.] był dobrze opłacany. Co do podatków — jest szansa, że całość bądź część pokryje Fundusz Pracy, z którym rozmawiamy i który jest zainteresowany ustawą — mówi Mieczysław Augustyn.

Pomysł popiera też biznes. Agnieszka Szpara, prezes Continuum Care, spółki specjalizującej się w opiece nad osobami starszymi, uważa, że nowe prawo to szansa na ucywilizowanie rynku. — Już dzisiaj jest wart 1 mld zł, ale większość to szara strefa — mówi Agnieszka Szpara.

…i przycisk życia

Oprócz rynku opiekuńczego nowe prawo może też rozruszać polską telemedycynę. W ustawie pojawiły się propozycje, aby część pieniędzy pokryła koszty tzw. przycisków życia.

W najprostszejwersji jest to urządzenie mierzące np. ciśnienie i tętno, z guzikiem, który chory wciska, gdy potrzebuje pomocy. Gdy to zrobi, w specjalnym centrum monitoringu włączy się alarm. Jego pracownicy, w zależności od potrzeby, zadzwonią do sąsiada czy rodziny pacjenta, a w krytycznych przypadkach — po pogotowie.

— Takie rozwiązanie przyniesie sporo oszczędności i wydłuży czas, kiedy rodzina — bez pomocy opiekunki — może opiekować się pacjentem — uważa Mieczysław Augustyn.

Pomysłowi przyklaskują przedsiębiorcy próbujący sił w telemedycznym biznesie. Do tej pory narzekali, że bez publicznego finansowania tego typu

usług rynek nie rozwinie skrzydeł. Na propozycjach zawartych w ustawie ma nadzieję skorzystać MaxCom, spółka sprzedająca telefony dla osób starszych. W tym roku planuje wprowadzić medyczny smartfon.

— Propozycje są ciekawe i, co istotne, potrzebne. Podobne rozwiązania sprawdziły się już na Zachodzie — mówi Arkadiusz Wilusz, prezes i założyciel MaxComu.

W projekcie ustawy pojawiły się też jednak zapisy, które mogą nie przypaść do gustu przedsiębiorcom, m. in. nowy urlop dla osób, które muszą się zajmować niesamodzielnymi bliskimi.

— Ma trwać maksymalnie rok i być bezpłatny. Jednak po tym czasie opiekun ma mieć zapewniony powrót do poprzedniej pracy — tłumaczy Mieczysław Augustyn. Jego zdaniem, w ostatecznym rozrachunku biznes wyjdzie na plus. Według wyliczeń ekspertów, dzięki ustawie powstanie co najmniej 10 tys. firm i 197 tys. miejsc pracy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Miliardy popłyną na opiekę