Mimo wzrostów, sesja rozczarowała graczy

Przemysław Barankiewicz
opublikowano: 2002-11-15 00:00

Sesja w Warszawie dobitnie dowiodła coraz mniejszej korelacji między GPW a zagranicznymi parkietami. Początkowo rodzime indeksy rosły po niezłych wynikach kwartalnych Orlenu. Ruch w górę zakończył się, gdy na giełdach europejskich pojawił się nagły popyt. Dzięki silnym bankom i spółkom IT, indeks WIG 20 utrzymywał się jednak na sporym plusie. Gdy za granicą świętowano dobre dane makro z USA, u nas sygnał do odwrotu dała Telekomunikacja Polska. Wysokie obroty akcjami telekomu mogły sugerować przeciek odnośnie publikowanych po sesji wyników kwartalnych spółki.

Na szczęście wyceny pozostałych spółek raportujących w czwartek utrzymały się nad kreską. Gwiazdą notowań był Orlen. Gracze byli także optymistami co do wyników BZ WBK i Prokomu, które przewodziły swym sektorom. Popyt nie ominął KGHM, dla którego rekomendację podnieśli analitycy DM BZ WBK. Notowaniom lubińskiej spółki, która w czwartek miała podać wyniki skonsolidowane, nie zaszkodziła tańsza miedź i silny złoty.

Dużo gorzej wiodło się ostatnio Stalexportowi, innemu przedstawicielowi przemysłu metalowego. Wyniki kwartalne dają jednak nadzieje, że katowicka firma najgorsze ma już za sobą. Grupa odzyskała rentowność i znacznie zmniejszyła koszty finansowe i zarządu.

Nieco słabiej od konkurentów zachowywały się akcje Pekao SA i Computerlandu. Wiceprezes banku potwierdził realizację 1 mld zł rocznego zysku. Czarowanie wyniku Pekao SA powoli staje się comiesięczną tradycją jego władz. Oby nie powtórzyła się historia z pierwszego półrocza, gdy rezultat 1,4 mld zł wydawał się równie pewny.

Z kolei Computerland zbiera cięgi od analityków. Tylko w ostatnich dniach rekomendację dla spółki obniżyli specjaliści z CDM Pekao, DM BIG BG i DM BZ WBK. Boją się oni o siłę sojuszu Prokomu z Softbankiem i nierozwiązanej sytuacji w sektorze opieki zdrowia. Martwią także rosnące koszty zarządu.

Czwartkowa sesja, choć wzrostowa, nie nastroiła optymizmem. Widać wyraźnie, że duzi inwestorzy są nerwowi i wykorzystują nawet niewielkie wzrosty do zamykania pozycji. Obroty były wysokie, ale nasiliły się dopiero w okresie spadku indeksów.