Mimo wakacji inwestorzy czekają na program i cięcia

Lesław Kretowicz
opublikowano: 2002-08-13 00:00

Oczekiwanie na dzisiejsze posiedzenie rządu oraz rady banku centralnego USA powoduje nerwowość na rynku. Inwestorzy liczą, że Fed obniży stopy, co zwiększy oczekiwania na redukcje także w Polsce. Tym bardziej że dane makro przemawiają za obniżką na sierpniowym posiedzeniu RPP.

Jeszcze ekonomiści i analitycy nie ocenili jednoznacznie dotychczasowych propozycji Grzegorza Kołodki, ministra finansów, a już na dzisiejszym posiedzeniu rządu wicepremier przedstawi nowy pakiet rozwiązań, których celem jest pomoc słabym i w większości państwowym firmom.

Grzegorz Kołodko przedłoży rządowi projekt zmiany ustawy „Prawo upadłościowe i naprawcze”. Zmiany mają przyspieszyć procedury upadłościowe i przyciągnąć inwestycje.

— Nam chodzi o to, żeby przedsiębiorstwa upadały nie po to, żeby upaść, żeby nie upadały w sposób dziki, w sposób taki, że ludzie wychodzą na ulice, tylko by upadały, żeby wyjść z trudnej sytuacji — tłumaczy minister finansów.

Gabinet Leszka Millera chce prowadzić restrukturyzację w dużych przedsiębiorstwach zatrudniających ponad 1000 osób. Jest ich w Polsce blisko 400. Byłaby to restrukturyzacja nie tylko finansowa i majątkowa, ale dotycząca również zatrudnienia, żeby przedsiębiorstwo odzyskało płynność, zdolność kredytową i miało możliwości rozwoju i zatrudnienia ludzi.

Grzegorz Kołodko chce też przedstawić rządowi plan prowadzenia działań restrukturyzacyjnych dla małych i średnich firm, rozwijając system funduszy poręczeniowych i pożyczkowych.

Ekonomiści są zadowoleni ze zmian w prawie upadłościowym, które ich zdaniem jest obecnie złe. Twierdzą, że należy usprawnić procedury upadłościowe oraz zwiększyć rolę poszkodowanych w tym procesie, gdyż teraz wierzyciele nie mają dużego wpływu na sposób przeprowadzania restrukturyzacji firm.

— Kraje, w których prawo upadłościowe działa sprawnie i pomaga szybko odbudować upadłą firmę, mają bardziej stabilną gospodarkę. Jednak propozycje Grzegorza Kołodki będą rozpatrywane głównie pod kątem kosztów dla budżetu, którego zadłużenie zbliża się niebezpiecznie do granicy 50 proc. PKB — ostrzega Krzysztof Rybiński, główny ekonomista BPH PBK.

Dziś także zbiera się Federalny Komitet Otwartego Rynku, organ banku centralnego USA (Fed) odpowiedzialny za politykę pieniężną. Zdania analityków na temat decyzji Alana Greenspana są podzielone, jednak rynek oczekuje 25-punktowej redukcji amerykańskich stóp. Ekonomiści przypominają, że obecny poziom stóp w USA jest bardzo niski i minimalna korekta nie zmieni znacząco sentymentu na rynku.

— Nie oczekuję cięcia stóp w USA, ponieważ 25-punktowa redukcja mogłaby obecnie zadziałać jedynie przez tzw. kanał oczekiwań. Za ostrożnością przemawiają także sygnały mówiące o wzroście presji inflacyjnej za oceanem — ocenia Krzysztof Rybiński

Dla Polski sama decyzja Fed nie ma istotnego znaczenia — jedynym bezpośrednim efektem ewentualnej redukcji będzie zmiana kursu euro do dolara.

— Reakcja rynku na decyzję Fed będzie w Polsce neutralna. Świat znajduje się obecnie na początku końca recesji, a w takiej sytuacji możliwe są różnorodne zawirowania na rynku. Dopiero mocny sygnał odbicia spowoduje zdecydowane reakcje — prognozuje Mirosław Gronicki, główny ekonomista BIG BG.

Wahaniom na rynku walutowym i papierów skarbowych sprzyja okres wakacyjny i niewielka aktywność inwestorów. W takiej sytuacji jedna transakcja potrafi zachwiać kursem polskiej waluty. Choć to rentowności obligacji podlegały w ubiegłym tygodniu największym zmianom. Zdaniem ekonomistów, rynek dyskontuje już redukcję stóp procentowych na sierpniowym posiedzeniu RPP. Będzie to miało pozytywny wpływ na notowania złotego oraz rentowności obligacji w najbliższych dniach.

Jednak opinie na temat słuszności oczekiwań inwestorów nie są jednoznaczne, nie wszyscy analitycy spodziewają się cięcia stóp. Twierdzą, że rada zasłoni się niewiedzą na temat przyszłorocznego budżetu. Niemniej pesymistów jest niewielu, większość ekspertów oczekuje cięcia.

— Inflacja jest bardzo niska, maleje także presja inflacyjna. RPP nie ma obecnie innego wyjścia niż obciąć stopy. Projekt budżetu będzie znany dopiero we wrześniu i nie może być argumentem przy podejmowaniu decyzji za dwa tygodnie — mówi Mirosław Gronicki.

Tym bardziej że za redukcją stóp przemawiają też dane makroekonomiczne, potwierdzające utrzymywanie się tendencji stagnacyjnych w polskiej gospodarce. Raczej na pewno kolejny rekord ustanowi inflacja, której lipcową wartość poznamy w piątek. Jeżeli rzeczywiście tak się stanie, oczekiwania na redukcję stóp w Polsce mogą jeszcze wzrosnąć. Ekonomiści szacują też, że nie najlepsze będą dane o produkcji przemysłowej w lipcu, które GUS poda dokładnie za tydzień. A to kolejny argument za cięciem stóp przez RPP na sierpniowym posiedzeniu.