Minął szok wojenny, ale został pesymizm

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2022-04-26 20:00

Ocena sytuacji gospodarczej przez firmy jest w kwietniu dużo lepsza niż w marcu, ale pozostaje zaskakująco słaba.

Nastroje w przedsiębiorstwach poprawiły się dość wyraźnie po pierwszym szoku wywołanym wojną. Wciąż jednak są zaskakująco złe, ponieważ gospodarka rozwija się bardzo szybko. Dlaczego w czasach dobrej koniunktury sentyment jest słaby? Nie ma idealnego wyjaśnienia tego fenomenu. Możliwe, że nastroje zaczęły po prostu zależeć od innych czynników niż sytuacja biznesowa.

Dokładne badania nastrojów GUS prowadzi co miesiąc wśród kilku tysięcy przedsiębiorstw w kilkudziesięciu branżach gospodarki. Dla każdej branży i każdego sektora powstaje wiele wskaźników, ale najbardziej ogólnym i podsumowującym nastroje jest tzw. wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury. Wyraźnie wzrósł on we wszystkich sektorach w kwietniu, co pokazuję na wykresie. Uśredniając dane dla najważniejszych sektorów wskaźnik poprawił się w kwietniu o 5,7 pkt, wobec spadku o 5,9 pkt w marcu. Wojenne pogorszenie nastrojów zostało więc w zdecydowanej większości odrobione.

Jednocześnie jednak poziom wskaźników koniunktury wciąż jest recesyjny, obrazujący w przeszłości okresy słabej sytuacji gospodarczej. Najważniejsze sektory – przemysł, budownictwo, handel – wyglądają przez pryzmat tych badań tak, jakby redukowały aktywność. Tymczasem dane z realnej gospodarki za marzec były wręcz doskonałe. Produkcja w przetwórstwie wzrosła o ponad 12 proc., w budownictwie o ponad 27 proc., sprzedaż detaliczna zwiększyła się o niemal 10 proc. Dane były dużo lepsze od oczekiwań i lepsze niż pod koniec 2021 r.

Dlaczego nastroje są tak złe, gdy faktyczna aktywność jest tak wysoka? Wyjaśnień może być parę.

Pierwsze: na nastroje wpływają inne czynniki niż bieżąca sprzedaż i prognozy. Otoczenie gospodarcze jest bardzo zmienne, niepewne i w takich warunkach dobre obroty i zyski nie przekładają się na nastroje tak jak w przeszłości. Jest jednak kłopot z tym wyjaśnieniem, bo firmy raportują negatywne oceny dotyczące bardzo konkretnych pytań, np. o poziom zamówień. Trudno, żeby ogólna niepewność wpływała na konkretną ocenę dotyczącą zmiany bieżącego portfela zamówień.

Drugie możliwe wyjaśnienie: badania dotyczące nastrojów straciły reprezentatywność z powodu zaburzeń wywołanych m.in. przez pandemię. Możliwe, że rozkład wyników firm jest bardziej skrzywiony – doskonałe wyniki osiąga mniejszość dużych firm i to ich działalność ma wpływ na ogólne dane makroekonomiczne, natomiast większość małych i średnich przedsiębiorstw jest w gorszej sytuacji. To wyjaśnienie też ma jednak wady, bo dość wątpliwe jest, by zmiana struktury wyników firm była podobna we wszystkich branżach i by rzeczywiście mniejszość dużych firm ciągnęła w górę całą gospodarkę.

Bez względu na konkretne wyjaśnienie, mamy do czynienia z dość dziwnym ożywieniem gospodarczym. Oczywistą fundamentalną przyczyną tych zaskakujących rozbieżności jest fakt, że gospodarka jest nadmiernie rozgrzana. Zarówno gospodarstwa domowe, jak też firmy, nie lubią potężnego wzrostu cen. Wysoka inflacja zaburza ocenę realnej gospodarki. Są zamówienia, jest praca, ale ludziom wydaje się, że sytuacja jest zła.