W tym roku wydamy o ponad 100 mln zł więcej na żywność o obniżonej zawartości m.in. tłuszczu i cukru, co oznacza, że wartość sprzedaży tych produktów osiągnie prawie 4,35 mld zł — prognozuje firma badawcza Euromonitor International. Od 2010 r. do ubiegłego rynek urósł prawie o 805 mln zł. Euromonitor zalicza do kategorii „lepsze dla ciebie” całą pakowaną żywność, w której celowo w procesie produkcji zmniejszono ilość substancji uznanej za mało zdrową. Pomija przy tym produkty, w których brak soli czy węglowodanów jest naturalny.



Mniej i więcej
Niedawno „PB” pisał, że Polacy nie potrafią przekonać się do napojów słodzonych substancjami innymi niż cukier. Napoje tego typu to jednak mniejsza część szeroko pojętej kategorii light. Wydaliśmy na nie (łącznie z tymi o obniżonej zawartości kofeiny) w ubiegłym roku prawie 710 mln zł, a na pozostałe produkty żywnościowe z tej kategorii ponad 3,5 mld zł — podaje Euromonitor International. Królują mleczarze — zajmują pięć miejsc w pierwszej dziesiątce producentów na tym rynku i mają w nim prawie 29 proc. udziałów.
Wśród nich jest Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska w Piątnicy.
— Apogeum popularności wersji light naszych serków było w latach 2010-11, potem za tego typu produkcję wzięli się wszyscy. Dziś, gdy wprowadzamy nowy produkt, nie rozważamy zrobienia jego „lżejszej” wersji, ale od razu myślimy o całej serii. Na rynku zaszła ogromna zmiana — to, co kiedyś było dodatkowym elementem, jest dzisiaj bazą — mówi Tomasz Głasek, dyrektor handlowy Piątnicy. Zaznacza, że zacierają się też granice między kategoriami.
— Trudno mówić obecnie wyłącznie o produkcie light, bo wraz z obniżoną zawartością jednego składnika, pojawia się większa zawartość innego, np. białka. Tego oczekują konsumenci — twierdzi Tomasz Głasek. Dorota Liszka, rzecznik Grupy Maspex Wadowice, przyznaje, że obniżona czy podwyższona zawartość określonego składnika to tylko jeden z czynników, który decyduje o wyborze produktu. Pozostałe dwa to smak i wygoda.
Lepsza marża
— Nasz ostatni rynkowy hit to produkty bez laktozy. Widzimy duże perspektywy rozwoju w tym segmencie. Aż 5-7 proc. populacji w naszej szerokości geograficznej nie trawi cukru mlecznego, więc to całkiem atrakcyjna grupa konsumentów — mówi Jan Dąbrowski, prezes Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Łowiczu, która również jest w czołówce producentów light.
Tłumaczy, że taka rynkowa nisza to szansa na wyższe marże, które rosną wraz z wartością dodaną, choć skala nie jest tak duża jak w przypadku zwykłych produktów mlecznych. Zdaniem dyrektora handlowego Piątnicy, produkty light nie zdominują mlecznego rynku.
— Tłuszcz mleczny jest nośnikiem smaku, więc stworzenie smacznego odtłuszczonego produktu to wielka sztuka. Ponadto jego spożycie w ograniczonych ilościach jest zdrowe. Spodziewam się więc raczej tego, że konsumenci coraz częściej będą mieszać żywność light ze zwykłą — mówi Tomasz Głasek.
Dorota Liszka tłumaczy, że w przypadku dżemów produkty o obniżonej zawartości cukru stanowią już większość rynkowej oferty. Co dla krajowych graczy jest tylko urozmaiceniem portfela, dla globalnych koncernów staje się wieloletnią strategią. Jeden z biznesów Marsa, zajmujący się daniami gotowymi (czyli m.in. produktami Uncle Ben’s), ogłosił w kwietniu, że w trosce o zdrowie i dobrą kondycję konsumentów w ciągu pięciu lat zredukuje zawartość m.in. cukru i sodu w swoich produktach.
Zaznaczył jednocześnie, że niektóre produkty z oferty, przeznaczone do spożycia okazjonalnego, mogą zawierać większy dodatek soli, cukru czy tłuszczu, bo to pomaga zachować smak. © Ⓟ