Mimo porażki aptekarze nie rezygnują

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2004-01-20 00:00

Farmaceuci uważają, że rząd niepoważnie potraktował projekt ustawy, która miała związać ręce sieciom. Nie rezygnują z jego przepchnięcia.

Aptekarze zrzeszeni w Unii Farmaceutów zapowiadają, że będą się nadal starać o nowelizację prawa farmaceutycznego, które dziś pozwala traktować aptekę jak zwyczajny obiekt handlowy. Kilka dni temu rząd zawnioskował o całkowite odrzucenie projektu nowelizacji ustawy.

— Rząd nie dość poważnie podchodzi do obywatelskiej inicjatywy zmiany przepisów. Nie zauważa, że idea ma poparcie nie tylko aptekarzy, ale też pacjentów, którzy widzą zagrożenie w nieograniczonych możliwościach tworzenia sieci aptek przez zagraniczne koncerny. Ale sprawa jeszcze nie przepadła — mówi Justyna Pujdak-Osik, prezes Unii Farmaceutów.

Zdaniem przedstawicieli istniejących sieci, obecnie obowiązujące prawo dostatecznie reguluje kwestie własności — żaden właściciel aptek nie może posiadać więcej niż 10 proc. rynku, czyli może kontrolować najwyżej 1000 aptek.

— Nie dojdziemy do takiego poziomu jeszcze przez wiele lat — uspokaja Artur Djagarov, szef sieci Apteka 24.

W ciągu najbliższych tygodni odrzucony przez rząd projekt ma trafić do prac w sejmowej komisji zdrowia i komisji gospodarki. Członkowie Unii, popierani przez Polską Konfederację Pracodawców Prywatnych, będą się starali przekonać parlamentarzystów o tym, że „apteki to nie supermarkety, a leki to nie jest zwykły towar podlegający prawom rynku”.

— Dlatego sieci aptek, które prowadzą bardziej komercyjną działalność i które są nastawione wyłącznie na zysk, stanowią zagrożenie dla interesu pacjenta — dodaje Justyna Pujdak-Osik.

Opinia rządu ucieszyła inwestorów sieciowych.

— Kontrolujemy 61 aptek i liczę, że w tym roku powiększymy sieć o 30 kolejnych. Cieszę się, że przepisy, na których opieraliśmy się planując inwestycję, nie zostały zmienione na życzenie jednej grupy interesów — mówi Artur Djagarov.