Pytanie o to, czy za mąż wychodzi się z miłości, czy z rozsądku, straciło dzisiaj na znaczeniu. W czasach, kiedy wiele osób z pójściem przed ołtarz czeka co najmniej do 30. roku życia, pytanie można zadać wprost — z miłości czy dla pieniędzy? Amerykańscy brokerzy finansowi mają odpowiedź. Z badania przeprowadzonego przez serwis Merrill Edge, należący do America Merrill Lynch, wynika, że 56 proc. Amerykanów życzyłoby sobie partnera, który jest w stanie zadbać o „finansowe bezpieczeństwo” bardziej niż takiego, który wywołuje motyle w brzuchu i jest prawdziwą miłością. Tego drugiego wybrałoby pozostałe 44 proc.
Od razu nasuwa się pytanie, czy odpowiadały kobiety, czy mężczyźni. Okazuje się, że nie ma to znaczenia, bo partnera z bardziej zasobnym kontem w banku wybrałoby mniej więcej tyle samo pań, ile panów (57 proc. vs 54 proc.).
Nadzieja jest w najmłodszym pokoleniu — generacja Z (urodzeni w latach 1996-2010) jest jedyną, w której przewagę, choć niewielką, mają romantycy. 54 proc. z nich wybrałoby miłość zamiast pieniędzy. Wyniki badania opublikowano w ubiegłym tygodniu — napisał o nich m.in. portal MarketWatch.
