Minimalna pensja dzieli

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 19-06-2013, 00:00

Większość pracodawców chce podniesienia najniższego wynagrodzenia, bo… ich to nie dotyczy

Pracodawcy wykazują się dużą empatią w stosunku do pracowników o najniższych kwalifikacjach. Jak wynika z badania przeprowadzonego przez TNS dla firmy Randstad, aż dwie trzecie szefów firm (65 proc.) uważa, że płaca minimalna w Polsce — wynosząca 1600 zł brutto — jest obecnie zbyt niska. Większość przedsiębiorców chciałaby, aby minimalne wynagrodzenie rosło — w dodatku szybciej niż w ostatnich latach.

None
None

Jak mogą, to płacą

Pracodawcy nie są zresztą gołosłowni. Rzeczywiście, większość z nich nie zatrudnia nikogo za najniższą pensję (55 proc.) lub zatrudnia w ten sposób tylko niewielką grupę pracowników (28 proc.). Tylko jedna firma na dziesięć płaci minimalne wynagrodzenie więcej niż co piątemu.

— Te wyniki pokazują, że przedsiębiorcy to nie krwiopijcy, tylko dobrzy ludzie, którzy chcą jak najlepiej dla swoich pracowników. Jeśli mogą, płacą więcej niż minimalna krajowa. Zwykle stosują tę stawkę, kiedy są naprawdę do tego zmuszeni — mówi Jerzy Bartnik, prezes Związku Rzemiosła Polskiego.

Z drugiej jednak strony, taka sytuacja sprawia, że nie wszyscy respondenci w badaniu są równie obiektywni. Większości pracodawców łatwo mówić o podwyżce płacy minimalnej, bo i tak tej podwyżki — przynajmniej bezpośrednio — nie odczują.

Ich firmy są zyskowne, mogą pozwolić sobie na przyzwoite pensje, więc ich biznes nie jest zagrożony podwyżką minimalnej płacy. Wypowiadają się w badaniu tylko jako postronni obserwatorzy.

— Dość powszechna gotowość przedsiębiorców do podnoszenia najniższego wynagrodzenia wynika po prostu z ich empatii, ich emocjonalnego nastawienia.

Chcieliby, żeby ludziom w Polsce żyło się jak najlepiej. To zrozumiałe, stąd ta deklarowana hojność — mówi Kajetan Słonina, dyrektor zarządzający Randstad. Część firm tego komfortu nie ma — nie mogą pozwolić sobie na wysokie pensje, muszą płacić marnie, bo taka jest ich sytuacja finansowa. Ci pracodawcy są w mniejszości, więc w badaniu giną w tłumie, choć to oni jako jedyni wypowiadają się w sprawie, która ich rzeczywiście dotyczy.

Strzał w kolano

Dlatego — zdaniem Piotra Bujaka, głównego ekonomisty banku Nordea — mimo wyników badania, nadal w mocy pozostaje teoria ekonomiczna, mówiąca o tym, że zbyt mocna podwyżka płacy minimalnej szkodzi gospodarce i podnosi bezrobocie. Dla pewnej grupy firm — tych najmniej zyskownych, których nie stać na przyzwoite pensje — minimalna płaca i tak jest wysoka i zniechęca je do zatrudniania nowych pracowników. W tych firmach dalsze podnoszenie najniższej pensji może wręcz oznaczać konieczność zwalniania części załogi lub wchodzenia w szarą strefę.

— Choć wielu przedsiębiorców życzyłoby sobie podwyżki płacy minimalnej, w żadnym wypadku nie można stwierdzić, że gospodarka na takim kroku by zyskała. W długim horyzoncie administracyjne podnoszenie kosztów pracy wyrządza ludziom i gospodarce więcej szkód niż pożytku — przekonuje Piotr Bujak. Warto mieć również świadomość, że silna podwyżka płacy minimalnej podnosi koszty pracy również tym firmom, które tej stawki nie stosują, bo stwarza presję na wzrost płac. Kiedy podwyżki dostają najniżej opłacani pracownicy, zaczynają się ich domagać także osoby zarabiające nieco więcej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane