Za tydzień wchodzi w życie dyrektywa o transgranicznym przepływie pacjentów, co oznacza, że każdy obywatel Unii Europejskiej będzie mógł leczyć się w dowolnym kraju wspólnoty.
![KONKURENCJA NIE ŚPI: Krzysztof Łanda, prezes FWHC, twierdzi, że Polacy chętnie będą wyjeżdżać na leczenie za granicę. Nie chcąc np. czekać nawet trzech lat na operację zaćmy, będą jeździć, m.in. do Czech, gdzie jest szybciej i taniej, nawet o 1 tys. zł. [FOT. WM]
KONKURENCJA NIE ŚPI: Krzysztof Łanda, prezes FWHC, twierdzi, że Polacy chętnie będą wyjeżdżać na leczenie za granicę. Nie chcąc np. czekać nawet trzech lat na operację zaćmy, będą jeździć, m.in. do Czech, gdzie jest szybciej i taniej, nawet o 1 tys. zł. [FOT. WM]](http://images.pb.pl/filtered/c5b424c8-5bf3-4ddf-bf63-f174d37991b2/4b679137-1b2f-59b3-abdd-d96c24ca12e7_w_830.jpg)
Zdaniem Krzysztofa Łandy, prezesa Fundacji Watch Health Care (FWHC), polscy chorzy, m.in. z powodu długich kolejek do świadczeń, będą chętnie wyjeżdżać na leczenie za granicę (pacjent płaci na miejscu za usługę, a później Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) zwraca mu koszty do wysokości wycen, które obowiązują w Polsce.). Na pokrycie kosztów tego leczenia NFZ zarezerwował w przyszłorocznymbudżecie 300 mln zł.
Zdaniem eksperta, kwota może okazać się za mała. — Wszystko zależy od tego, jak szybko pacjenci nauczą się korzystać z nowego prawa. Podejrzewam, że nie będzie to trwało długo, dlatego koszty NFZ mogą okazać się znacznie wyższe. W ciągu najbliższych kilku lat mogą wzrosnąć nawet do kilku miliardów złotych — uważa Krzysztof Łanda.
Ministerstwo Zdrowia (MZ) próbuje chronić publicznego płatnika przed dodatkowymi wydatkami, na które go nie stać. Z tego powodu w projekcie nowego prawa wdrażającego dyrektywę wprowadza pewne ograniczenie.
Jeśli dana usługa medyczna będzie się wiązała z pobytem w zagranicznym szpitalu dłuższym niż jeden dzień, będzie wymagała zgody NFZ. Zdaniem Krzysztofa Łandy, tego typu ograniczenia mogą zostać podważone przez Komisję Europejską. NFZ od zeszłego roku ma problem ze spięciem budżetu. W 2012 r. zabrakło pieniędzy na leczenie szpitalne, jednak sytuacja została uratowana, ponieważ w tym samym czasie udało się zaoszczędzić 2 mld zł na refundacji leków. W tym roku sytuacja również nie wygląda lepiej.
Po pierwszym półroczu wpływy ze składek zdrowotnych są o około 400 mln zł niższe, niż planowano. Andrzej Troszyński, rzecznik NFZ, nie chciał komentować informacji FWHC. Zwrócił jednak uwagę, że NFZ działa na podstawie polskiego prawa, a dotychczas dyrektywa nie została w Polsce wdrożona (MZ opublikowało projekt założeń do ustawy).
— Nie ma więc podstaw prawnych, aby finansować zagraniczneleczenie — mówi Andrzej Troszyński.
Krzysztof Łanda spodziewa się więc multum spraw sądowych zakładanych przez pacjentów, którzy będą chcieli dostać od NFZ zwrot kosztów zagranicznego leczenia.
Gdy pracowano nad dyrektywą, mówiono, że to nie z Polski, ale do Polski będą przyjeżdżać chorzy. Wysoka jakość i niskie ceny miały otworzyć polskim klinikom drogę do sukcesu, a Polskę wypromować jako lidera w turystyce medycznej.Andrzej Sokołowski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Niepublicznych, zwraca uwagę, że bez wsparcia rządzących będzie trudno. Ci, jego zdaniem, nie promują polskiej branży medycznej.
— Pojedyncza placówka nie ma szansy się przebić. Niestety w Polsce z przedsiębiorcami medycznymi się walczy, zamiast ich wspierać. Może dlatego np. Ukraińcy jeżdżą się leczyć do Izraela czy Niemiec, a nie do Polski — twierdzi Andrzej Sokołowski.
Na wojażach polskich pacjentów chce skorzystać również branża niemedyczna. Na zyski liczą m.in. instytucje finansowe. — Chcą organizować wyjazdy oraz finansować koszty leczenia — twierdzi Krzysztof Łanda.