Miliony na edukację w poczekalni

Mariusz Zielke
opublikowano: 17-07-2008, 00:00

Giełdowe spółki stoją w blokach startowych do biegu o 180 mln zł. A resort edukacji zastanawia się, czy wystrzelić.

Giełdowe spółki stoją w blokach startowych do biegu o 180 mln zł. A resort edukacji zastanawia się, czy wystrzelić.

Ministerstwo Edukacji Narodowej (MEN) wciąż nie ogłosiło specyfikacji do przetargu na dostawę oprogramowania edukacyjnego dla wszystkich szkół w Polsce. Zwłoka niezrozumiała, bo przetarg trwa od stycznia 2008 r. Wówczas resortowi zależało na pośpiesznym jego rozstrzygnięciu, o czym świadczył wybór specjalnej ograniczonej i przyspieszonej procedury udzielenia zamówienia. Tymczasem to jeden z największych obecnie projektów w branży IT wartości 180 mln zł brutto. O zamówienie walczyć chce cała giełdowa czołówka firm IT z Asseco, Sygnity, Comarchem na czele. Chce, ale nie może, bo przetarg utknął w miejscu.

Projekt powinien być oczkiem w głowie włodarzy resortu, bo premier Donald Tusk w telewizyjnym orędziu z 2 maja 2008 r. mówił, że każde dziecko powinno mieć dostęp do oprogramowania edukacyjnego. Tymczasem według informacji „PB” w czerwcu w resorcie edukacji pojawił się pomysł, żeby przetarg na takie właśnie oprogramowanie unieważnić, a unijne pieniądze przeznaczyć na inny cel. Resort obawiał się, że z powodu zmian programowych oprogramowanie nie będzie odpowiadać nowym wytycznym dla nauczycieli. Po naszej publikacji 12 czerwca MEN podało na stronie internetowej, że przetargu nie unieważnił.

„Kontynuowane są prace nad zmodyfikowaniem Specyfikacji istotnych warunków zamówienia w celu zapewnienia wymaganej trwałości projektu oraz pod kątem planowanych zmian programowych” — poinformowało MEN.

Minął miesiąc, specyfikacji nie ma, cisza trwa.

Resort nie odpowiedział na pytania „Pulsu Biznesu”. Firmy startujące w przetargu są mocno zniecierpliwione.

— Nie mam słów, żeby to komentować. W specjalnej przyspieszonej procedurze w MEN wszystko trwa dziesięć razy dłużej, niż powinno — mówi jeden z przyszłych oferentów.

— Specyfikacja tak naprawdę powinna być opublikowana zaraz po wstępnej selekcji firm, czyli kilka miesięcy temu. Zapowiadaną zmianę w specyfikacji można było zrobić już dawno — uważa kolejny oferent.

Mariusz Zielke

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Zielke

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu